Odkąd zostałam samodzielną Mamą i wzięłam leasing na swój samochód, przemierzyłam nim 25000 kilometrów. W rok. Czy to dużo, mało, czy w sam raz – nie wiem. Ale praktycznie wszystkie kilometry zrobiłam razem  dziewczynkami. Byłyśmy kilka razy nad morzem i w górach. W Tatrach i w Sudetach. A nawet w Czechach. W stolicy. Na Śląsku. Górnym i Dolnym. Jeździliśmy po Opolu. Do lasów i nad jeziora. A ostatnio po raz pierwszy pojechaliśmy na Podlasie. Tam, gdzie nas jeszcze nie było. Do Droblina. Zanim opowiem Ci, jakie wrażenie zrobił na mnie Dwór Droblin, zobacz czy łatwo jest samodzielnej mamie podróżować razem z dziećmi…

Podróż do Droblina to była przygoda. Jak każda inna, kiedy pokazuję dziewczynkom Polskę. Samodzielne podróżowanie z dziećmi to zdecydowanie większy wysiłek niż podróż rodzinna. Musisz skupić się na prowadzeniu samochodu, a jednocześnie z tyłu słyszysz rozmowy, czasem wrzaski czy przekrzykiwanie. I jedna i druga zadają setki pytań. Jedna chce spać, druga śpiewać piosenki. A Ty musisz podzielić uwagę.

Do Droblina postanowiłam pojechać zupełnie spontanicznie. Nie miałam planów na weekend, choć marzyłam, by spędzić go na łonie natury. Gdzieś około 9 rano dostałam zaproszenie od Droblina, a o 13 byłyśmy już w drodze. Na miejsce dotarłyśmy o 22.00, bo po drodze były korki, przejazd przez stolicę, odwiedziny u przyjaciół, postrój na obiad, kilka razy „siusiuu” i dwie sytuacje, zatrważające tak mocno, że w środku miałam „dość” i chciałam z powrotem wrócić do domu. Na przykład wtedy, kiedy zobaczyłam jak Majka w trakcie podróży na autostradzie otwiera drzwi przy swoim siedzeniu. A potem drugi raz… a zanim zatrzymałam samochód, gdzieś pomiędzy setnym, a sto-pierwszym kilometrem na trasie Łódź – Warszawa, zanim znajomy na telefonie podpowiedział mi co mam zrobić, żeby zablokować drzwi, zszargałam sobie nerwy, a czas leciał…

Jaką więc poczułam ulgę, kiedy dotarłyśmy na miejsce, przeniosłam śpiące dziewczynki do łóżek, położyłam głowę na poduszkę, zasnęłam, a rano obudził mnie śpiew ptaków i piękne droblińskie słońce… „Polska naprawdę jest magiczna” – pomyślałam, zbudziłam Wiktorię i Majkę i ruszyłyśmy na śniadanie…

Projekt #RodzinnaPolska – Dwór Droblin na Podlasiu


Nigdy nie byłam na Podlasiu tak daleko. Najdalej dojechałam do Siedlec, więc droblińskie tereny były mi zupełnie nieznane. Jechałam spontanicznie, wierząc, że zrelaksuje się bez względu na pogodę. Przecież będę i ja i dziewczynki, więc czego chcieć bardziej? Nie pomyliłam się. Śmiało stwierdzam, że to jest takie miejsce, do którego chce się wracać regularnie. Bo jeśli ktoś marzy o ucieczki ze zgiełku, w poszukiwaniu ciszy i spokoju, to tam go zazna… Ja po weekendzie wracałam naładowana pozytywną energią. Biła ona zarówno z samego miejsca, jak również od niektórych osób tam spotkanych, które troskliwie się nami zajęły, oprowadzając po całym terenie, przy okazji zajmując się dziewczynkami, kiedy ja chciałam mieć chwilę dla siebie… że po dziś dzień jestem wdzięczna, że mogłam poznać tak wartościowe osoby. Jak widać, ludzi z pasją w oku, dobrym sercem i tym czymś co sprawia, że można z nimi konie kraść, czasem poznaje się zupełnie przypadkowo. A zostają z nami na zawsze…

Czego możesz spodziewać się po wizycie w Dworze Droblin?

Wielu atrakcji. Wszystko, co znajduje się na terenie Droblina, sprawia, że jest to idealne miejsce zarówno na romantyczny wyjazd we dwójkę, ale również na pobyt rodzinny, nawet z czworonogiem (Dwór Droblin to kompleks hotelowo – rekreacyjny – jest połączeniem dwóch miejsc noclegowych. Nocować można w Dworze, który jest odrestaurowanym XIX wiecznym budynkiem z Hotelem o czterogwiazdkowym standardzie, oraz Hotelu przy Dworze, zbudowanym z bali, w którym właśnie mile widziane są wszelkie pupile. Tam miałyśmy nasz pokój).

Na miejscu oprócz wspaniałej kuchni, w której spróbujesz zarówno tradycyjnych, jak również lokalnych potraw – np. pysznych pierogów z dziczyzną, masz możliwość korzystać z…

Dwór Droblin – SPA na wodzie

SPA na wodzie okazał się dla dziewczynek kluczowym „gwoździem” naszego pobytu. Gdyby mogły, to nie wychodziłyby z drewnianej Balii z hydromasażem, ogrzewanej drewnem, znajdującej się na dworze. Relax tam jest odprężeniem niezależnie od pogody. SPA na wodzie to jednak nie tylko STREFA Relaxu w wodzie, ale również miejsce, gdzie można skorzystać z zabiegów na bazie naturalnych produktów, ziołowych stempli lub piany mydlanej. SPA oferuje również masaże klasyczne, relaksujące oraz zabiegi pielęgnacyjne, a także Banię Ruską z witkami brzozowymi. Zarówno dla mnie, jak i dziewczynek taki relax był prawdziwą przyjemnością. Ja wykorzystując umiejętności dziewczyn obsługujących SPA, skorzystałam z klasycznego masażu całego ciała z użyciem naturalnych olejków, połączonych z peelingiem całego ciała. Uwierzcie. Zasnęłam w trakcie – było mi tak dobrze. Dziewczynki były zarówno wymasowane, a następnie Pani pomalowała im paznokcie. I wyobraźcie sobie, że potem o taki masaż prosiły mnie w domu codziennie…

Dwór Droblin – Plaża i atrakcje wodne

Dla zwolenników kąpieli i opalania Dwór Droblin przygotował plażę z leżakami i parasolami. Woda, piasek i słońce – czy czegoś więcej potrzebują latem dzieci? No może jeszcze rowerków wodnych, albo możliwości popływania z rodzicem łódką? Chcecie? To macie! Na „kaczce” pływałam z dziewczynkami dwukrotnie i za każdym razem chciały więcej. Gdybyśmy tylko zostali tam dłużej, byłby pewnie i trzeci raz i czwarty…

Dwór Droblin – plac zabaw i stadnina koni

Oprócz SPA, plaży i atrakcji wodnych , w Droblinie znajdziecie również plac zabaw oraz stadninę koni. Co prawda akurat trafiliśmy na weekend, kiedy Instruktor miał kontuzję i nie udało nam się skorzystać z nauki jazdy konnej, ale na co dzień to jest jak najbardziej możliwe. Oprócz tego Dwór Droblin na życzenie gości organizuje przejazd bryczkami lub wozem drabniastym, a w okresie zimowym kulig prawdziwymi saniami.
My natomiast korzystaliśmy z możliwości oglądania i głaskania koni, co dla dziewczynek, które uwielbiają zwierzęta samo w sobie było dużą atrakcją.

Poza tym w Droblinie jest miejsce na zorganizowanie grilla, możliwość jazdy quadem oraz miejsce dla wędkarzy na łowienie rybek. Można też na miejscu kupić droblińskie, domowe przysmaki – konfitury, czeko-śliwkę, miody itd… Warto się skusić na słoiczek, bo są naprawdę pyszne!
Choć uwierz mi na słowo – miejsce samo w sobie jest tak niesamowicie piękne, że nawet bez tylu atrakcji, byłoby miejscem wartym odwiedzenia. Nawet przez samodzielną Mamę. Taką jak ja.

I następnym razem zabiorę dziewczynkom piękne, lniane sukienki. I zrobię im sesje przy droblińskim, zachodzącym słońcu. Albo przy poranku. Jak będą dreptały ścieżką wśród porannej rosy…
I zachowam wspomnienia. Nasz jedyne i niepowtarzalne.
Bo to właśnie czas spędzany z dziewczynkami oraz późniejsze wspomnienia i zdjęcia będące pamiątką, sprawiają, że choć wyjazdy samodzielnej Mamy są trudniejsze, to będę to robić zawsze. Do końca świata i o jeden dzień dłużej. Dla nich…  

#Droblin #DwórDroblin #ProjektRodzinnaPolska