Tak sobie myślę, że powinnam dziś zarzucić Wam stylizację z kostiumem kąpilowym, a nie z kaloszami, ale … Chciałabym sprowadzić Was i siebie na ziemię. Po pierwsze pamiętajmy, że po każdym lecie, nadchodzi jesień, a po każdym słońcu, spada deszcz. Zatem nie martwcie się. Już niebawem kalosze Wam się przydadzą. Będzie zimno i deszczowo prędzej, niż się tego spodziewamy … Oczywiście łapcie upał ile wlezie, ale nie zapominajcie o tym, że to właśnie teraz jest ten czas, by na promocjach wyhaczyć coś fajnego, w dodatku po przyzwoitej cenie. Będzie na zaś.

No więc dziś, całkiem na lajcie, bo śmiem twierdzić, że żadna z Was, przy 40 stopniach nie ma ochoty czytać o rzeczach wzniosłych i ciężkich, a o przyjemnych i lekkich, prawda? W zasadzie to mam dla Was bombową sesję, bo to ona mówi najwięcej. Od siebie opowiem Ci o niej krótką historię …

W zasadzie do tej sesji szykowałam się długo. Najpierw zabrałam nasze kalosze nad morze, bo myślę sobie – „morze i kalosze to jest to„. Ale nad morzem dziewczynki miały fazę buntu i niestety sesja nie wypaliła. Więc szukałam okazji, by je sfotografować, ale wiecie przy słońcu też ciężko. Było tylko raz pochmurnie, więc spakowaliśmy się i pojechaliśmy na Śląsk, w nadziei na chmury, deszcz i cudne kadry.

Nasz fotograf – tam gdzie ja na fotkach, to często jego dobre oko (www.fotokreatywny.pl), znalazł nam taką małą kładeczkę i kałużę tuż obok. Bajka. Jak na Bytom, to faktycznie magiczne miejsce. Były tam nawet łabędzie. W dodatku dość agresywne … niestety. Tam gdzie my, tam one. W pewnym momencie odpłynęły, a my skupiliśmy się na zdjęciach. W myślach tworzyłam ich wizję. „Będą piękne” – rozczulałam się w zachwycie. I kiedy zbliżaliśmy się ku końcowi, poprosiłam Rafała o jeden kadr w błocie. Idalny do kaloszy, jak nie ma deszczu i gradobicia. Wtem On obrócił się do dzieci, wiecie tak na sekundę, a ja … poczułam mocne dziobanie. Odwracam się! Patrzę! A tam łabędź. Wylazł z wody, stoi obok mnie i przypuszcza na mnie atak … Całe szczęście zaczął od … kaloszy! Dzięki nim, mam obie nogi całe … uff … Zwialiśmy czym prędzej …

i koniec 🙂

Kalosze okazały się niezastąpione. Po umyciu ich pod bieżącą wodą, są jak nówki, i doprawdy mówię Wam – uwielbiam je! Kamik jak zawsze ma gust i nosa do fajnego buta. Takie stylowe kalosze, możecie kupić w wielu miejscach, między innymi w Smyku. Wygooglujcie „kalosze Kamik” i szukajcie. A nuż upolujecie takie same. Są superaśne. Polowałam na żółte, ale czerwone okazały się strzałem w 10! Jak sądzisz? Dobrze mi w tym kolorze?

Tymczasem zapraszam Was na efekty naszej kaloszowej przygody, życząc Wam ochłody w te afrykańskie upały.

I jeśli tylko dam radę w tym tygodniu przygotuję Wam 3 bombowe zabawy wodne, dla dzieciaków w każdym wieku. Chętne? Jasne, że tak!

Buziak!

Uprzedzam pytania – sukienki z Zary 🙂

Lubicie kalosze? Nosicie? Macie? 

  • pani Mondro

    fajna sesja 🙂

    • Żaneta Bogdziewicz

      Dziękuję ❤