Gdy dostałam wiadomość od Kasi*, która właśnie zaczynała się tak, jak w tytule, w pierwszej chwili  intensywnie zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak jej pomogę. Nie znałam jeszcze sytuacji, ale wiedziałam, że zapewne nie będzie łatwo udzielić jej jakiejkolwiek rady. Tym bardziej, że wcale nie znałam ani jej, ani jej dziecka i konstruowanie opinii tylko na podstawie nakreślonego zachowania, tak na szybko i w emocjach może okazać się zupełnie nietrafione. Postanowiłam jednak spróbować. Zapytałam Kasię: „Jak mogę Ci pomóc Kochana?”

Zaczęłyśmy dyskutować. Kasia okazała się być młodą mamą, niespełna 20 – letnią, która zaszła w ciążę mając 17 lat. Ojciec dziecka stanął na wysokości zadania i pół roku temu Kasia, prócz mamy została i mężatką i po części słomianą wdową, bo mąż pracuje za granicą i widzą się niestety rzadko. Póki co Kasia mieszka u rodziców i wychowuje dwuletnią córeczkę. I czuje, że „zaczyna tracić nad nią jakąkolwiek kontrolę”. Spytałam ją, co ma na myśli. Odpowiedziała: „wiesz, każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem. Martynka* nie umie wysiedzieć na miejscu. Wszędzie jej pełno, nawet obiadu nie mogę zrobić, bo ona chce na ręce. Czar goryczy przelała raz moja mama, która powiedziała, że ja w tym wieku byłam o wiele bardziej spokojniejsza i cytuję „ułożona”. Rzuciła też całkiem luźno, że może ona ma ADHD? Tak mną to wstrząsnęło, że nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Ponieważ nie znam się na tym, wpisałam wieczorem w google i faktycznie, wychodzi na to, że nasza córeczka może być chora, a ja zwyczajnie sobie z nią nie radzę …

Żeby jednak mieć pełny obraz sytuacji spytałam Kasię, czy córeczka lubi kontakty z innymi i jak się zachowuje w towarzystwie. Kasia dość szybko odpowiedziała, że wiele osób mówi o niej, że to „żywe srebro”. Jest dość kontaktową dziewczynką, a buzia się jej praktycznie nie zamyka. Niepokoi ją jednak to, że rzuca zabawkami, a gdy zdarzy jej się jakaś histeria, ciężko ją uspokoić. Chciałaby, by wszystko było po jej myśli, a gdy na przykład spotyka się ze starszym kuzynem, nie potrafi się z nim dzielić. Niczym. Nawet nie próbują ją tego nauczyć, bo zawsze kończy się tak samo – płaczem …

Po tych paru zdaniach wiedziałam już wszystko, by móc postawić Martynce diagnozę. Co prawda daleko mi do tytułu doktora, ale bycie mamą zmusiło mnie do zrobienia wirtualnej specjalizacji ze wszystkich dziedzin medycznych, więc wiedziałam dokładnie co dolega córce Kasi.

Otóż Martynka … cierpi na dość popularną chorobę, zwaną w skrócie Syndrom SSND, czyli … Syndrom Szczęśliwego, Normalnego Dziecka. Dziecka, któremu ludzie potrafią wmówić tysiące chorób, zaczynając właśnie od ADHD, a kończąc na autyzmie, tylko dlatego, że zachowuje się jak … dziecko. I pomyśleć, że moje córki cierpią na to samo. Obie, jak wspomniana Martynka mają motorek w pupie i nie nadążam za nimi od rana, aż po noc. Biegają, krzyczą i się kłócą. Histeryzują bez powodu i nie są w stanie skupić się na jednej rzeczy dłużej niż 5 minut. Wszystko chcą dotknąć, wszystkiego spróbować. Ładują się na stojąco i wcale do życia nie potrzebują kawy. Nawet przy 40 stopniach humor im dopisuje, podczas gdy Bartek przy 37 … pada jak mucha. To jest właśnie dzieciństwo. Ten czas, kiedy dziecko uczy się wszystkiego tego, co umie już jego rodzic. Ten czas już się nigdy nie powtórzy. Za lat piętnaście to samo dziecko będzie już popijało kawę siedząc w pokoju i zakuwając do matury …

Ale, żeby nie było, że ściemniam. Wczoraj wpadliśmy do Media Markt. Mieliśmy w planach kupić kilka rzeczy, w tym baterie do śpiewającej Elzy. Gdy Wiki zobaczyła  baterie z Minionkami, uparła się, że musi je mieć. „Takie ładne, kolorowe, proszęęę…”. Tuż za nią podbiegła do nich Maja i łup – kilka paczek władowała do koszyka. Kiedy zaczęłam je wyciągać, bo przecież potrzebujemy tylko paczkę, położyła się na ziemię, tupiąc nogami i doprawdy w tym jednym momencie, nie umiałam sobie z nią poradzić. Wzięta na ręce wyginała się jak rogal, więc wzięłam zapas tych „alkaicznych minionków” i czym prędzej wyszliśmy ze sklepu, wiedząc, że pewnie co 3 rodzic patrząc na nas w duchu pomyślał sobie: wychować dziecka nie potrafią. Ale jeśli ta sama Maja, mając 18 lat i stojąc w Media Markcie, zacznie pakować baterie do koszyka, a potem zrobi mi taką scenę, że będę ją musiała wynieść na barana, to sama uznam, że coś z nią nie tak. Póki co stwierdzam, że to tylko dziecko …


Cała historia w Media Markcie miała fajny finał, bo w domu w reklamówce zobaczyłam ulotkę, informującą o konkursie, właśnie z limitowaną serią baterii alkaicznych GP z Minionkami. Zazwyczaj podchodzę do takich akcji z dystansem, ale gdy zobaczyłam pytanie konkursowe: „Co daje Ci energię i sprawia radość” i przypomniałam sobie scenę ze sklepu, już wiedziałam jaką odpowiedź wyślę. A nuż wygram. Bo to właśnie one – nasze córki – są motorem mojej energii. To one sprawiają mi największą radość, nawet wtedy, gdy wcale nie jest mi do śmiechu … Dla nich i przez nich czasem uśmiecham się nawet przez łzy!

Jak jesteś chętna, pomyślałam, że Ci o tym napiszę, bo i Ty masz szansę zgarnąć fajne nagrody. Wystarczy kupić jednorazowo dwa promocyjne opakowania baterii GP z Minionkami i odpowiedzieć na 1 pytanie. Bon na zakupy o wartości 100 zł zawsze się przyda, no nie? Konkurs trwa od 03.04 do 28.04.2017 roku, a odpowiedź na pytanie, zadane powyżej, możesz rejestrować albo poprzez zgłoszenie na stronie www.promocjagp.pl, albo wysyłając sms na numer 70908 o treści: „ENERGIA. Twoja odpowiedź”. Dodatkowo już dziś będę miała dla Was dodatkowy konkurs, gdzie do wygrania oprócz baterii, interaktywny MINIONEK, energiczny niczym Twoje dziecko, ale nie tylko …

To jak? Będziesz ze mną?

A jak zakończyła się rozmowa z Kasią? Zobacz co mi napisała:

„Dzięki Mamalife. Masz rację. Ona nigdy już nie będzie taka słodka jak się złości, jak właśnie teraz. I jeśli ktokolwiek nie radzi sobie z własnym dzieckiem, to tylko Ci, którzy pozwalają, by inni tak o nich myśleli”.

Słowem w sedno. Zatem nigdy nie pozwól, by ktoś Ci wmówił, że sobie nie radzisz. Radzisz sobie najlepiej jak umiesz, a dziecko i tak będzie dzieckiem, do czasu, aż z pewnych rzeczy po prostu wyrośnie. Tak jak kiedyś Ty!

 

Sesja wykonana w MM w Zabrzu – dziękujemy za cierpliwość 🙂 Odtworzenie prawdziwej historii nie było zbyt skomplikowane jak widać! 🙂

Partnerem wpisu jest GP Batteries

  • Anna Zofia Bury

    Moje dziecko też ma ten syndrom ❤

  • Asia Kamecka

    Mój 2.5 letni synek zachowuje się tak samo.. Teraz już wiem ze to nie wina mojego wychowywania. Rodzina mówiła , że synek jest jedynakiem i dlatego jest taki ruchliwy twierdząc że jest rozpieszczony ;(. To jest Po prostu ŻYWE SREBRO 🙂

  • znam to 🙂

  • Karolina Kolber

    Według mnie, warto skonsultować z psychologiem lub dietetykiem. Może nie być to ADHD czy autyzm. Może być to candydoza, która pod wpływem podania do organizmu cukru znacznie wpływa na koncentrację i nadpobudliwosc. Mój syn ma autyzm, ale to schorzenie nie powoduje samo w sobie nadpobudliwości tylko właśnie candydoza. Jest to bardzo ukryta choroba i bardzo ciężka do wyleczenia. Mój syn w wieku 3 lat był tak nadpobudliwy, że nie można było podjąć z nim terapii u logopedy. Kiedy ograniczałam mu cukier nawet nie ma porównania. Także zalecam przede wszystkim konsultację ze specjalistą. Bo dzieci autystyczne też nie są pobudzone przez autyzm, a ADHD leczy się biomedycznie czyli dietą.
    Pozdrawiam

  • A ja tak sobie myślę, że to jednak post sponsorowany. Bo kto do media Markt idzie z aparatem? A swoją drogą, nie wzielabym więcej paczek baterii niż zamierzam, bo moje dzieci mają taką chęć. Już jedną histerie w sklepie przerobilam, ale się nie ugielam i nie ugne. Bo potem dzieci myślą, że wszystko można do koszyka pakować i kupić. 🙂

    • Żaneta Bogdziewicz

      Jeśli dobrze doczytasz, to zobaczysz, że wpis ma swojego partnera. Ale jako koleżanka po fachu powinnaś o tym wiedzieć 🙂

  • Anula Wawrzyniak

    Ordynarny product placement.

  • Paulina

    lokowanie produktu level hard.
    aż się włos jeży... brrr..

  • Ania Szweda

    A ja z innej bajki .... 🙂 Skąd jest ta śliczna bluzeczka???? 😀

  • Łukasz Patrycja Sałek

    Wczoraj mialam napisac, ze helloł....o co chodzi? Ja po pieciu latach macierzynstwa nie mialam takiej historii...ale cos mnie odsunelo od klawiatury...

  • Łukasz Patrycja Sałek

    ...dzisiaj, po wypadzie na szczepienie i spacerze po sklepach powiem tylko....OMG!....moja cora w kazdym ale to w kazdym sklepie plakala najglosniej jak potrafila i byla poprostu okropna! nie moglam nad nia zapanowac w zaden sposob! STRASZNE mam nadzieje ze to jednorazowa akcja

  • Łukasz Patrycja Sałek

    ale ciasto na rynku z galka lodow pomoglo na wszystko 😀

  • Agata Wierzgacz

    Samo życie , każde dziecko okazuje swoje emocje na swój sposób , jedne są powolne i spokojne a drugie szybkie i krzykliwe.Ważne że każdy rodzic zna swoje dziecko i potrafi wybrnąć z różnych sytuacji 😉

  • Agata Wieczorek

    Ok, ale czy to znaczy, ze ja (25) i mój brat (19) mieliśmy nieszczęśliwe dzieciństwo, bo nie swirowalismy pawianow? Mnie przeraża to, że dziś idąc do dzieciatych znajomych widzę jak bardzo niegrzeczne i halasliwe są ich dzieci. Kiedy my czy moi kuzyni byliśmy mali to na imprezach rodzinnych bawiliśmy się w pokoju, lub siedzieliśmy cicho przy stole i nie odzywalismy się niepytani. Nie odwalalismy akcji z kladzeniem się na ziemi w miejscach publicznych, bo wystarczyło, kiedy rodzice powiedzieli: dziś nie mamy pieniążków, kupimy to jutro. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko miało robić coś takiego. Mam nadzieje, że takie wychowywanie dziecka i pozwalanie mu na robienie afer nie jest zaraźliwe.

    • Beata Dzięcioł

      Poczekamy aż urodzi pani swoje dziecko i będzie je wychowywać. Może trafi się Pani "egzemplarz" potrzebujący dużego zaangażowania i bliskości. Ciekawe jak sobie Pani poradzi?
      A ja osobiście mam nadzieję, że głupotą ludzką nie można się zarazić!

      • Agata Wieczorek

        Ktoś tu jest głupi? Trochę mniej jadu życzę, bo dzieciom się udzieli, a tego mamy za duzo w dzisiejszym świecie 🙂 "Poczekamy aż urodzi pani swoje dziecko" - wnioski z nikąd? Ja widzę po prostu, że choroba społeczną jest dziś małpi gaj i dzieci leżące na ziemi w marketach. Kiedyś tego nie było, może u Pani w rodzinie takie "żywe srebro" jest normą, w mojej rodzinie dzieci zawsze były dobrze wychowane. I to tłumaczenie, że dziecko jest pełne energii... Może warto znaleźc jakieś konstruktywne zajęcie, które ja spożytkuje. Pozdrawiam.

    • Żaneta Bogdziewicz

      ciekawe czemu nie oddzywaliście się niepytani. Ze strachu?

      • Agata Wieczorek

        oho widzę nadinterpretację, bo pochodzę z rodziny gdzie za odezwanie się obcina się palce 😀 Kultura wymaga niewtrącania się w rozmowy innych/starszych. Mając 25 lat wciąż się nie wtrącam do cudzych rozmów 😉 Skąd ta genialna myśl, że brało się to ze strachu? Z własnych doświadczeń? Darujmy sobie jakieś wymysły, wyraziłam swoja opinie na temat niegrzecznych dzieci i tyle, jak Paniom nie pasuje, proszę uczcic to minutą ciszy 😀

      • Agata Wieczorek

        Poważnie rozbawiło mnie Pani pytanie 😀 Fantastyczne, widac poziom przystosowania społecznego 😀

  • cleo804

    Post to nachalny product placement, czy jak ktoś woli po polsku - lokowanie produktu. Pod koniec odnosi się wrażenie, że Kasia i Martynka zostały wymyślone wyłącznie na potrzeby tekstu. Przykro mi, jeśli kogoś uraziłam, ale po prostu ciężko to inaczej odebrać.
    Mam też inne zdanie w kwestii żywych dzieci. Zgodzę się z faktem, że maluchy zazwyczaj biegają, krzyczą, chcą wszystkiego dotknąć i spróbować. Jest to jak najbardziej normalne, ale też wszystko ma swoje granice. Absolutnie nie wyobrażam sobie, żeby mała urządzała mi jakieś histerie w sklepie, bo nie chcę jej czegoś kupić. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, bo od zawsze jest na spokojnie tłumaczone dlaczego tego czy tamtego nie można ruszać.

    • Żaneta Bogdziewicz

      ekspert poziom ekspert 🙂

  • a-polonia

    Czuję się zażenowana tym artykułem. Chociaż nie samym tekstem. O nim można dyskutować. Ale po co dyskusja, jak po sesji widać po co ten tekst powstał? Czy autorka nie czuje się trochę alfonsem własnej rodziny?... Zero subtelności.

    • Żaneta Bogdziewicz

      pozdrawiam serdecznie!

  • Ula Michalska

    Faktycznie, product placement okropny...
    Brakuje jeszcze pełnej listy sklepów, które zapewniły odzież do sesji.
    Żywię podejrzenie, że faktycznie Kasia i Martynka były tylko pretekstem :/

  • Marcelina

    Dzieci są różne jedne są spokojne drugie bardzo żywe i czasami nawet nadpobudliwe. Mam 2 dzieci córkę i syna. Córka jest bardzo grzeczna i taka skromna dziewczynka, trochę się czasem nawet wstydzi. A syn to pozwala sobie na dużo, czasami nawet aż za. Jestem bardzo nadpobudliwy, krzyczy, wariuje, płacze. Czasami jak mu coś się nie da to płacze pół dnia. Puszczam mu ostatnio muzykę serca soundofsoul, która ma działać uspokajająco. To dopiero pierwszy tydzień więc zobaczymy jakie tego efekty będą mam nadzieję , że się poprawi a syn wyciszy.