Nie wiem jak Ty, ale czuję się naprawdę fantastycznie, kiedy otwieram słoik z czymś, co własnoręcznie przygotowałam. W zeszłym roku mimo dość zaawansowanej ciąży i upałów, które wpływały na mnie źle, udało mi się zrobić kilkanaście słoików konfitur, tudzież dżemów – jak kto woli, moją ulubioną paprykę marynowaną i dość sporo słoików przecierów pomidorowych, które idą u nas w zawrotnym tempie. W tym roku obiecałam sobie, że będę robić co się da i przede wszystkim ile się da. Choć wiadomo – przy dwójce dzieci to „ile się da” uzależnione jest właśnie od nich. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Niemniej …

Kiedy przedwczoraj robiłam małe zakupy w pobliskim sklepie zobaczyłam patrzące na mnie słodkie morele. Wiem, że to dopiero początek sezonu, ale niezrażona wizją wieczornego pakowania, włożyłam do koszyka małą siateczkę tych zółtych kulek, w przekonaniu, że właśnie tego wieczora powstanie z nich konfitura. I powstała. Dwa słoiczki pysznej konfitury, które wcale nie czekają na zimę. Będą do naleśników właśnie teraz, za dni kilka, kiedy wrócimy z Dusznik. I w sumie o tym przetworingu chciałam Ci skrobnąć kilka słów. Chętna?

Pamiętam początki bloga. W jednej z dyskusji nawinął się temat przetworów. Okazało się, że część z Was kocha przetwarzać i to robi, część tego nie lubi, bo jest czasochłonne, a część robiłaby, gdyby miała czas. A teraz pomyśl, do której grupy należysz? Jeśli lubisz tak jak ja, zamykać lato w słoiku, to ten wpis może być dla Ciebie jedynie kolejną inspiracją do przygotowania czegoś dobrego. Ale jeśli pasuje do Ciebie określenie nr. 2 i 3, to mam nadzieję, że po przeczytaniu tych kilku słów, zmienisz zdanie. I zakochasz się w tym równie mocno, jak w swoim mężu. No prawie tak mocno 🙂

Właściwie to co trudnego jest w robieniu przetworów? Fakt. Trzeba poświęcić na to jakiś tam czas, ale właśnie to małe „ale” postanowiłam brać pod uwagę tego lata. Przygotowanie tych dwóch słoiczków nie pochłonęło mnie bez reszty. W sumie wszystko robiłam w międzyczasie robienia czegoś innego. Umyte morele pozbawiłam ich tajemniczych, gorzkich pestek, podsypałam skromnie brązowym cukrem i tyle. Kilka razy przemieszałam, przypadkiem podchodząc do garnka. Pod koniec dorzuciłam co trzeba, przelałam do słoików, zamknęłam i voila. Gotowe. Gdybym miała więcej moreli w tym samym czasie powstałoby proporcjonalnie więcej słoiczków. Ale specjalnie kupiłam tyle. Bo wiedziałam, że jak zacznę małymi krokami, to albo złapię bakcyla na więcej i będę to podsycać dzień w dzień, albo takimi właśnie małymi kroczkami dorobię się całej spiżarni (krórej notabene nie mam) własnoręcznych przetworów. Chodzi w skrócie o to, by robić to z przyjemnością, by za bardzo nie zajeżdzać się w kuchni tuż przed końcem sezonu, tylko systematycznie powiększać swoje zapasy. Zrobić trzy słoiki raz na kilka dni. Dwa odłożyć na zimę, jeden spałaszować jeszcze latem. By mieć motywację. Nic tak nie motywuje mnie do działania, jak pozytywny feedback od rodziny. Gdy mówią „To jest pyszne, zrób tego więcej„. To robię. Zahaczam o rynek, tu kupię kilo, tam kilo. I mam. Moje własne. Pakowane w piękne słoiczki ale też w takie zwykłe z ładną kolorową nakrętką. I etykietką. I wiesz co? Czuję dumę. Dumę gdy je to rodzina, dumę gdy jedzą znajomi. Jak chwalą i pytają „Ale chce Ci się tak? Nie prościej kupić w sklepie, tyle to roboty„. No właśnie nie prościej. Nie lubię chodzić na skróty. Lubię po swojemu. Bo mi się chce. A jeśli mi się nie będzie chciało to nie zrobię. Takie to proste …

I właśnie do tego chciałam Cię dziś zachęcić. Do robienia. Nie na raz. Nie za dużo. Ale regularnie. Podczas całego lata. Zamykaj po trochę tego, co się da. A zobaczysz. Uda ci się zrobić całą masę przetworów. Małych i dużych. Słodkich i pikantnych. I wierzę, że i u mnie znajdziesz fajne inspiracje. Jak na przykład tę. Robioną na szybko konfiturę. Palce lizać. Chętna na przepis? Już podaję.

Konfitura morelowa z wanilią i kardamonem

nowe-1-1008

 

  • morele
  • cukier brązowy
  • laska wanilii
  • mielony kardamon

Miękkie morele opłucz i pozbaw pestek. Włóż do garnka i podsyp cukrem. Gotuj na wolnym ogniu mieszając raz na jakiś czas. W międzyczasie dodaj więcej cukru, w zależności od Twoich preferencji i dojrzałości moreli. Moja konfitura wyszła lekko kwaskowata, bo właśnie taką najbardziej lubimy do naleśników. Gdy zobaczysz, że konfitura gęstnieje, dodaj wanilię wyłuskaną z laski i wrzuć laskę w całości, niech konfitura nabierze jej aromatu. Następnie dodaj mielony kardamon. W zależności od upodobań smakowych może to być szczypta albo pół łyżeczki albo cała. Ale próbuj. Kardamon jest naprawdę przyjemną przyprawą i idealnie współgra z morelami. Taka konfitura nadaje się do jedzenia tego samego dnia. Wystarczy ja lekko schłodzić w lodówce. Oczywiście ja wlałam ją do wyparzonych słoików i zamknęłam.

A teraz czekam. Aż wrócę i otworzymy. Wspólnie. Zrobimy naleśniki i będziemy rozkoszowac się smakiem. A potem zrobimy znów. I tak do jesieni … pomału … potrochu … ze smakiem …

To jak? Lecisz po morele?

nowe-1-1001nowe-1-1005nowe-1-1007

 

  • Ja też.. A w związku z tym, że nie mam kiedy zrobić – podeślesz słoiczek?! Buziaki

    • osz Ty! Właśnie dla takich jak Ty jest ten wpis? Serio nie skusisz się na to, by zrobić swój własny? 😛

  • Paulina

    Może zadam głupie pytanie ale nigdy nie robiłam dżemu, te morele wrzucilas do garnka same czy dodaję się trochę wody? 🙂

    • Mamalife

      Paulinko. Same. Bez wody. Ale z cukrem. Za chwilę zaczną puszczać sok. I je smażysz do momentu aż konsystencja będzie Ci odpowiadać . Myślę że 30 minut juz są ok.

      • Paulina

        dzięki! jak zrobię i wyjdzie to się dopiero mąż zdziwi… jeszcze do dziś potrafi zadać pytanie czy sama coś robiłam, np. ciasto 😀 w sensie w szoku jest, że wraca do domu a tam zapach ciasta… fajosko, że wrzucasz takie proste przepisy i wskazówki <3

        • Mamalife

          ♡ tylko pamiętaj. Cukru do smaku nawet w trakcie próbuj i jak za mało słodkie to dosladzaj.kardamonu

        • Mamalife

          Kardamon najpierw mniej. Zrób dwa słoiki z truskawek tak samo ale tylko z wanilią. Pyszny jest ♡ daj znać jak zrobisz. ♡

          • Paulina

            Tak właśnie miałam pisać że jednak skorzystam z sezonu truskawek 😀 morele uwielbiam nawet bardziej ale na nie przyjdzie odpowiedni miesiąc 😀 dzięki dam znać oczywiście :*

  • Dominika

    Ja już mam dżem z truskawek, a dziś zamierzam nazbierać kwiatów dzikiego bzu na sok. Przetwory lubię i robię, a teraz mam dodatkową motywację, bo gdy zimą mój Maluszek będzie próbował nowych smaków, będę mogła mu podać coś sprawdzonego, własnoręcznie zrobionego ☺

    • Mamalife

      Świetna Motywacja! My za truskawki bierzemy się po powrocie 🙂 Wiki uwielbia konfiturą truskawek ♡ buziaki Mamo gotująca ♡