Jestem molem książkowym. W zasadzie zawsze lubiłam czytać. Wszystko. No prawie wszystko. Pamiętam jak będąc w szkole średniej, przerabialiśmy jakąś lekturę. Nie pamiętam jaką, ale pamiętam, że jej nie przeczytałam. Choć uczennicą byłam szóstkową, siedziałam wtedy na zajęciach z nosem wtopionym w książki Olivera Sacksa – wybitnego neurologa i pochłaniałam jego powieści naukowe kartka po kartce. Prosty więc wniosek – czytałam to, co mnie interesowało. Krzyżaków nie przeczytałam nigdy. Wolałam obejrzeć nudną ekranizację. W ogóle osobiście nie wiedziałam, co fajnego może być w Krzyżakach. Pan Wołodyjowski też mnie nie interesował. Lalka też nie. Może kiedyś przeproszę się z tymi wielkimi dziełami, ale na myśl, że mogę to zrobić bez musu, odczuwam ulgę. Bo wiesz, to jest straszne, kiedy musisz udawać, że masz o czymś pojęcie, podczas gdy nie przewróciłaś ani jednej strony. Ba. Nie wypożyczyłaś książki z biblioteki. Ale chyba byłam w tym dobra, bo każdą kartkówkę zaliczałam na 5. Też tak miałaś? No dobra. Żartowałam. Nie wrócę do Krzyżaków 🙂

Ale do rzeczy. Zamiłowanie do czytania mi zostało. Czytam to, co mnie interesuje. Żadnych romansów i romansideł. Lubię książki oparte na faktach, w książkach kucharskich jestem zakochana!, a poradniki to te pozycje, które mają w naszej biblioteczce całą półkę dla siebie. Więc kiedy zobaczyłam w księgarni coś dla mam takich jak ja, o niby banalnym, ale intrygującym tytule, rzucającym się w oczy bardziej niż nieszczęsne „Krzyżaki”, pomyślałam sobie: „muszę ją mieć”. I mam. Potem pomyślałam o Tobie. Że być może przyda Ci się, by pokazać Ci, czy warto inwestować w ten poradnik. I tak powstała myśl, by przygotować tę recenzję. Bo ta książka jest skierowana własnie do Ciebie. Bo chyba jesteś „Fajną mamą?”. A może dopiero nią będziesz? Jeśli tak, to tym bardziej powinna Cie zainteresować, bo pozycja ta skierowana jest przede wszystkim do tych kobiet, które pragną zajść w ciążę, urodzić dziecko i wychować je na szczęśliwego człowieka. Brzmi zachęcająco?

Może bardziej zachęci Cie sprawdzić, co ciekawego miała do napisania amerykańska aktorka Alicia Silvestrone. Gdy weszłam w google sprawdzić, w jakim filmie grała, bo nazwisko znane, ale nic poza tym, zobaczyłam „O! Atomowy Amant”. A wiesz, że kiedyś to oglądałam? Może Ty też. No więc Alicia napisała książkę, w której podzieliła się swoją wiedzą opartą na swoich osobistych doświadczeniach – doświadczeniach mamy – od poczęcia, przez ciążę, poród i pierwsze dni spędzone z dzieckiem. Brzmi już lepiej? No to teraz kilka słów ode mnie.

Przede wszystkim jeśli wydaje ci się, że znajdziesz w tej książce informacje powielane w wielu poradnikach dostępnych na rynku, to niestety zawiodę Cię. Myślałam tak samo. Ale gdy na wstępie czytasz „To nie jest książka o tym, jak z dnia na dzień płód zmienia się w macicy, Ta książka to recepta„, myślisz sobie „Co będzie dalej?„. Uwierz mi. Przeczytanie prawie 400 stron zajęło mi 4 wieczory, a gdyby nie fakt, że po intensywnych dniach, oczy same się kleiły i padałam w salonie otulona kocem, przeczytałabym ją w jeden dzień. Bo każda czytana strona, to jak odsłanianie kolejnych kart. Po prostu wciąga. Co więc w niej znajdziesz? Przede wszystkim mnóstwo przydatnych rad. Wiesz, jak miło zrobiło mi się na sercu, gdy przeczytałam, że jest weganka? Świetnie to uzasadniła, dzięki czemu ja też nabrałam przekonania, że idę dobrą drogą. Pamiętam jak w ciąży pukano się w głowę, gdy mówiłam, że nie jem mięsa i nabiału. Mówiono, że to głupota. Teraz przeczytałam, że zbilansowana dieta wegańska jest odpowiednia dla kobiet w ciąży na każdym jej etapie. Zresztą pisałam Ci o tym na blogu. Szkoda, że ta pozycja nie trafiła w moje ręce wcześniej. Miałabym kilka fajnych dowodów na moja rację i nosa utarłabym co niektórym. A co! Ale oczywiście jeśli jesz mięso – niechaj Cię to nie zniechęca. A kto wie? Może zdołasz się przekonać do jego zdrowszych zamienników?

Co jeszcze? Autorka dzieli się swoim doświadczeniem z zakresu planowania zdrowej ciąży, z dużym naciskiem na zdrowe jedzenie i wyeliminowanie składników mogących utrudnić poczęcie. Jest też kilka rad dla przyszłych Tatusiów! I tu uwaga. Tabelki „Tylko dla Panów„, podczas lektury podsuwaj swojemu M. Bo ciąża to nie tylko nasza droga. To droga obojga małżonków do tego, by mieli upragnione dziecko. Wspólna droga. Znajdziesz też przewodnik „Trymestr po trymestrze” i najczęstsze dolegliwości tego okresu. W sumie czytając masz wrażenie, jakby Alicia opisywała Twoją ciążę. Wiele rzeczy nie jest Ci obcych, ale już na pewno poznasz nowe metody na radzenie sobie z nimi. Są też przydatne informacje na temat porodu, rożnych technik łagodzenia bólu i znów kilka wskazówek dla Ojców. Druga połowa książki zaś, to swoista droga po początkach macierzyństwa. Czy spać z dzieckiem? Jak ważne jest pierwsze 6 miesięcy życia niemowlaka? Kiedy zacząć uczyć korzystać z nocnika? Jak sobie z tym radzić? Jakimi łyżeczkami karmić dziecko?  Są też fajne przepisy i świetna tabelka – jak naturalnie radzić sobie z dolegliwościami wieku dziecięcego. Mówię Wam – bomba!

Powiem tak. Nie z każdym zdaniem autorki się zgadzam. Jednak nie można nie powiedzieć, że wykonała kawał dobrej roboty. Takiego poradnika na półkach mi brakowało i nie zdziwię się, jeśli zostanie okrzyknięty Bestsellerem roku 2016 w swojej kategorii. Mimo, że poród za mną a i pół roczku stuknęło Mai to będę z tej książki korzystać. Choćby po to, by powracać do przepisu na naturalny spray do dezynfekcji rąk lub przypominać sobie! jak to zrobić, by nie puszczać wiatrów po strączkach. Ha! Ciekawa?

Kochana. Jeśli dopiero zaczynasz swoją drogę macierzyńską – ten poradnik będzie dla Ciebie jak znalazł. Jeśli dla mnie jest i będzie przydatny, to dla Ciebie również. A na koniec mała perełka. Z książki.

„Witajcie Maluchy. Witajcie na Ziemi. Latem jest tu gorąco, a zimą – zimno. Planeta wyróżnia się sporą wilgotnością. Jest okrągła i mieszka nie niej mnóstwo ludzi. Macie przed sobą maksymalnie 100 lat życia. Drogie dzieci. Panuje na niej zgodnie z moją wiedzą tylko jedna zasada „Chrzanić wszystko. Trzeba być po prostu przyjaźnie nastawionym do życia człowiekiem””

I niechaj to będzie motto dzisiejszego dnia!:)

A na koniec mały prezent. Wydawnictwo Kobiece ufundowało 3 książki, które być może trafia w Twoje ręce. Śledź dziś mojego Fb, bo niebawem ruszy na nim konkurs. Proste zasady i fajne nagrody dla fajnych mam. Wchodzisz w to?

* Książkę do recenzji udostępniło mi Wydawnictwo Kobiece. Dziękuję. Przy okazji Zapraszam na ich stronę. Link znajdziesz tutaj – >Wydawnictwo Kobiece. Przy zapisaniu się do Newslettera 10 % zniżki na cały asortyment. Warto.

To teraz tylko czekaj na konkurs na Fb. Start o 15.00 🙂

nowe-1-550nowe-1-547nowe-1-551

 

 

 

  • Jako że jesteś weganką, to książka zdecydowanie bardziej do ciebie trafia, choć ja mimo, że jem mięso i nie zamierzam przestać, przeczytałam ją z przyjemnością :). Bardzo ciepła, pozytywna i mądra. Jak wspomniałam, mimo że weganką nie jestem, znalazłam w niej sporo cennych rad. 🙂

  • Powiem szczerze że nie czytałam tej książki – Muszę tonadrobic..