Że kocham jeść to wiecie. Że kocham słodycze, też wiecie. O Wiki wspominać nie muszę 🙂 Ostatnio Młoda zachciała ciasteczka czekoladowe. „Mówisz – masz, Kochana” – rzekłam. A gdy zobaczyłam te popękane, niczym piłeczki, wiedziałam, że je wypróbuję. A ponieważ, z Moich Wypieków, nie ma nieudanych pyszności, więc śmiało możecie je zrobić i cieszyć się tą słodyczą. A i może, na prezent zapakujecie, dziadkom zawieziecie, tak o, bez okazji, od serca 🙂

Popękane Ciasteczka Czekoladowe
* Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki

nowe-1-103

Składniki:

  • 225 g gorzkiej czekolady, posiekanej
  • 110 g masła
  • 2/3 szklanki drobnego cukru do wypieków
  • 3 duże jajka
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 i 2/3 szklanki mąki pszennej
  • cukier puder – około pół szklanki – do obtoczenia

Masło rozpuścić w małym garnuszku. Zdjąć z palnika, dodać połamaną czekoladę, odstawić na 2 minuty, po czym wymieszać, do połączenia i powstania sosu czekoladowego. Lekko przestudzić.

Białka oddzielić od żółtek. Ubić na sztywno, dodając pod koniec partiami cukier (łyżka po łyżce), a następnie żółtka i ekstrakt z wanilii. Wymieszać z masą czekoladową (ja do ubitych jajek dodawałam lekko przestudzoną masę czekoladową, dalej miksując).

Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia. Wsypać do powstałej masy czekoladowej, dobrze wymieszać. Schłodzić przez kilka godzin w lodówce, a najlepiej przez całą noc.

Ciasto wyjąć z lodówki, nabierać łyżeczką do herbaty (będzie ciężko, bo ciasto powinno być bardzo twarde), formować kuleczki mniejsze od orzecha włoskiego, obtaczać je mocno w cukrze pudrze i wykładać na blachę wyłożoną pergaminem.

Piec około 12 minut w temperaturze 165ºC (góra – dół, u mnie bez termoobiegu). Podczas pieczenia ciasteczka lekko się spłaszczą i popękają. Wystudzić na kratce.

Uwaga: masa do formowania kulek powinna być mocno twarda. Najlepiej pozostałą część ciasta trzymać w lodówce, gdy pieczemy pierwszą partię. Im ciasto bardziej mięknie tym ciastka się mocniej rozpłyną, nie popękają już tak mocno, a cukier puder na nich będzie sprawiał wrażenie ‚mokrego’. Nie piec też dłużej niż zalecany czas, by nie były zbyt twarde, lepiej na próbę jedno ciastko skosztować.

Czasem lubię kombinować i tworzyć coś na własną rękę. Tutaj liczył się czas i efekt miał być murowany, więc skopiowałam przepis i wyszło idealnie. Wiktoria skakała z radości.

To tak na poniedziałkowy miły, słodki początek dnia 🙂

Smacznego 🙂 Wejdźmy w ten tydzień z pompą i radością 🙂

nowe-1-99nowe-1-105

nowe-1-106