Słuchajcie. Robię dziś zakupy w hipermarkecie z dziewczynkami. Stoimy przy kasie. Nagle dziewczynki wołają o wodę. Myślę sobie – ok. Woda stoi obok kas. Przynajmniej zawsze tam stała. Lecę po wodę, patrzę … nie ma. Przecież zawsze tam była. Jak to – nie ma wody? Ano, no nie. Rozglądam się obok. Nie ma wody. Są … w pierwszej kolejności słodycze. Cała masa słodyczy, cukierków, batoników. Potem napoje. Gazowane, o zgrozo, ale wody … brak. W pierwszym momencie pomyślałam – kupię ten napój. Ale potem głośno konwersuję – przecież one chcą wodę. Dziś wybrały zwykłą Ha-Dw-O. Biegnę po dziewczynki i z nimi lecę po wodę. Mijam wody smakowe, gdzieś tam na końcu hipermarketu … Wreszcie dochodzimy do wody. Źródlanej. Uff …

Wieczorem wpadłam jeszcze po seler naciowy do innego sklepu. Już celowo szukam wody, by sprawdzić, czy jest w zasięgu wzroku. Przy kasach sama cola w puszkach. A woda? Nie ma. Chcesz wodę – to sobie po nią idź … idź daleko, a może w trakcie ci się znudzi i jednak kupisz jakiś syf? …

To straszne! Wiedziałam od dawna, że poza rodzicami i najbliższą rodziną, nikomu innemu nie zależy na dobru naszych dzieci, ale …

Błagam! Sami sobie jedzcie te lizaczki, ciasteczka, pianki o składzie rodem z kosmosu … A naszym dzieciom dajcie spokój. Wy – stojący na czele wielkiej machiny trzepiącej kasę z ludzi nieświadomych i tych, co chcą dobrze … Bo przecież dziecku odmówisz? Jak to? Dziecku odmówisz, jak sama jadłaś jak byłaś mała? Nie dasz czekoladki, jak Babcia pozwala? Jak sąsiadka częstuje, bo „takie pyszne i zdrowe”? …

Codziennie, kiedy robię zakupy, a są ze mną córki muszę decydować. Muszę mówić stanowcze „NIE”, kiedy proszą: „mamo kup …„.  „Przecież ten chłopczyk to je …„. I jak wytłumaczyć, że on to nie one? Że ja chcę inaczej? Czasem się udaje. Czasem się poddaję. Ale walczę. Choć bywa trudno, bo to co najgorsze jest na wyciągnięcie ręki, a to co zdrowe, jest albo drogie, albo gdzieś ukryte. Na najwyższej półce i jak masz 1.60 cm jak ja, to nie sięgniesz ….

Dokonuję wyborów.

Dla ich dobra. 

Dla ich zdrowia.

Bo nikt nie zrobi tego za mnie. 

Nikt mi nie pomoże. 

A szkoda …

Dziekuję …

  • Łukasz Patrycja Sałek

    U nas gości woda w baniakach choć czasem się łamie i kupuje ten sok ale bardzo zadko a i sami wola wodę 🙂

  • Monika Flok

    Z tą wodą to u nas problem mysi byc z soczkiem mamusi