Kilka dni temu wrzuciłam mema. Brzmiał on tak: „Masz całe życie na pracę. Pamiętaj, że dzieci są dziećmi tylko raz„. Większość z Was przyjęła go z entuzjazmem, nie doszukując się z mojej strony żadnego ukrytego podtekstu. Bo generalnie go tam nie było. Ja sama, kiedy zobaczyłam go w internecie, w ogóle nie skojarzyłam go z pracą zarobkową. A jednak. Co niektórzy myśleli inaczej. Jakobym wrzucając go, uważała, że nie należy pracować, tylko rzucić wszystko i zająć się dziećmi. A pieniążki spadną nam na głowę same, w dodatku w banknotach po 500 zł. Serio?

Pracuję. Prowadzę działalność gospodarczą. To, że mam pracę, którą mogę wykonywać w domu, nie znaczy się, że mam czas dla dzieci 24 h/dobę. Każdego dnia muszę oderwać z niego trochę i zająć się obowiązakami, które do mnie należą. Czyli pracą zarobkową, pracą w domu, praniem, gotowaniem, sprzątaniem. Dzielę dobę tak samo jak każda z Was. I właśnie wtedy, kiedy pracuję, moje dzieci bawią się same ze sobą. Albo rysują, albo oglądają bajki, albo stoją nade mną, krzyczą, jęczą i proszą o uwagę. Choć wiedzą, że nici z tego, bo jak pracuję, to muszę się tej pracy poświęcić. Właśnie po to, by potem znaleźć czas tylko dla nich …

Nie mam jednak z tego powodu wyrzutów sumienia. Przecież to moja praca. Coś, co daje nam pieniądze na chleb i zabawki bez okazji. One pojawiają się tylko wtedy, kiedy mając świadomość, że coś mogę odłożyć na później, nie robię tego. Kiedy wiem, że teraz mam czas, by zająć się dziewczynkami, a mi się nie chce i dokładam sobie pracy celowo, tylko po to, by nie musieć po raz setny budować tej samej wieży z klocków LEGO. Bywa i tak …  Tylko wtedy jest mi źle, bo wiem, że ten czas nie wróci, a ja mogłabym go wykorzystać tak, by zostały nam po nim wspólne wspomnienia rodzinne, a nie wspomnienia mytej podłogi czy szorowania i tak czystej już szafy w przedpokoju.

Nigdy natomiast nie pomyślałam, że MAMA powinna siedzieć w domu, bo TAK i już! Że powinna zająć się dziećmi, zamieszkać pod mostem i jeść to, co znajdzie na polu obok …
Więc jeśli kogokolwiek razi mem, nawiązujący do pracy w ogóle i odbiera go jako chęć „dokopania” matkom pracującym lub wzbudzenia w nich poczucia winy, to śmiem twierdzić, że ta osoba ma kompleksy na tym punkcie, a tymczasem, powinna …
być z siebie dumna!

Bo każda mama, ta pracująca w domu, czy poza nim jest wspaniałą mamą. Podjęła jakąś decyzję w trosce o dobro swojej rodziny. Pracuje, bo musi to robić, a robi to, bo chce jak najlepiej … Nie powinna czuć się z tego powodu winna. A już na pewno nikomu nie musi na siłę udowadniać, dlaczego pracuje. A już na pewno nie mi …

Ja to doskonale rozumiem.

I szanuję.

I podziwiam, że mając tyle na głowie, będąc poza domem tyle godzin, te Mamy, wszystko to, co jest dookoła nich, ogarniają doskonale. Znam mnóstwo takich Mam i każda jest dla mnie inspiracją.

Ty również. Ty, Mamo siedząca po drugiej stronie ekranu.

Nigdy zatem nie daj sobie wmówić, że robisz źle. Że pracując na etacie, zabierasz dzieciom coś, co powinno być dla nich najcenniejsze. Nie czuj się winna, że robisz inaczej niż koleżanka obok. Ona płynie innym macierzyńskim kursem. Jej rejs jest wypełniony jej próbami, błędami, a czasem nawet korektą. Ty masz swój. Płyń nim i nie oglądaj się na boki. Miej cel i do niego dąż …

W zgodzie z samą sobą … z nimi u boku … z wiatrem i pod wiatr …

To jest Wasze życie i nikomu nic do tego!

Piąteczka!