Właśnie dowiedziałaś się, że zostaniecie rodzicami. Euforia przeplata się ze wzruszeniem. Nie umiesz ukryć emocji, bo to właśnie ten dzień, kiedy widzisz na teście dwie kreski, jest dla Ciebie najcudowniejszym dniem miesiąca. Dzielisz się tą nowiną z każdą napotkaną osobą, wniebogłosy wykrzykujesz, że zostaniesz Mamusią. A gdy emocje opadną, zaczynasz się szykować. Na ten wielki dzień. Kompletujesz wyprawkę, szukasz ekstra ciuszków, tu poszperasz, tam podpytasz. Najfajniejszy czas w byciu brzuszkową Mamą.

Miałam to samo. Za pierwszym razem. Z Wiki. Z Mają trochę przystopowałam, bo wiedziałam, co jest rzeczą zbędną, a co naprawdę warto kupić. Ale popełniłam jeden błąd, który szybko naprawiłam, ale kosztował mnie trochę zszarganych nerwów. Zakup wózka.

Maluch czy Ferrari?

Gdybyś spytała mnie kilka miesięcy temu, jaki wózek warto kupić, powiedziałabym Tobie – śmiało kupuj używany. Wszak to tylko wózek. Maluch Ci starczy. No co,  Maluchy fajnie jeździły, prawda? Na taki zakup, używki,  zdecydowałam się z Wiktorią i mówiąc szczerze – nie żałowałam. Wózek kosztował nas 700 zł, odsprzedałam go za 450. Niewiele straciłam, a posłużył nam pół roku, bo po tym czasie przesiedliśmy się do wersji spacerowej, lekkiej i zwrotnej. Tak miało być z Mają. Szukałam używanego, bo wiedziałam, że będziemy z gondoli korzystać do wiosny, więc idea kupowania nowego wydawała mi się zbyteczna. Szperałam, przeglądałam, aż natrafiłam na wózek, który wydawałby się idealny. Wiecie biała rama, czarny kolor, nówka kosztuje prawie 4000, a tutaj za jedyne 600 zł. Zadzwoniłam, umówiłam się na oględziny. Zabrałam Bartka, by doradził w wyborze. Brać czy nie. Pojechaliśmy, przetestowaliśmy i … zabraliśmy do domu. Przeleżał 2 miesiące czekając na pierwszy spacer i … nie doczekał się. Tego dnia, gdy postanowiliśmy w końcu zabrać dziewczynki ze sobą … wózek zakończył swój żywot. Rozłożony, postanowił się nie złożyć. Z nadmiaru emocji, wściekłości i tego typu innych uczuć wylądował na … śmietniku. By, by …

Ale miał być spacer i spacer musiał być, więc szybka decyzja, co robić. Że godzina prawie 17.00, pojechaliśmy do sklepu, by kupić nowy. Już nie szukałam taniej gondoli w internecie. Powiedziałam sobie – w nosie to mam. Kupię nowy, za pół roku sprzedam z nieużywaną spacerówką i wcale na tym nie stracę. W sklepie wózków od groma,modele, kolory takie , siaki i owakie. I o ile jestem osobą, lubiącą piękne detale, to najzwyczajniej w świecie nie miałam na to czasu. Musiałam szybko sie ogarnąć i w wyborze kierować się rozumem, a nie sercem. A że i budżet ograniczony wybór padł na …

Bebetto Holland

i to był strzał w 10!

A ponieważ nasze Laleczki nieco się niecierpliwiły trzeba było szybko podjąć decyzję, a co za tym idzie trzeba było uważnie słuchać sprzedawcy, analizować i … kupować. Wam doradzam nieco ostrożniejsze kupowanie, nie takie na szybcika, choć, jak to mówią, czasem szybko nie znaczy gorzej. To jak z kiecką, torebką czy butami. Wchodzisz do sklepu, patrzysz – jest! Mała czarna o jakiej marzyłaś , oczami wyobraźni widzisz ponętne spojrzenia wszystkich mężczyzn, gdy przechadzasz się po parku właśnie w TEJ kiecce. I kupujesz. Szybko, bezboleśnie ( no może, boleśnie, gdy wydałaś na nią całą swoją wypłatę ). Zakup trafiony. Tak było z naszym wózkiem. Wpadliśmy, kupiliśmy, wyszliśmy, pojechaliśmy na spacer, by od Bartka usłyszeć – „wózek ideał

O wyglądzie można by dużo dyskutować. Wiadomo każda ma swój gust, mniejszy czy większy. Ja za bardzo nie miałam wyboru w kwestii kolorystyki, więc zdecydowałam się na kolor szary. Phi, jedyny z tego modelu dostępny w sklepie, więc nie wiem, czy można to nazwać wyborem:) Ale szary jak szary –  zawsze modny i elegancki. Pasujący do każdej pory roku.

O specyfikacji wózka pisać nie będę, bo możecie sobie poczytać o tym tu : Bebetto Holland

Za to napiszę słów kilka od siebie

  • Wózek jest przystępny cenowo. Za gondolę i spacerówkę zapłacisz około 1300 zł. Jeśli zdecydujesz się na sprzedaż , odzyskasz połowę ceny, więc naprawdę warto.
  • Polska firma, a co za tym idzie, nie będziesz miała problemów ze sprzedażą. Takich wózków Mamy się nie „boją”. Ponadto serwis, możliwość dokupienia elementów zużytych, wszystko na miejscu.
  • Wózek prowadzi się fantastycznie, lekko, sama decydujesz czy używasz amortyzacji czy nie i to tylko jednym przyciskiem. Super sprawa.
  • Gondola jest duża, wiec spokojnie posłuży Ci jakiś czas. 
  • Po złożeniu zajmuje mało miejsca w bagażniku, a to naprawdę duży plus. Bo nie musisz auta zmieniać, tylko dla wózka:)

Uf. Wybór wózka mamy za sobą. Szybki. Trafny. Świetny. I choć w dalszym ciągu uważam, że wózek to …wózek i nie ma co szaleć, bo przy dziecku majątek i tak można stracić i … stopniowo się traci, a przy dwójce to już w ogóle, to jednak wózek – rzecz nieoceniona. Bo to właśnie on zabierze Cię wszędzie. A raczej Twojego małego okruszka. Będzie ci towarzyszył przy każdym spacerze, na chodniku, w lesie, na zakupach, więc niech jego zakup będzie przemyślany i  praktyczny. Wszak to pierwsze auto Twego dziecka. A jak są cztery kółka to i miłość musi być. My się zakochaliśmy, zakochaj się i Ty!

A jakie przygody z wózkiem masz Ty?

nowe-1-92nowe-1-94nowe-1-90nowe-1-91nowe-1-97nowe-1-99nowe-1-100nowe-1-103nowe-1-104nowe-1-105nowe-1-107nowe-1-108nowe-1-106-tile

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWrzuć czasem na luz!
Następny artykułCzy jesteś mi naprawdę potrzebny Tato?
SAMODZIELNA Mama dwóch córeczek, Blogerka. Z wykształcenia magister Fizjoterapii, Kosmetolog oraz Coach. Z głową pełną niebanalnych pomysłów, energią i pozytywnym myśleniem.