Kupiliśmy go kilka miesięcy temu. Nie miałam pomysłu na ścianę, więc stwierdziłam, że będzie fajnym, praktycznym dodatkiem. Nie pomyliłam się. Bardzo go lubię, choć dziś pewnie umiejscowiłabym go w zupełnie innym miejscu. Co prawda zmiany w pokoju dziewczynek się szykują, ale nim do nich dojdzie, chyba minie jeszcze trochę czasu. Planuję jednak docelowo zawiesić go nad biurkiem, które będzie większe od tego, co jest teraz. Nasze jest zdecydowanie za małe dla dwóch dziewczynek, a póki mają wspólny pokój chcą siedzieć przy jednym biurku. Choć sama zastanawiam się czy to oby na pewno dobry pomysł?…

Co do drucianego organizera. Ponoć można łatwo zrobić go samodzielnie, ale ja mistrzynią DIY nie jestem, więc po prostu kupiłam gotowy TU. Wybrałam biały kolor bo jest uniwersalny, choć nie wzgardziłabym np. miętowym. Ale, że biel zawsze modna to wybór padł właśnie na nią.

Uwielbiam zawieszać na nim prace dziewczynek i póki co służy nam głównie do tego. Gdybym miała kącik do pracy, kupiłabym sobie taki sam, ale marzenia i o kąciku i o organizerze tylko do mojej dyspozycji pozostają póki co w strefie…marzeń. Ale kto wie, kto wie…

W ogóle powiem Wam, że już bym coś zmieniła w domu. Jak sobie pomyślę, jak bardzo zmienił mi się gust w stosunku do czasów sprzed kilku lat, a nawet kilku miesięcy, to sama się sobie dziwię. Wszak kobieta zmienną jest. Marzyłaby mi się teraz inna podłoga i jasne okna… Jasne drzwi i biel w mieszkaniu. Jasne wnętrza mnie inspirują. Choć nie mam zmysłu dekoratorki wnętrz, oczami wyobraźni widzę takie mieszkanie…
I wierząc, że marzenia lubią się spełniać, jak się działa, to wierzę, że i ja zrobię sobie kiedyś tak jak chcę… A co!

Powiem Wam jeszcze, że będąc dziś w Biedronce, upolowałam pudełka dekoracyjne. Za dwie sztuki zapłaciłam niecałe 15 zł. Kupiłam miętowe i w misie, które są idealne do kredek. Nie wiem, czy jeszcze je znajdziecie, ale możliwe, że gdzieś się jeszcze czają, więc warto poszperać między regałami. A te pudełka wcale nie gorsze od takich za milion monet, o ile nie lepsze. W ogóle Biedronka mnie zaskakuje na plus, więc mega się cieszę, że mam ją kilka kroków od siebie.

A tymczasem migrena daje o sobie znać, więc cześć i czołem. Oby noc była lekka :*
Ps. Nie. To nie jest wpis sponsorowany 😛