Odkąd pamiętam, zawsze chciałam poprawnie władać językiem angielskim. Wiesz, tak płynnie, bez zacięcia umieć dogadać się w każdej sytuacji. Co prawda zagranicą nie bywam, ale to właśnie chyba mała znajomość tego języka wpływa na to, że nie kwapi się nam do wyjazdu. Bo oboje z Bartkiem w szkole uczyliśmy się przede wszystkim niemieckiego. A angielski poszedł w odstawkę. I trochę żałuję, że nie przysiadłam do tego znacznie wcześniej. Że zabrakło motywacji. Ale wymyśliłam sobie, że nigdy nie jest za późno, by się uczyć i postanowiłam, że spróbuję – albo teraz – albo nigdy!

Ale cóż – na szkołę, albo jakiś kurs, to raczej jestem zbyt leniwa. Choć podejrzewam, że w kupie zawsze może być raźniej uczyć się języka obcego. Ale to nie dla mnie. Musiałam znaleźć inny sposób na to, by się podszkolić, ale tak, by całość odbywała się wtedy kiedy to JA chcę, a nie wtedy, kiedy muszę. I w ten oto sposób przeglądając czeluście internetu, natrafiłam na fajną stronkę i pomyślałam zaraz o Tobie. Warto się dzielić tym, co jest godne uwagi, prawda? Co to takiego? Najbardziej zaawansowana platforma do znalezienia indywidualnego nauczyciela języka obcego, w Twoim mieście lub przez Skype’a, na którą wejdziesz o tutaj -> PREPLY – korepetycje i zajęcia w zasięgu Twojej ręki. Jak to działa? Wystarczą 3 kroki. Najpierw szukasz korepetytora, potem wysyłasz swoje zgłoszenie, a gdy Twój nauczyciel przyjmie Twój wniosek, opłacasz pierwszą lekcję i kontaktujesz się z nim w celu dogadania wszystkich szczegółów. Proste i przejrzyste.

W ten oto sposób skontaktowałam się z nasza korepetytorką, która po uzgodnieniu będzie dojeżdżała do nas raz w tygodniu i udzielała nam niezbędnych wskazówek, jak podszkolić nasz angielski. Piszę celowo w liczbie mnogiej, bo zdecydowaliśmy z Bartkiem, że bierzemy się za to wspólnie, a w dodatku do naszej nauki dołączy się Wiki, dla której nasza korepetytorka, przygotuje specjalny „program zabawy”, by oswoić Wiki z tym językiem. Bo Młoda naprawdę ma smykałkę do nauki. Po angielsku policzy do 10, zna większość kolorów. Wystarczy, że usłyszy coś nie polskiego i już powtarza. Nawet po chińsku. Więc pomyślałam, że fajnie by było, gdyby jakoś to podsycić. Oczywiście w odpowiedni sposób, stosownie do jej wieku. Tak, by pokazać jej, że nauka języka obcego to przede wszystkim zabawa. Że może być to coś fajnego i dzięki temu gdy pojedziemy na nasze upragnione zagraniczne wakacje będzie mogła porozumieć się z innymi dziećmi, które nie będą umiały powiedzieć „Cześć„. Fajne jest to, że po znalezieniu odpowiedniego kontaktu możesz śmiało powiedzieć o swoich oczekiwaniach. Tak jak my. Zależy nam na ty, by ktoś trzymał rękę na pulsie, podczas naszej nauki, udzielał rad , podpowiedzi i wyznaczał dobry kierunek. A przy okazji trzymał nad nami bata. Bo bez tego, obawiam się, nasz zapał mógłby szybko opaść … Myślicie, że damy radę?

Ale być może spytasz, czemu akurat ta platforma? Wiesz, mówiąc szczerze, nie zdawałam sobie sprawy, że takie coś istnieje. W PREPLY mam pewność, że trafiam na osobę wykształconą, która wie co robi. Że nie będzie to ktoś, kto „ma jakieś pojęcie”. Po prostu trafię na specjalistę w swej dziedzinie. Jakoś mi tak raźniej, gdy wiem, że jest to w jakiś sposób kontrolowane i nie ogłaszają się tam zupełnie przypadkowe osoby. W końcu zapraszasz taką osobę do swojego domu, ewentualnie Ty idziesz do niej. Lepiej chuchać na zimne …

Ciekawa jest również opcja zajęć przez Skype’a. Nadal popularny, może Ci pomóc np. znaleźć odpowiedniego Native Speaker’a w USA albo w Japonii. A nuż taki Ci się zamarzy 🙂 Indywidualne zajęcia z Nativ Speaker’em to jest TO! Wiesz, opalony Mulat …yhyhy 🙂 Albo prościej. Gdy po prostu masz mało czasu, albo najzwyczajniej w świecie nie lubisz „obcych” w swoim domu, to to udogodnienie jest dla Ciebie. Naprawdę masz w czym wybierać. A wiadomo – dobry wybór to podstawa.

Czy widzę jeszcze jakąś zaletę PREPLAY? Konkurencyjność. Możesz dobrać sobie korepetytora w zależności od zasobności swojego portfela. Może uczyć Cię w domu, lub przez internet. Wiadomo – jak będzie przyjeżdżać  do Ciebie – zapłacisz więcej, ale jeśli umiesz wygospodarować trochę czasu i w domowym zaciszu skupić się na nauce, to za lekcję przez sieć zapłacisz zdecydowanie mniej. Różnorodność ofert to to, co dodatkowo przekonało mnie do skorzystania z ich usług.

Być może pomyślisz sobie, po co mi to. Wiesz, naprawdę czuję niedosyt. Niedosyt wiedzy. Pomyślałam sobie, że przy naszych aktualnych możliwościach czasowych i organizacyjnych, takie rozwiązanie będzie dla nas satysfakcjonujące. Napaliłam się, że może się udać. I wierzę, że się uda. Że pojadę z rodzinką do tych upragnionych Włoch i sklecę nie tylko dwa zdania po angielsku, ale kto wie? Może i po włosku się dogadam. Niechaj tylko złapie bakcyla. A Ty? Trzymaj za mnie kciuki 🙂 Efektami się pochwalę – obiecuję!

A jakim językiem TY władasz, albo o nauce jakiego marzysz?