Taka niedziela jak dziś zdarza się rzadko. Bartek w pracy (to akurat rzadkością nie jest), Wiki u Dziadków, Maja śpi, ja przeziębiona, w dodatku posprzątane, ciasteczka upieczone, pranie porobione a telewizor ustawiony na kanał inny niż te wszystkie Dory i Peppy. Chwilo trwaj. W domu głucho i cicho, a Mamalife może spokojnie przemyśleć sobie i notes wypełnić wpisami, które przyjdzie mi realizować w najbliższym czasie.

Chwila refleksji….

Bloga prowadzę 3 miesiące i dopiero powoli dociera do mnie to, że realizuję swoje marzenia. Tak, tak. To właśnie pisanie było tym, co najbardziej lubiłam robić jako nastolatka. Zaliczałam wszystkie konkursy literackie, jakie nadarzały się w podstawówce i liceum. Bo był cel. Pisać tak, by książkę kiedyś wydać. By móc z pisania żyć. Wiecie takie marzenie 15 latki.  A teraz siedzę tutaj, piję herbatę z miodem i cytryną (tak, tak wiem, nie wolno dodawać cytryny do herbaty :P) i uświadamiam sobie, że ten cel może być realny. Myślę i uśmiecham się sama do siebie. Że gdzieś tam w Polce sa takie Dziewczyny, Kobiety, Mamy jak Wy i lubicie czytać to co piszę. Czytacie, komentujecie, piszecie o sobie, o swoim życiu, opowiadacie różne historie i tak naprawdę tworzycie to wszystko razem ze mną. Powoli wirtualnie Was poznaję, z jednymi znam się już bardziej, inne wciąż nieco się kryją, ale mam nadzieję, że nie raz uda nam się porozmawiać 🙂

To jest naprawdę super. Zakładając bloga wierzyłam, że mi się uda. Uda pisać, tworzyć i jeszcze na ty zarabiać.  I własnie takie samo nastawienie mam dziś –  gdy za oknem szaro, w sumie nawet już ciemno, gdy nie słońce a deszcz puka do moich okien. Bo niby jesień depresyjną porą jest, ale … wszystko zaczyna się i kończy w naszych głowach. Jeśli i Ty masz jakieś marzenie to ni bój się go realizować. Czasem trzeba wszystko postawić na jedną kartę, ale warto. Warto robić to dla siebie. Bo my wszystkie jesteśmy nie tylko Mamami, ale też kobietami. Takimi, które chcą się spełniać na każdej płaszczyźnie. Więc jeśli marzysz by być drugą Gosią Baczyńską, to nie myśl o tym, że projektantów na świecie jest mnóstwo i Ci się nie uda. Guzik prawda. Uda się i to tak bardzo, że cały świat o Tobie usłyszy. Usłyszę i ja. Tylko musisz uwierzyć i wziąć się w garść. Bo sukces sam nie przychodzi. Na sukces się pracuje. Trzeba więc kupić maszynę do szycie, zapisać się na jakiś kurs, poświęcić czas i czasem jakieś pieniądze by coś osiągnąć. Ale warto. Warto to zrobić. Dla siebie. Po to by po latach móc spojrzeć na swoje życie i śmiało powiedzieć – mi się udało. Więc przestań się usprawiedliwiać, nie szukaj żadnych pretekstów. Nie bądź leniem. Nie mów „gdyby tylko…”. Nie ma co by było gdyby. Jest dziś. Jest niedziela i  to co było wczoraj, 5 lat temu czy 20 się nie liczy. Liczy się dziś, jutro. To własnie od dziś możesz zacząć na nowo żyć. Tylko pamiętaj – myśl pozytywnie, odrzuć to co złe. Olej ludzi, którzy nie wierzą w Twój sukces. Otaczaj się tymi, co Cię motywują. Zdobądź w sobie odwagę. Odwagę w to by móc coś zmienić, jeśli tylko chcesz …

Prawdą jest, że ja wierzę w to, że jestem najlepsza w tym co robię. Nie liczy się dla mnie to, że blogów parentingowych od liku. I co z tego? Gromadzę swoją publikę, a to właśnie WY jesteście żywym dowodem na to, że się nie mylę 🙂 I zobaczycie – jeszcze będą o mnie pisać w gazetach 🙂 

Dziś krótko i refleksyjnie, bo z chusteczkami w tle. Rozłożyło mnie, więc popijam gorącą herbatkę i hop pod kocyk. Bo zaraz Wiki wróci, Maja się obudzi , Tata wróci z pracy i wszystko wróci na swoje tory … więc łapię chwilę i marzę, bo od marzeń się zaczyna. Nie bój się marzyć i Ty! Bo ja trzymam za Ciebie kciuki! Pamiętaj – uda Ci się i będzie o Tobie głośno, tak jak o mnie 🙂 

Więc napisz mi, o czym marzysz?