Tylko jeden dzień. 

Siedzisz na łóżku.
W domu cisza.
Jest tak cicho i głucho, że słyszysz spokojny oddech dzieci, dobiegający z drugiego pokoju.
Rozglądasz się dookoła. Z komody zniknęły książki, tak dobrze Ci znane.
Czujesz chłód w nogach. Sięgasz do szafy po skarpetki i nagle zaczyna do Ciebie docierać, że nie masz dwóch szuflad, a już trzy. Trzy szuflady tylko dla Ciebie. Dawniej byś się cieszyła. Dziś zastanawiasz się, po co Ci pusta, skoro i tak nie masz co do niej włożyć.

Znowu siadasz na łóżku. Przykrywasz się kołdrą w nadziei, że przestaniesz słyszeć własne myśli. Nie chcesz dziś myśleć. A jednak…
Melisa miała Ci pomóc zasnąć, a tymczasem zegar tykający w salonie odlicza minutę po minucie. W końcu za oknem dostrzegasz promienie wschodzącego słońca.
Już wiesz, że to będzie TEN jeden dzień, w którym będziesz bała się tak bardzo, że zapragniesz, by skończył się na zawsze.

Ten dzień zdarzył mi się tylko raz.
Tylko raz musiało do mnie dotrzeć, że TO koniec.

Tylko raz nie wiedziałam, jak mam zacząć dzień. Nie byłam pewna, czy chcę tą jajecznicę o poranku, która tak bardzo przypominała mi jego.
Tylko raz nie wiedziałam, czy wypić tą kawę, czy jednak sobie darować. Przecież wolałam zasnąć, choć wiedziałam, że nie mogę.
Tylko raz nie wiedziałam, co odpowiem córkom. Jak im wytłumaczę. Co powiem, kiedy zapytają „co teraz Mamusiu…”.
Czułam NIC. Czułam ból i rozpacz.
Czułam, że właśnie skończyło mi się życie.
Bałam się. Tego, że nie stanę na nogi. Że nie ogarnę. Że sobie nie poradzę. Że nie będę umiała wkręcić żarówek, nie opłacę rachunków, nie ogarnę samodzielnie dwójki dzieci. Że nie będę miała czym jeździć. Nie zarobię. Nie ruszę. Zostanę w miejscu.
Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek się uśmiechnę.
Że wyjdę do ludzi. Że na nowo zacznę pragnąć. Czegoś zupełnie innego…

Taki dzień, zdarzył mi się w życiu tylko raz. I to właśnie wtedy, kiedy dotarło do mnie, że TO koniec, rozpoczęłam wędrówkę ku swojemu szczęściu.

Bo taki dzień… przełomowy… zdarza się tylko RAZ.
Ale ten jeden raz wystarcza, żeby na nowo odnaleźć siebie.

Kochani! To jak wiele z Was opisuje mi swoje historie… pyta o rady… albo prosi bym tylko wysłuchała… to jest niesamowite, że macie do mnie zaufanie. Dziękuję.

Z mojej strony chcę Wam powiedzieć jedno. Rozwód i rozstanie to trudne życiowe doświadczenie. Jeśli właśnie je przeżywasz, rozumiem każdą Twoją emocję. Każdą Twoją łzę. Każde zwątpienie.

Kiedyś byłam w tym samym punkcie. W punkcie, w którym sądziłam, że już nic mnie w życiu dobrego nie spotka.

Od rozstania minęło półtorej roku. Dziś wiem, że to nie rozwód jest w życiu najtrudniejszy. Jeśli ktoś nas nie chce w swoim życiu, pozwólmy mu odejść. Bez miłości bowiem życie jest jeszcze większą pustką, niż puste cztery ściany. 

W ciągu tego czasu kupiłam samochód, wciąż rozwijałam firmę, napisałam ebooka, którego możecie kupić TUTAJ, o tym jak gotuję dziewczynkom i przemycam ich wiele dobra w codziennej diecie, a już niebawem ruszę z kolejnym projektem. Ten będzie wymagał ode mnie wiele, ale będę dążyła do celu.
Nie zamknęłam się w swoim świecie. Zdobyłam nowych przyjaciół, poznałam siebie. Pokochałam się na nowo. Wybaczyłam sobie błędy. 

Chcę Wam przez to powiedzieć, że jeśli jesteście na zakręcie… dajcie sobie czas na żałobę. Ale ona minie. Rany się zagoją. 

Macie moje słowo. 

Ściskam Was mocno. 

Ż.