Nie jestem zaprzyjaźniona z informacjami. Kiedyś dzień rozpoczynałam od przejrzenia faktów, tak, by być na bieżąco. Od jakiegoś czasu dzień zaczynam inaczej. Wszystko dlatego, że pozytywnych informacji jest jak na lekarstwo, za to te negatywne zaprzątają mój umysł niepotrzebnie. Potem siedzę, kawę piję i zamiast rozmyślać o swoich planach i marzeniach, myślę o ludzkich tragediach. To nie tak, że nie mam w sobie empatii. Mam. Aż zbyt dużo. Bo nieraz pomogłam i po tyłku dostałam. Generalnie lubię pomagać. Tak z czystego serca. Nie oczekuję wtedy wdzięczności. Po prostu dobrze się z tym czuję -kiedy mogę dać innym coś od siebie, gdy tego potrzebują, lub na to zasługują. Bo wiem, że być może kiedyś sama będę potrzebowała pomocy. Ale też wiem, że świata nie zbawię. Nie pomogę każdej osobie, która tego potrzebuje, choć bardzo bym chciała. Z tego powodu stronię, od wiadomości, gdzie ludzkie tragedie są w głównej mierze tematem numer 1. Bo mnie dołują. Bo gdybym mogła cofnęłabym czas, by się nie wydarzyły. A wiem, że tego nie umiem zrobić … Ale …

Wczoraj opublikowałam wpis, który miał ten sam początek, ale postanowiłam zmienić jego treść. To chyba wielka zaleta pracy w WordPressie. Czemu to zrobiłam? Z szacunku dla czyjejś tragedii. Bo czuję się w pełni odpowiedziana za to co piszę i nie chciałabym, aby ktoś kogo dotknęła ona osobiście, przeczytał coś, co w takiej sytuacji mógłby mylnie zinterpretować. Ale to nie jest tak, że przeszłam obok tego obojętnie. Każda tragedia, o której słyszę, a w której umiera ktoś niewinny, porusza mną dogłębnie. Czasami siądę wieczorem i ją analizuję. Myślę sobie, co ja mogłabym zrobić, by nie dopuścić do takiej sytuacji. W większości zdaję sobie sprawę, że rządzi nami czas i nieprzewidziane zdarzenie. I choćbym chciała mieć najlepsze chęci, wiem, że w życiu wszystkiego przewidzieć się nie da. Możesz mieć plany, marzenia, możesz mieć najbardziej poukładany świat, niczym w szwajcarskim zegarku, ale wystarczy jedna chwila, ułamek sekundy, by wskazówki przestały chodzić. Tak o, po prostu. Tyle, że od zegarka odróżnia Cię jedno. Reklamacji nie złożysz. Reklamacji na życie.

Pamiętam jakiś czas temu wypadek Beaty Jałochy. Koleżanka po fachu. Choć się nie znamy, jej siła walki o swój lepszy los, daje mi po dziś dzień motywację. Ale nie o tym dziś. Po jej wypadku, gdy szłam chodnikiem, bywało, że patrzałam w górę, czy przypadkiem komuś znów nie przyjdzie do głowy pomysł wyskoczenia z okna na chodnik. Ze strachu. Bałam się tego, że podobna sytuacji mogłaby przydarzyć się mnie. Gdy gdzieś usłyszałam, że pijany wariat wjechał na chodnik w rodzinę, która spacerowała, zaczęłam spacerować z dala od zgiełku miasta i tłumu samochodów. Ze strachu. Potem poczytałam parę mądrych książek i mi przeszło. Bo uświadomiłam sobie, że najczęściej martwimy się o rzeczy, które się nie wydarzą. Tak. Ale komuś się przytrafiły i prawdą jest, że na ich miejscu mógłby być każdy z nas. Tak. Ale na to wpływu nie mamy …

Wczoraj był taki dzień, kiedy wewnętrznie przytłoczona informacjami o pewnym wypadku, znów zaczęłam myśleć. Jestem Mamą dwójki dzieci. Mamą i żoną. Jestem córką i siostrą. Jest na tym świecie ktoś, o kogo się martwię i są ludzie, którzy martwią się o mnie. Mam kogo kochać i czuję się kochana. Uświadomiłam sobie, jak bardzo nigdy w życiu nie chciałabym przeżyć podobnej tragedii … Bo po takim czymś pozostaje cholerny ból i łzy …

Nie będą analizowała tego wypadku. Kto. Kiedy. Dlaczego. Od tego są media. Od wyroku będzie sąd.  Mam swoje zdanie w tym temacie, ale o tym też kiedy indziej. Gdy opadną emocje. Ale gdy tak wczoraj siedziałam wieczorem i myślałam, zdałam sobie sprawę z tego, że my tak naprawdę żyjemy w popapranym świecie. Świecie, w którym ciągle gdzieś gonimy. Rzeczywiście i symbolicznie. Rano gonitwa, by zdążyć do pracy, potem gonitwa, by wszystko było jak należy – obiad na czas, dom wysprzątany. Gonimy za pieniądzem. Ciągle chcemy poprawiać swój byt. Chcemy mieć więcej i więcej. Inni mają, to my musimy mieć też. I flaki sobie wypruwamy. A czasem wystarczy skromniej, ale razem … Pędzimy przez życie, które nam szybko ucieka, a im szybciej suniemy, tym ono jeszcze bardziej zasuwa. I nastaje starość. Czas, który uświadamia nam, że warto było w życiu zwolnić. Tak po prostu dać na luz. Pracować, po to by mieć za co żyć, a nie żyć po to, by pracować. Kochać za nic, a nie z powodu. 

Być może człowiek, który doprowadził do tej tragedii też pędził przez życie. I choć nie ma dla niego usprawiedliwienia, niechaj ta sytuacja da również do myślenia Tobie. Że za pośpiech płaci się często zbyt wysoka cenę. Że pośpiech czasami kosztuje życie. Niewinne życie … Życie, które nie miało się skończyć tak nagle i szybko …

W samo sedno trafiła Danuta Szaflarska, dla mnie ideał kobiety dojrzałej:

Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna”.. Pozbądź się tego wewnętrznego biegu. Oglądaj świat, obserwuj, co się dookoła ciebie dzieje, bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna. Właściwie samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym.”

 Ciesz się więc życiem i nie goń przez niego biegiem, bo może okazać się, że najpiękniejsze chwile uciekają Ci przez palce. Życie to nie wyścig. Nie jesteś biegaczem. Po co brać udział w jakimś „światowym maratonie”, skoro można spacerkiem? Nie bądź perfekcyjna, bo nie tego oczekują od Ciebie najbliżsi. Oni jedynie chcą byś każdego dnia, poświęcała im coś, co masz najcenniejszego – swój czas

Jakiś czas temu zachwalałam Wam świetną inicjatywę dla nas – Kobiet. Warsztaty Zrelaksowana Mama. Dziś mam dla Was dwa kody, umożliwiające bezpłatne odbycie szkolenia, o wartości 89 zł, wraz z opcją wydrukowania Certyfikatu Uczestnictwa, oraz możliwością dołączenia do zamkniętej grupy, którą prowadzi autorka warsztatów. Wystarczy, że polubisz profil Zrelaksowana Mama na FB, a w komentarzu pod tym wpisem, napiszesz krótko, czym jest dla Ciebie relax. Ale wiecie, tak bez żadnych esejów 🙂 Gramy od dziś do 24.12. Wyniki 25.12. Kod należy wykorzystać do 31.12, a na odbycie szkolenia macie 7 tygodni od rejestracji 🙂 Warsztaty są tak fajne, że naprawdę warto:)

12167135_475393292631578_248801486_n (2)

  • Doskonale znam te pasy, doskonale znam tę drogę, mieszkałam w Tychach całe życie, teraz aby ograniczyć takie możliwości specjalnie dla dzieci, dla nas wyprowadziliśmy się na wieś ale nadal niedaleko, niesamowicie smutna jest teraz ta droga, te misie i znicze.... warto uważać jeszcze bardziej, czy jest się pieszym czy kierowcą...!

    • Jak pomyślę, że sama wczoraj byłam z dziewczynami na spacerze, sama, też przechodziłam przez pasy ...

  • U nas w okolicy przed wszystkimi świętymi był wypadek. Matka z 3 dzieci jechała samochodem , drugim jechała druga matka. Dziewczynka z pierwszego samochodu mimo że zapieta uderzyła głową. Siła była tak mocna ze 8 latka zmarła na miejscu. Niewyobrażalna tragedia.
    Mam nadzieję , że nie będę nigdy w takiej sytuacji. Wracając do twojego wpisu. .. jadąc naszymi drogami nie raz widzę korek. Ludzie stają samochodem na pasach. Zero sygnalizacji świetlnej, ludzie czekają. Z drugiej strony nadjezdza samochód. Ludzie wchodzą na pasy , drugi samochód jeśli nie zatrzyma się przed pasami doprowadzi do tragedii -widząc korek na pasach mało kto myśli ze pomiędzy samochodami przechodzą ludzie. Współczuję tym wszystkim rodzinom. Ale moje współczucie nie wróci życia ich dzieciom. Mogę jedynie sama być odpowiedzialnym kierowcą, jezdzacym czasem zbyt wolno ale ostrożnie i mogę być matką, która będzie stać 20 minut na przejściu czekając aż ktoś w końcu się zatrzyma.
    Co z ludźmi, których nie widać? Obowiązek noszenia odblaskow nauczył wielu ludzi ze to ratuje życie. Codziennie jednak widzę tych którzy po zmroku sami proszą się o śmierć. W słabo oświetlonych miejscach przecinają ulice bez najmniejszego znaczka czy opaski, ubrani na czarno....

  • megi

    Mną również wstrząsnęła ta informacja . Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czują Rodzice, a w szczególności Mama. Wiele razy sama byłam świadkiem różnych zachowań zarówno kierowców, jak i pieszych. Nie jestem kierowcą, ale często widzę łamanie przepisów. Piesi też nie są lepsi, wchodzą na ulice, nie patrząc czy coś jedzie, nagminnie przechodzą na czerwonym. Sama, przechodząc z dziećmi przez ulicę rozglądam się kilka razy, ale nie raz zdarzyło się, że jakiś pan/pani" pośpiech" przejeżdżał mi tuż za plecami. Bardzo współczuję tej rodzinie.

  • Marta Grzesiczek

    Dla mnie relaks to po prostu śmiech z moim synem... Głośny, bez ograniczeń, bez uciszania...Mojemu Dwu i pół-latkowi (Mam prawie trzy Maaamusiu! ) buzia śmieje się od rana, łatwo przychodzi mu śmiech, a jak chwilowo nie śmieje się, to się gilgamy i wtedy to jest zabawa 🙂

    • GRATULUJĘ Wygranej Marta 🙂 proszę o kontakt mailowy lub poprzez facebooka.

  • Agnieszka

    Myślę że w kwestii wyluzowania i wyhamowania trochę w tej życiowej gonitwie powinniśmy brać przykład trochę z facetów.My mamy , kobiety zawsze wszystko robimy szybko, żeby zdazyc na czas żeby wszystko było ok i każdy był zadowolony. Chociaż nie zawsze się da i tak dążymy do celu aby w ciągu 24h zrobić wszystko w domu od opieki nad dziecmi do ugotowania obiadu. Planowanie wakacji wyjazdow pakowanie itd. zawsze jest na naszej pelnej już problemów i trosk glowie . A faceci? Zawsze na wszystko maja czas. Wszystko na ostatnia chwilę. I najczęściej udaje im się takie "nie planowanie"

  • Kasia

    Relax - sen, książka bez pośpiechu, a czasem melancholijne spojrzenie za okno. To, co daje wytchnienie po prostu. To to owo niespieszenie się w środku...

    • GRATULUJĘ Wygranej Kasiau:-) proszę o kontakt mailowy lub poprzez facebooka.

  • Dorota

    Relaks... Chyba już zapomniałam...

  • Kasia

    Tak jest. Wpis w samo sedno. Cały czas chcemy więcej i więcej. Kasa, jej pomnażanie jest dla nas coraz ważniejsze. Rodzina, bycie razem schodzi na dalszy plan, a często odchodzi w zapomnienie. Budzimy się mają 50 lat, pełny portfel ale jesteśmy sami. Pytanie wtedy: Czy było warto?
    Pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję Kasiu!:* Najważniejsze to ułożyć sobie życiowe priorytety. Jak mówisz - kasa nie jest najważniejsza! Za to rodzina i więzi ja łączące - bezcenna!:) Buziaki Kochana! Szczęścia po pachy :*