Taka oto scena z dzisiejszego dnia. Do Kobiety podchodzi chłopczyk na oko lat 4. Siedzę obok i chcąc nie chcąc jestem świadkiem sytuacji. Malec pyta: „Mamusiu, a dlaczego Ten Pan jeździ na wózku. Przecież jest dużym chlopcem”. Mama odpowiada: „Nie Twoja sprawa” i kontynuuje rozmowę z koleżanką obok. Za 10 minut ten sam chłopczyk postanawia zapytać o to samo Tatusia: „Tato, zobacz ten Pan jeździ na wózku. Czemu, czemu?”. W odpowiedzi słyszy: „Idź się pobaw. Zaraz jedziemy”. Chłopczyk odchodzi. 

Nie oceniam tej konkretnej sytuacji. Każdy rodzic może mieć gorszy dzień, ale …

Czy nasze dzieci naprawdę zasługują na to, by je zbywać, kiedy zadają czasem trudne pytania? Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Owszem. Jeśli ktoś jeździ na wózku inwalidzkim, to nie nasze życie i nie musimy w nie zaglądać. Ale dziecko jest ciekawe świata i fajnie by było, gdyby tą ciekawość zaspokoiło z pewnego źródła. To nie jest wścibstwo. To dostrzeganie przez nasze dzieci, tego co je otacza. Dzieci są świetnymi obserwatorami. I to od nas rodziców zależy, jak mu ten świat pokażemy …

Wiem, że to naprawdę trudne, kiedy dziecko pyta Cię o coś co chwila, a jeszcze trudniej, gdy wciąż zadaje te same pytania. Masz wrażenie, że już na nie odpowiadałaś, a tu znów pada to samo. Ale i nam ktoś kiedyś poświęcił czas, by wytłumaczyc to i owo. Nie zbywajmy więc naszych dzieci. Dajmy im tyle czasu, ile potrzebują. Jeśli nie zrobimy tego my, za 5 lat zrobi to internet. A ten bywa bardzo okrutny. Nie nazywa rzeczy po imieniu. Taki Pan na wózku w internecie to „kaleka na własne życzenie”. Czy naprawdę chcielibyśmy by nasze dzieci tak patrzały na ludzi? …

Mądrze odpowiadając dziekcu, budujemy jego wrażliwość na świat. Dajemy mu wiedzę, której nie nauczy się w szkole. 

Nie sądźmy, że skoro jest małe, to nie musi wiedzieć. 

Niech wie jak najwięcej. Wyrośnie na mądrego człowieka. Będzie naszą dumą.

Wiedząc, że to co otrzymał, zawdzięcza nam …

Bo kiedy był mały, poświecilismy mu nasze najcenniejsze dobro – CZAS. Czas przeznaczony dla niego!

 

  • Nina Miller-Bucka

    Niecale dwa mies temu, o to samo zapytala mnie moja dwuipolletnia chrzesnica...bystra z niej dziewczynka,wiec moja odpowiedz, ze "ta pani musi jezdzic na wozku bo jest chora i ze tak sie zdarza, ze niektorzy ludzie maja chore nozki"jej nie wystarczala i drazyla, ze "gdyby pani wziela lekarstwo, to by mogla chodzic"...Wiem, ze temat przykry,ale rozmawialysmy. Tlumaczylam jej i wiem ze zapamieta moje slowa bo naprawde madre z niej i empatyczne dziecko. Jednak nie wyobrazam sobie by w takich sytuacjach unikac odpowiedzi indziecko zbywac. Moze dlatego sobie nie wyobrazam bo moja mama,jak pytalysmy z siostra o naszego chorego sasiada czy innych chorych,niepełnosprawnych,siadala z nami i nam opowiadala, czemu jest taki a nie inny, mowila ze nie nalezy sie bac,ze choroba nie wybiera...moze dlatego nie zostawiamy takich pytan bez odpowiedzi. Byc moze,rzeczona kobieta z Twojej sytuacji nie miala tego "szczescia"zeby jej mama poswiecala czas i uwage. Teraz swoje ubytki przenosi na dzieci...

    • Żaneta Bogdziewicz

      Piękna postawa Mamy i Wasza ❤

  • Agata Wierzgacz

    Zawsze starałam się odpowiadać na wszystkie pytania zadane przez dzieci , bo one wszystko kodują w główkach a później wykorzystują tą wiedzę w odpowiednim momencie .

    • Żaneta Bogdziewicz

      Właśnie tak ❤

  • Żaneta Bogdziewicz

    Może kiedyś i mnie zagadasZ 🙂