Kiedy jakiś czas temu pokazałam na Instagramie Majkę w wózku, ktoś z zupełnie nowego konta, śmiem twierdzić założonego na potrzebę skomentowania mojej relacji napisał „Nie za duża na wózek? Robisz z niej kalekę„.
I to jedno zdanie sprawiło w mojej głowie mnóstwo przemyśleń, w którym wysuwało mi się jedno „A gdyby ONA naprawdę miała problem z chodzeniem?„…
Oczywiście tutaj było pewne, że osoba komentująca wie, że Majka jest zdrową dziewczynką. Ale pomyśl… ile razy Ty sama patrząc na jakieś dziecko siedzące w wózku wydałaś podobną opinię. Albo jeśli to nie byłaś Ty, to ktoś kogo znasz?…

Mamy niesamowitą tendencję do oceniania. Jeśli coś nie wpasowuje się w nasze kanony „idealizmu„, lubimy to komentować. Nie tak ubrane, nie tak karmione, wszystko na nie. Bo przecież „my wiemy lepiej„. A tymczasem prawdą jest, że owszem, wiemy lepiej, ale wiemy to na nasze osobiste potrzeby. A przecież każdy jest inny…

Wracając do wózka. Pamiętam jak w sieci ukazał się apel matki, która w wózku wiozła jeszcze starszą córkę. Wzrok „gapiów” wydawał się nie do zniesienia. Dziewczynka chorowała i podczas spacerów miała potrzebę korzystania z wózka, bo nie dawała rady iść samodzielnie. W ich wypadku wózek dosłownie ratował im życie.

I dziś chciałabym napisać Tobie, że w ostatnim czasie mi też ratuje…

W naszym domu pojawił się wózek Clever od BABY DESIGN, ponieważ poproszono mnie, żebym przetestowała go po niemal 3 latach, odkąd użytkowałam ten sam model, którego recenzję napisałam TUTAJ. Zgodziłam się, ponieważ byłam bardzo zadowolona ze spacerówki, którą mieliśmy i byłam ciekawa, jakie zmiany wprowadzono i jak udoskonalono wózek w tym roku.
A kiedy zaczęłam testować wózek, by obiektywnie go ocenić, okazało się, że dosłownie ratuje moje spacery z dziewczynkami. I nie dlatego, że celowo robię z Majki „kalekę„. Majeczka ma ostatnio fazę „na rączki„, a mój kręgosłup nie daje rady ogarniać 15 kg i siatki zakupów. I świadoma tego, że wkładam 3 letnie dziecko do wózka, wybieram tą opcję, w trosce o siebie. Bo ja też jestem ważna! A ponieważ nikomu krzywda się nie dzieje i jesteśmy zadowolone, wozimy się dalej.
Oczywiście to nie tak, że ona ciągle jeździ w wózku. Są dni, kiedy wózek leży nieużywany. Ale kiedy mam w planach zabrać je na spacer i po drodze zrobić zakupy, zabieram ze sobą wózek, na wszelki wypadek. W drodze powrotnej Majka w wózku, zakupy w torbie pod wózkiem i wilk syty i owca cała.

RECENZJA wózka CLEVER Baby Design

Jeśli macie ochotę przeczytać jak wózek prezentował się 3 lata temu zapraszam TUTAJ. Już Wam wspomniałam o tym parę linijek wyżej. Od lat jestem wierna zarówno marce BABY DESIGN jak i Espiro i oba wózki spacerowe, które miałam z tych dwóch firm, zawsze spełniały moje oczekiwania. Dziś skupię się na CLEVERZE, jako na typowo miejskiej spacerówce. Od 3 lat nie wprowadzono bardzo wielu zmian, a to oznacza, że wózek już wtedy spełniał oczekiwania osób go użytkujących.

Przede wszystkim jego wielkość. Wózek jest naprawdę pojemny i mam na myśli zarówno samo siedzisko, jak i duży kosz na zakupy. Wielkość siedziska sprawia, że wózek spokojnie może być używany przez cały okres potrzeby użytkowania spacerówki, jak widać na naszym przykładzie również dla prawie 3,5 letniego dziecka. I tutaj pojawia się pierwsza zmiana po latach, a mianowicie wózek został przetestowany poza standardowym obciążeniem, do max. 23 kg obciążenia. Kiedy dla testów włożyłam do spacerówki Wiktorię, nadal prowadziło się ją lekko i przyjemnie.

Duży kosz na zakupy to ogromne ułatwienie dla rodzica. I dla mnie największe znaczenie ma to, że łatwo się do niego dostać również wtedy, kiedy dziecko śpi w pozycji leżącej. Niestety w niektórych wózkach nie wygląda to tak dobrze jak w CLEVERZE, więc naprawdę ogromy plus za takie rozwiązanie. Kosz jest naprawdę pojemny.

Kolejnym plusem jest regulowana rączka. Tego nie było 3 lata temu, więc cieszę się, że producent poszedł z duchem czasu i wprowadził takie udogodnienie. Wiadomo przecież, że komfort prowadzenia wózka jest związany z wysokością rączki, dostosowaną do naszego wzrostu. A każdy z nas wzrostem się różni. Ta zmiana pozwala nawet Wiktorii przejmować ster na spacerach, co dla mnie jest wygodne, bo nawet minuta wytchnienia, albo chwila na zrobienie fajnego zdjęcia, na spacerach z dziewczynkami jest na wagę złota. A one zawsze mają frajdę!

Akcesoria dodatkowe. Z akcesoriów dodatkowych, które znajdziecie w wózku wymienić mogę – pokrowiec na nogi, odpinana barierka, dedykowaną folię przeciwdeszczową, uchwyt na kubek dla rodzica (nie ujęłam go na zdjęciu tylko dlatego, że kiedy jechaliśmy na sesję z aparatem, zwyczajnie zapomniałam go zabrać), oraz uchwyt na kubek dla dziecka. Nie wiem, co jeszcze miałby posiadać wózek, by był dobrze zorganizowany, jakkolwiek to brzmi, zatem uznaję, że to wystarczająca ilość akcesoriów, by można było powiedzieć, że CLEVER jest praktyczny. A o reszcie funkcji, które posiada wózek np. kieszeń na drobiazgi, piankowa rączka poczytacie na stronie TUTAJ!

Kolorystyka. Tutaj dostałam informację od producenta, że już niebawem gama kolorystyczna znacznie się powiększy, zatem wystarczy okazać chwilę cierpliwości lub wybrać coś z kolorów aktualnie dostępnych na rynku. Kolor wózka 3 lata temu skradł moje serce, aczkolwiek ten, który mamy teraz jest równie uroczy, a co najważniejsze unisex.

Wózek prowadzi się lekko. Przetestowałam go w różnych warunkach, nawet na śniegu i uważam, że znakomicie sprawdza się na każdej powierzchni. Koła są duże jak na spacerówkę, co z pewnością wpływa na komfort jazdy, zarówno dla dziecka jak i rodzica.

Ważne jest też to, że błyskawicznie się go rozkłada, po rozpakowaniu z paczki i jeszcze szybciej składa, kiedy jest taka potrzeba.
Tylny hamulec łatwo zablokować i odblokować, a co ważne podczas prowadzenia, nie zdarzyło mi się przypadkowo ani razu go zablokować, co kiedyś zdarzyło mi się w wózku koleżanki (nie pamiętam ani modelu ani firmy).

Całościowo wózek prezentuje się bardzo dobrze. To naprawdę udana, miejska spacerówka firmy, która cieszy się ogromną popularnością wśród rodziców malutkich dzieci. Zarówno ich wózki głęboko-spacerowe to jedne z najlepiej sprzedających się modeli w bardzo przystępnej cenie, dlatego szukając odpowiedniego wózka warto zarzucić na nie swoje oko.

Ostatnio podczas wizyty w Częstochowie odwiedziłam siedzibę BABY DESIGN i celowo podpatrzyłam, czego jeszcze nie ma na rynku, a co się pojawi. Będziecie zachwyceni! A póki co zachęcam do zajrzenia na ich INSTAGRAM! Są też nasze zdjęcia!

A tymczasem my jesteśmy po kolejnym spacerze. Faktycznie kiedy ludzie przechodzą obok nas, zdarzają się wścibskie spojrzenia. Tym samym uświadamiam sobie, jak bardzo potrzebujemy jako społeczeństwo, tolerancji dla innych poglądów niż nasze własne…

Ale żeby tak było, najpierw musimy zacząć od siebie…
Bo właśnie od nas, od każdego z nas osobiście, zaczyna się po prostu lepsza codzienność…