Jak reagować, kiedy cudze dziecko sprawia nam lub naszym dzieciom przykrość? Na przykład na placu zabaw sypie naszemu dziecku piaskiem w oczy? Zwrócić uwagę jemu, czy dorosłemu, pod czyją opieką się znajduje?

Kilka razy miałam ten dylemat. Spotkała mnie bowiem taka kiedyś sytuacja, kiedy grzecznie zwróciłam uwagę jednemu dziecku, a ono pobiegło, poskarżyło się rodzicowi (kto wie, co mu mówiąc), a ten przyszedł do mnie z pretensją, że to nie ja jestem od wychowywania, lecz on.

Jasne. Ja nie wychowuję cudzych dzieci. Nie karmię, nie prowadzę do szkoły, nie poświęcam setek godzin na rozmowy w domu. Ale to nie znaczy, że nie mogę reagować, kiedy w mojej obecności jakieś dziecko zachowuje się źle i tym zachowaniem krzywdzi mnie lub moje dzieci. Mam jednak swoje zasady.

  1. W przypadku małych dzieci, swoje kroki kieruję najpierw do opiekuna i proszę go o zwrócenie uwagi na zachowanie jego dziecka. Wiem po moich dziewczynkach, że małe dzieci bywają bardzo wrażliwe na krytykę obcych. Wolę więc unikać sytuacji w których jakieś dziecko na moje: „Hej, mógłbyś nie sypać piaskiem w oczy mojej córeczce, bo to nie jest przyjemne„, rozpłacze się wniebogłosy tak, że nikt nie uspokoi go przez najbliższą godzinę. Nawet rodzic. Ani cycek. Ani smoczek.
  2. Jeśli opiekun nie reaguje (a bywają tacy), dopiero wtedy, jeśli zachodzi taka potrzeba, reaguję sama. Ale nigdy nie atakuję. Zdecydowanie bardziej wolę wytłumaczyć, że jego zachowanie sprawia mi lub moim dzieciom przykrość i bardzo bym chciała, żeby tego nie robił. Szczera rozmowa nawet z kilkulatkiem może dać świetny efekt.
  3. W przypadku starszych dzieci nie boję się zwrócić dziecku uwagi, bo nie odbieram tego jako próbę wychowania. Wychowanie to nie jednorazowe spotkanie.

W sytuacjach, w których zachowanie cudzego dziecka mi się nie podoba, ale nikomu nie dzieje się krzywda, nie robię NIC. To nie moja sprawa jak zachowują się inne dzieci. Ja dbam o to, by to moje zachowywały się poprawnie na co dzień i w stosunku do innych. A jeśli jakiś rodzic pozwala swoim dzieciom na wszystko i ma w nosie zwracanie mu uwagi, to przecież to on kiedyś spije piankę wychowania. Nie ja.

W takich sytuacjach naprawdę trzeba okazać wielką rozwagę, by wiedzieć kiedy i jak zareagować na zachowanie cudzego dziecka.
Sama osobiście nie mam problemu z tym, kiedy ktoś zwraca moim córkom uwagę, bo nie mam oczu dookoła głowy i nie widzę wszystkiego. Cieszę się, kiedy ktoś ze szczerym zainteresowaniem, poprosi o coś dziewczynki i robi to w duchu zrozumienia, a nie z pianą na ustach. 

Tak samo robię ja. Lubię dzieci i wiem, że nie wszystko co robią, robią celowo i z premedytacją. Czasem wystarczy zwracając cudzemu dziecku uwagę, uśmiechnąć się i już wszystko wygląda zupełnie inaczej. Dla niego. Dla nas. I dla jego rodziców.