Kiedy Kasia poprosiła mnie o opowiedzenie Wam jej historii postanowiłam, że to zrobię. Zaczęła tak:

„Cześć. Wiem, że być może uznasz mnie za wariatkę. Nie do końca liczę też na odpowiedź, bo pewnie dostajesz takich tysiące, ale spróbuję. Może się uda. A jeśli się uda, napisz proszę na blogu o moich obawach. Może ktoś mi pomoże? Ktoś, kto był w podobnej sytuacji co ja? Od kilku miesięcy czytam Twojego bloga i ilekroć tu zaglądam, ściska mi w gardle. Tak bardzo chciałabym mieć dziecko, a tak bardzo mnie na nie po prostu nie stać. Mam 32 lata. Z moim M. jesteśmy po ślubie 10 miesięcy i od tego czasu mieszkamy u jego rodziców. Mamy tam 2 pokoje i wspólną kuchnię. Z teściami układa się neutralnie. Nie jest źle, ale też nie ma jakiegoś szału. Pracuję na pół etatu, bo więcej dla mnie nie było. Mieszkamy w małej miejscowości. Mój M. ostatnio stracił pracę. Perspektywy? Mąż myśli o wjeździe za granicę. A ja myślę o dziecku. Nie na obczyźnie. Tu. W Polsce. Tylko jak mam to wszystko ogarnąć? Jak znaleźć pieniądze na ubrania, jedzenie, zabawki i te wszystkie gadżety, których potrzebuje młoda matka? Jestem jedynaczką.  Nie ma kto mi dać, a żebrać nie zamierzam. A macierzyński zegar tyka. Czuję ogromną potrzebę posiadania potomstwa, bo nie chcę obudzić się w wieku 40 lat i nie mieć koło siebie kogoś, kto kocha mnie z każdą moją wadą. Nie chcę jednak być matką, która musi odmawiać. Nie chcę być biedną matką. Jak żyć? Jak sobie poradzić? Ile naprawdę kosztuje dziecko? Jeśli nie stać mnie na dziecko, znaczy się nie mogę go mieć. To tak trudne, a łzy cisną się do oczu … Jeśli znajdziesz chwile, odpisz cokolwiek …”

Mi udało się porozmawiać z Kasią, ale liczę, że dziś Wy podpowiecie jej, co może zrobić, by spełnić swoje marzenie …

Czy naprawdę jedynym rozwiązaniem dla Kasi jest zapomnienie o tym, że chce być mamą?