I MĘŻCZYZNA!

„Przepraszam za wszystko co mówię. Wiem, że to głupie. Przepraszam, że zabieram Ci czas”…
Znasz to?

Chyba każdy z nas choć raz w życiu przeprosił kogoś za coś, za co w ogóle nie powinien był przepraszać. I nie chodzi mi o szczere przeprosiny za popełnienie jakiegoś błędu. Nie mam na myśli chęci załagodzenia konfliktu i wyjścia do drugiej osoby z ręką, choć możliwe, że to nawet nie MY powinniśmy zrobić pierwszy krok…

Mam na myśli przepraszanie… za nic. Za to, że mówisz, za to co mówisz, jak siadasz, jak się patrzysz, albo co gorsza jak nie patrzysz choć powinnaś.

Jeśli cokolwiek z tych rzeczy jest Tobie bliskie, koniecznie przeczytaj TEN krótki artykuł i zobacz, co się stanie, kiedy nagle przestaniesz za takie rzeczy przepraszać swojego partnera.

O tym, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus wiemy od dawna. Inaczej mówiąc diametralnie się od siebie różnimy. To dlatego związek, jest mieszanką wybuchową wielu emocji, zarówno tych negatywnych, ale również tych, które unoszą ponad ziemię. Bo ścierają się dwa charaktery, dwie osobowości i albo się docierają, albo zajeżdżają. I albo umiemy słyszeć i słuchać drugiej osoby, albo zwyczajnie narastają trudności, które z czasem mogą być niesamowicie trudne do ogarnięcia. 

Co się dzieje kiedy za wszystko przepraszasz?

Może nigdy nie myślałaś w ten sposób. Ja też. Do czasu, aż na ten aspekt zwróciła mi raz uwagę pewna osoba, którą odruchowo przeprosiłam za zawracanie jej „gitary”. Co ciekawe, ta osoba nigdy nie powiedziała mi, że marnuję jej czas. Cierpliwie słuchała moich przemyśleń czy obaw i wiedziała, że tamtego wieczoru muszę się wygadać. Ja też tego potrzebowałam i wiedziałam, że kiedy wyrzucę to z siebie, będzie mi lżej. A zamiast powiedzieć wprost, ja rzuciłam „ok, nie zawracaj sobie mną głowy”. I wiesz co usłyszałam w zamian: „przestań mną manipulować i wzbudzać we mnie poczucie winy„. Nawet nie wiesz, co poczułam, gdy to usłyszałam. Ja manipuluję? Kiedy? Przecież ja po prostu nie chciałam nikomu robić problemu… Czułam się dotknięta i poszkodowana tymi słowami. Odebrano mnie zupełnie inaczej, niż chciałam. 

Tamtego wieczoru, już po rozmowie, zaczęłam analizować co tak naprawdę powiedziałam i jak mogło to zostać odebrane! I faktycznie! Podświadomie chciałam wzbudzić w tej osobie poczucie winy, żeby ona jeszcze bardziej głaskała mnie po głowie, mówiąc „no coś Ty…nie wygłupiaj się… dzwoń… mam czas…”. Mówię podświadomie, bo na tamten czas, w ogóle nawet przez myśl mi to nie przeszło. Taka interpretacja powstała dopiero po tym, jak ta osoba powiedziała mi WPROST jak to wygląda jej oczami. 

BUM. 

Tamta sytuacja dała mi sporo przemyśleń. Chcemy dobrze, a wychodzi jak zwykle…
A wychodzi tak tylko dlatego, że jesteśmy inni i myślimy inaczej, ale…

Możemy to zmienić. 

Jak zamienić poczucie winy we wdzięczność?

Ok. Zrozumiałaś, że zbyt często przepraszasz za nic. Nie robisz tego celowo. Ale rzucasz takie słowa w kierunku partnera, przez co on, może wzbudzać w sobie poczucie winy, że nie poświęca Ci wystarczającej ilości czasu, że Cię nie rozumie itd…
To też podświadome. Ale tworzy się mur. 

Co możesz zrobić?

Po pierwsze szanuj siebie i swoje potrzeby. Jesteś ważna. Jeśli chcesz komuś coś powiedzieć i liczysz na to, że Cię wysłucha, to znaczy jest to dla Ciebie ważne i powinnaś to zrobić. Nie umniejszaj swojej wartości. Musisz czuć się komfortowo sama ze sobą, a żeby tak było, inni też mogą Ci w tym pomóc. 

Po drugie doceniaj. Doceniaj to, co ktoś chce dla Ciebie zrobić i robi. Chcesz się wygadać? Zamiast przepraszać, że zabierasz czyjś cenny czas, podziękuj, że chce Cię wysłuchać. Zamiast przepraszać, że się spóźniłaś, podziękuj, że ktoś zaczekał. Zamiast przepraszać mówiąc „Sorry, że jestem dla Ciebie problemem”, podziękuj, że ktoś chce Ci pomóc. Zamiast przepraszać, że to co mówisz to głupota, podziękuj, że ktoś chce Cię zrozumieć. 

Zamiast przepraszać kogoś „za życie…” jeszcze zanim się rozpadnie, podziękuj, że te życie dzieli z Tobą…