Czy odnosisz wrażenie, że obecnie w „internecie”, kobiety za bardzo lubią komentować nasze życie, które – choć same im pokazujemy – wciąż jest nasze?
Lubią udzielać rad…
Lubią głośno mówić jak kiepsko wychowujemy nasze dzieci…
Bo one zrobiłyby zupełnie inaczej.

Mierzę się z tym codziennie. Codziennie komuś coś nie odpowiada.
A potem wchodzę sobie na taki profil… Ładne młode dziewczyny. Możliwe, że wcale nie mamy. Czyli kto?

..

.

Bingo. Bezdzietne. Te, które o wychowaniu dzieci nie mają żadnego pojęcia.
Te, dla których na chwilę obecną ważniejsze są tipsy na paznokciach, niż mała istota wpatrzona w Ciebie jak w obrazek. I jej dobro.
Te, które „ogólnie nie cierpią dzieci„, bo mówienie o dziecku „bachor„, świadczy samo przez się…

Ale mimo wszystko są ekspertkami.
Od karmienia.
Od tego, jak i kiedy odpieluchować.
Od wychowania, w szeroko pojętym znaczeniu tego słowa.
Od snu, po jedzenie i naukę dobrych manier.
Te, które, jeśli zostaną Mamami, dopiero się zdziwią …
Że teoria jedno, a praktyka drugie.
Że nie zawsze da się tak, jakby się chciało.
Bo macierzyństwo to nie schemat. U każdego taki sam.
Tutaj dwa dodać dwa nie daje czterech.
Macierzyństwo to życie. I to właśnie życie weryfikuje nas i nasze podejście do niego.

Tuż za nimi wypowiadały się inne Mamy. Te, które mają swoje dzieci, ale nie są matkami moich … widzisz różnicę?

Kiedy nie miałam dzieci, wydawało mi się, że o dzieciach wiem dużo.
Odkąd mam dzieci, wydaje mi się, że nie wiem o nich nic.
Czasem są dla mnie zagadką. Jedną wielką nieznajomą. Kimś, kogo nie ogarniam. Kogo nie rozumiem, choćbym chciała …
Moje własne, a co dopiero cudze …

Więc proszę. Nie masz dziecka? Zamilcz. Masz dziecko? Zajmij się swoim, a nie moim.

Nie jestem na Ciebie zła.
Pozwalam Ci przecież ze sobą rozmawiać. Lubię miłe dyskusje. Czasem nawet proszę Cię o opinię. Inny punkt widzenia może być naprawdę kreatywny. Ale błagam. Rób to w tonie, w jakim chciałabyś, by ktoś rozmawiał z Tobą. Pamiętaj. Karma wraca …

I oby do Ciebie i do mnie wróciła tylko ta, słodka jak miód.