Gdy w ostatnim czasie myślałam o sobie jako o samotnej mamie czy kobiecie, powiem Ci szczerze, robiło mi się… źle. Tak bardzo nie lubię tego określenia, że pomyślałam, że najwyższa pora, by Mamy takie jak ja, a przede wszystkim by społeczeństwo nas otaczające, zmieniło określenia, po których wrzucane jesteśmy do jednego worka.

Nie czuję się samotną Mamą.
Nie jestem samotna. Samotna Mama kojarzy mi się negatywnie. To kobieta sfrustrowana, zmęczona, nieszczęśliwa i nie potrafiąca odnaleźć się w swoim własnym świecie. Wciąż rozpamiętuje dawne życie, choć wie, że ono nie wróci. Ja jestem inna. Choć codziennie odczuwam zmęczenie, czuję się szczęśliwa. Mam wokoło siebie ludzi, którzy są przy mnie bez względu na to, czy mam na palcu obrączkę, czy nie. W dodatku takie osoby każdego dnia uświadamiają mi, że jestem kobietą, która świetnie ogarnia wszystko, co ją otacza. To właśnie takie osoby sprawiają, że już samo określenie „samotna” traci na znaczeniu. Bo samotnym można być wtedy, kiedy nie ma się koło siebie bratnich dusz lub gdy czuje się, że osoby będące obok nie biegną z nami w tym samym kierunku… Samotnym można być nawet będąc w związku. Bywało, że dawniej czułam się bardziej samotna we własnym domu, niż teraz…
Teraz jestem samodzielna!

Spodobało mi się to określenie. Samodzielna Mama. To bardzo pozytywne słowo, które oddaje sytuacje w której aktualnie próbuję się na nowo odnaleźć. Z powodzeniem. Moja samodzielność polega przede wszystkim na tym, że samodzielnie ogarniam wszystkie rzeczy, które dawniej być może były dzielone pomiędzy. Moja samodzielność jest widoczna na każdym kroku. Samodzielność w macierzyństwie to przeciwieństwo samotności. Samodzielna mama pozostaje aktywna zawodowo, bez względu na to, czy pracuje w domu czy poza. Jest dobrze zorganizowana i przede wszystkim nie narzeka. Bierze sprawy w swoje ręce, bo wie, że TO ONA kształtuje życie będące udziałem jej i jej dzieci. Stara się każdego dnia być wystarczająco dobrą. Potyka się, ale wstaje. Miewa chwile zwątpienia, jak każdy, ale umie zamknąć drzwi tam, gdzie czuje, że musi to zrobić. Dostrzega słońce nawet przez chmury. Bo wie, że kiedyś każde chmury lecą dalej…

Nie jestem samotna. Samodzielna tak. Samotna Mama jest smutna. Samodzielna coraz częściej się uśmiecha. Wierzy w siebie, choć inni woleliby, żeby było zupełnie odwrotnie. Woleliby, żeby się załamała i płakała w poduszkę. Bo skoro nie płacze, to czy naprawdę przeżywa? Czy jej zależało? Czy kochała? Tymczasem Ona wie, że to właśnie JEJ wiara w swoje siły i umiejętności pomoże jej stanąć na nogi…
Bo czasem nadal boli, tyle, że po ciemku…

Ostatecznie Samodzielna Mama nigdy nie jest samotna, bo… przy sobie dzieci. Czy naprawdę mając taki cud obok siebie można czuć się opuszczonym?
A kiedyś życie ześle jeszcze inny cud…

I samotność,w tym jednym znaczeniu… na zawsze odejdzie w dal…