Każdego roku mówię to samo. Zaczynamy oszczędzać. I jak co roku, robiąc podsumowanie, stwierdzam, że znów nie udało mi się to tak, jakbyśmy chcieli. Albo nie udało się wcale. Ale rok 2018 postanowiłam uczynić wyjątkowym i zaoszczędzić tyle ile się da. Po co? Bo mamy plany i marzenia, a do ich realizacji fajnie byłoby zaoszczędzić co nie co. Wchodzisz w to razem ze mną?

Tym razem zaczęłam przygotowania znacznie wcześniej. Oszczędzanie to nie postanowienie noworoczne, o którym napiszę 1 stycznia, a 2 już zapomnę. To CEL. Cel na cały rok. Żeby się udał, trzeba go dobrze przemyśleć i nastawić się na działanie i jeśli chcesz, by był on również Twoim celem, albo celem Waszej rodziny, dzisiejszy wieczór jest dobrym momentem, by zapisać sobie to na kartce i powiesić na lodówce: „Zaczynamy OSZCZĘDZAĆ„! I przez kolejne kilka dni zacząć się do tego ŚWIADOMIE przygotowywać.

Jak?

Pierwszą rzeczą, którą ja zrobiłam, był zakup książki Michała Szafrańskiego: „Finansowy Ninja„. Kupiliśmy ją dawno, ale przebrnięcie przez taką kobyłkę wiedzy, wydawało mi się wyczynem porównywalnym ze zdobyciem Everest’u. Ale otworzyłam. Otworzyłam i…przepadałam. To wtedy postanowiłam, że jestem gotowa. Gotowa do zmian i życia w pełni „świadomego„, a nie czysto konsumpcyjnego.

Ty też możesz zacząć od  zakupu książki, choć świetnym początkiem może być przejrzenie bloga Michała TU, którego lektura może dać ci powera do zmian. Tak jak mi.
Co prawda książkę wciąż czytam, ale wyłapuję perełki, które pomogą nam wystartować. Notuję i zapisuję. Od kilku dni w ramach treningu zachowuję wszystkie paragony i doprawdy sama łapię się za głowę, kiedy widzę, jak pieniądze dosłownie przeciekają nam przez palce…
Tu lizak, to lód, czy kawa na mieście. A to w Pepco za grosze nowa poszewka – przecież jest przecena… STOP! Nie chcę tego. Przecież kolejna poszewka nie jest mi potrzebna, a zamiast lizaka, który za chwile wyląduje na podłodze, lepiej zrobić dobre ciasto w domu. Nawet moja kawa z ekspresu jest pyszna, więc ta z kawiarni za 10 zł szczęścia mi nie da…

Generalnie nastawienie się na zmiany wymaga… zmiany nastawienia. I myślenia. W zasadzie zawsze wydawało mi się, że na pewne rzeczy i takie pierdółki nas po prostu stać. Dziś stwierdzam, że owszem stać nas, ale na takie pierdółki ucieka nam najwięcej pieniędzy, które moglibyśmy spożytkować zupełnie inaczej. Co prawda nie chcę nagle zmieniać się w totalną sknerę, która nic innego nie będzie robić, tylko siedzieć w domu i liczyć pieniądze, ale naprawdę chcę mądrze dysponować naszym budżetem. I wiem, że nam się uda.

Dlatego postanowiłam utworzyć kolejną kategorię na blogu, w której będę się dzieliła zdobytą wiedzą o tym, jak mądrze oszczędzać pieniądze, gotować taniej ale smacznie, uczyć dzieci zarządzania swoimi skromnymi kieszonkowymi i żyć tak, by w końcu pojechać na wymarzone wakacje. Albo szybciej spłacić kredyt lub pozbyć się długów. Oczywiście ekspertem nie jestem, ale mam nadzieję, że to pomoże nam samym motywować się do tego, co postanowiliśmy. Co Ty na to?

Jeśli zatem chcesz od nowego roku, zacząć żyć świadomie tak jak ja, mam dla Ciebie pierwszą wskazówkę z książki Michała, o której już Ci wspomniałam – ZBIERAJ PARAGONY. To musi być nawyk, więc dobrze będzie jeśli rozpoczniesz od jutra. Każdy paragon ląduje do torebki. Ten za chleb i za bilet autobusowy. Każdy. Wieczorem sobie jeszcze raz je przejrzyj i zastanów się, czy kupiłaś wszystko, co było NIEZBĘDNE tego dnia, czy może znalazło się coś, co było tylko zachcianką… Sama zobaczysz, jak bardzo się zdziwisz… już pierwszego dnia! Analiza paragonów to początek naszej przygody z oszczędzaniem. Od 1 stycznia ruszamy z budżetem domowym, do którego paragony będą nam potrzebne.

Już jutro mam nadzieję albo pojutrze opiszę jak zrobiłam swój budżet domowy na zwykłych kartkach papieru. Jestem wzrokowcem i muszę mieć wszystko pod ręką … Jesteś chętna zobaczyć nad czym będziemy pracować w nowym roku?

To co? Zaczynacie oszczędzać pieniądze razem z nami? 🙂