„Kiedy jesteś w najciemniejszym miejscu swojego małżeństwa, musisz się chwycić i spróbować jeszcze raz”

Jacob zostawił żonę prawie 10 lat temu dla kobiety, z którą romansował online. Ale trawa nie była bardziej zielona po drugiej stronie. Postanowił podzielić się swoją historią…

„Byłem żonaty przez 15 lat. Potem opuściłem swoją żonę 2 miesiące przed naszą 10-letnią rocznicą ślubu. Byliśmy rodzicami dla dwóch pięknych dzieci, które są teraz w późnej młodości, ale kiedy wyszedłem z domu miały tylko siedem i dziewięć lat.

 Podróżowałem do pracy, przebywałem w róznych miejscach co najmniej trzy razy w tygodniu. Tak poznałem Eve. Staliśmy się przyjaciółmi Facebooka. Wysyłaliśmy do siebie wiadomości przez cały dzień i noc. Ona również była w związku małżeńskim i miała dwoje dzieci. Mieliśmy ze sobą wiele wspólnego, wkrótce się zakochaliśmy. 

To wszystko działo się podczas bardzo trudnego okresu w moim małżeństwie. Nie byłem szczęśliwy. Nie lubiłem wracać do domu. Moja żona przybrała na wadze, prawie nigdy się nie odzywała, zawsze wyglądała nieszczęśliwie.

Nie zdawałem sobie sprawy, że to ja byłem powodem, dla którego była tak przygnębiona. Nie zwracałem na nią uwagi. Uznałem ją za pewnik w moim życiu. Byłem zbyt zajęty, żałując, że moje życie nie jest bardziej ekscytujące, przy okazji romansując online i spędzając cały wolny czas na myślenie, jak mogę uciec z domu.

Wierzyłem, że żona mnie nie kocha. Przekonywałem sam siebie, że nigdy nie dbała o mnie ani moje potrzeby, pragnienia i życzenia, a jedyną rzeczą która sprawiała, że jest ze mną była moja wypłata. 

Jak ona spędzała wolny czas? Opiekowała się nami i naszymi dziećmi. Robiła śniadania, obiady i kolacje, robiła pranie, sprzątała, bawiła się z dziećmi, organizowała im wolny czas. Zajmowała się swoją pracą w domu. Lubiła to.

Ale za każdym razem, gdy do mnie przemawiała, wszystko to, co słyszałem, było dla mnie dokuczliwe i jęczące. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że tak naprawdę błagała o moją uwagę. Chciała spędzać ze mną czas, rozmawiać, oglądać filmy, a ja marzyłem o tym, by robić to samo z Evą.

Gdybym wtedy wiedział, że jedyne co powinniśmy zrobić, by uratować nasze małżeństwo, to to, by słuchać siebie nawzajem… Gdybym wtedy zechciał usiąść i naprawdę jej posłuchać…

Wyprowadziłem się. Moja żona została z naszymi dziećmi w domu. Widywałem je co drugi tydzień. Byłem Tatą.

Nowe początki.

Życie było słodkie!

Ewa i ja mieliśmy niesamowite życie seksualne. Połączenie, które uważałem, że nigdy nie będzie mi dane. Mieliśmy duży krąg przyjaciół. Moja rodzina ją kochała. Nawet moje dzieci ją polubiły.

Ale moja była nie mogła się spotykać z Eve, bo czuła się przeze mnie zdradzona. Nienawidziłem jej przez to jeszcze bardziej! Była dziecinna. Była wredna. Nigdy nie dbała o mnie ani o moje szczęście. Nie obchodziły mnie jej uczucia. Miałem Eve i całe nowe życie i było mi fantastycznie!

Byliśmy razem przez około sześć lub siedem lat, ale nigdy się nie ożeniliśmy – wierzyliśmy, że małżeństwo nie jest naszą sprawą. Ewa była moją przyszłością. To Ewa była tym, z kim powinienem być od zawsze – powtarzałem sobie w myślach.

W końcu, bez względu na to, jak dobrze się dogadywaliśmy na początku, nie ważne jak dobry był seks, „miesiąc miodowy” dobiegł końca… Eve i ja zaczęliśmy się coraz częściej kłócić. Któregoś razu po kłótni o drugiej nad ranem, zdałem sobie sprawę, że…

Zdałem sobie sprawę, że tęsknię za kobietą, która stworzyła mój pierwszy dom i rodzinę. Zdałem sobie sprawę, że gdybym potraktował moją byłą żonę tak, jak potraktowałam Eve i wykorzystał godziny, które spędziłem na rozmowach z Evą, rozmawiając ze swoją żoną, ona by rozkwitła.

Gdybym przestał być wobec niej negatywny i moja relacje z moją rodziną i moimi przyjaciółmi były odpowiednie, to ona zachowywałaby się zupełnie inaczej.
Stała się kimś, o którym mówiłem, że się ze mną nie dogaduję, ponieważ nigdy nie dałem jej czasu, uczucia i uwagi, których pragnęła i na którą zasługiwała.

Wiele lat temu zakończyłem moje małżeństwo prostą decyzją, że żona nie jest już dla mnie tym, kim chcę by była. I przekonałem moją rodzinę i przyjaciół, że nie była dla mnie dobra!! Ja naprawdę w to wierzyłem.

Żałuję…

Ale byłem w błędzie. Brakowało mi najlepszych lat życia moich dzieci. Utraciłem możliwość bycie rodziną z nimi. Pozwoliłem ich matce samodzielnie walczyć z ich wychowaniem . Tak, pomogłem finansowo, ale mężczyzna żyjący poza rodziną nie ma pojęcia, jakie są koszty samotnej matki. Podczas gdy Ewa i ja jedliśmy steki w weekendy, moja była żona jadła jajka i tosty prawie codziennie.

I wiesz, że nigdy się nie skarżyła? 

Jak każdy związek, wszystko zaczęło się dobrze – naprawdę dobrze – ale kiedy źle się skończyło, postanowiłem odejść. Wyszedłem i rozwiodłem się z kobietą, która – i teraz mogę to tylko zobaczyć – zrobiłaby dla mnie wszystko. Ale powiedziałem sobie, że nie dam jej szansy.

Moja była żona została singielką przez 8 lat. Umawiała się, ale nigdy się nie zaangażowała. Jej bycie singlem było także rodzajem afirmacji dla mnie – że nikt jej nie chce – że inni mężczyźni też widzą jej braki, jak ja. Tak naprawdę jednak pozostała singielką, aby skupić się na naszych dzieciach…

Za późno.

A potem przyszedł dzień, w którym poznała Craiga. Nigdy bym nie pomyślał, że to mnie wkurzy. Myślałem, że będzie wspaniale! Ale bardzo się myliłem. Czułem się zraniony. Czułem się zazdrosny. Czułem nawet złość.

Wyprowadziła się wraz z Craigiem. Założyła nowy dom. Nową rodzina z moimi dziećmi … to była bardzo gorzka pigułka do przełknięcia.

W końcu zrozumiałem, jak się czuła przez te wszystkie lata. I czułem się zepsuty.

Podglądałem ją przez Facebooka. Weekendy spędzali na plaży – Craig surfował z moim synem. Wybrali się na wycieczkę po Burgu. Pojechali na Mauritius, gdzie oświadczył się jej i powiedziała tak – pobrali się.

Moja córka była druhną. Mój syn był drużbą. Rodzice i brat Craiga przywitali moją byłą żonę i dzieci w rodzinie. Opowiedzieli wszystkim, jak im błogosławią.

Lśniła szczęściem. Promieniowała miłością i nic z tego nie było dla mnie! Nic…

To powinienem być ja…

A teraz apel do Ciebie drogi mężczyzno, gdziekolwiek teraz jesteś.

Nie bądź mną. Myślisz, że nigdy nie będziesz szczęśliwy w swoim związku? Właśnie wtedy, gdy jesteś w najciemniejszym miejscu swojego małżeństwa, musisz uchwycić się i spróbować jeszcze raz.

Dziś mieszkam sam i ciągle tylko widzę moje dzieci od czasu do czasu. Są teraz duże i gniewają się na mnie za to, że zostawiłem ich i ich matkę. 

A ze wszystkich rzeczy, jakie miała Ewa, zabrakło jej jednego. Nigdy nie była matką moich dzieci – moją pierwotną prawdziwą miłością, której pozwoliłem odejść, bo byłem zbyt zapatrzony w siebie.

Nie popełnij mojego błędu.
Walcz!
Wybaczaj.
Kochaj.
Nigdy nie jest za późno, by spróbować jeszcze raz.
Bo najważniejsza w życiu jest… RODZINA!”

Tekst pochodzi z tej strony i daje do myślenia…