Dziś rano kiedy szykowałam śniadanie, Wiki wzięła krzesełko, stanęła na nim i patrzała w okno. Za chwilę radośnie zapytała :”Idziemy na dwór”? , by za chwilę wołać :” ulepimy dziś bałwana, no chodź zrobimy to …lalalalala”. Spojrzałam na nią, looknełam przez okno, patrzę – śniegu brak. No może gdzieniegdzie leży kilka płatków, ale żeby od razu bałwan powstał? Czarno to widzę. Ale po śniadaniu Młoda zaciągnęła Tatę przed blok, ot tak zwykły, krótki, zimowy spacer. I słuchajcie. Przychodzą do domu, a Wiktoria woła „Mamusiu, mamy bałwany”. Patrzę, a oni faktycznie niosą dwa bałwany. Wiki woła, że to dwa Olafy. A więc dwa Olafy wylegują się właśnie na balkonie, po domu biega roztańczona Elza, a w leżaczku leży mała Anna. Mamy więc dziś naszą Krainę Lodu w Opolu. A kreatywność Taty nie zna granic. Buziaki :*

A może i Wy ulepicie dziś bałwana? Czekam na fotki:)

nowe-1-258nowe-1-257nowe-1-256nowe-1-260