Kiedy po porodzie wróciłam do domu, pierwsze z czego zdałam sobie sprawę, to to, że nie mam w szafie nic, co by na mnie pasowało. Ponieważ nie zdążyłam wrócić do swojej wagi sprzed ciąży, choć kilka kilogramów w 4 dni ubyło, więc wyglądałam tak, jakbym była na półmetku. Owszem miałam jakieś tam szmatki do chodzenia po domu, ale nic nadzwyczajnego. Zresztą. Gdzie ja, Matka, miałabym iść zaraz po porodzie? Życie jednak płata figle i musiałam gdzieś wyjść …

Próba opuszczenia domu bez malutkiej Wiki, zdawała się być nie do przeskoczenia. Niestety do sklepu na zakupy nie zdążyłam, bo ból zęba był nie do zniesienia i zmusił mnie do szybszej interwencji. Ubrałam więc swoje leginsy, nie zmieniając bluzki, którą miałam na sobie od rana, na to kurtka, w biegu ubrane skarpetki i buty. Kiedy weszłam do poczekalni i się rozebrałam, Stomatolog, która do mnie podeszła, zmierzyła mnie od stóp do głów, po czym spytała: „Młoda mamusia, dobrze widzę?„. Tysiąc myśli na minutę, w tym, czy oby na pewno przyszłam sama, czy jednak przez pomyłkę, ze zmęczenia wpakowałam Wiki do torby, ale patrzę w prawo, patrzę w lewo – wszystko gra. Po czym zerknęłam odruchowo do lustra …
Bluzka ulana mlekiem z obu stron, fryzura na cebulę „ala mama” … zero makijażu, a zamiast klasycznych półbutów jak na październik przystało, na niebieskie skarpetki różowe klapki … Oblałam się rumieńcem … poczułam wstyd.

Kiedy ostatnim razem wrzuciłam wpis o kobietach sprzątających w domu, jedna z Was z przekąsem dodała, że super sprzątaczką jestem, skoro sprzątam w … sukience. Pomijając fakt, że było to zdjęcie robione na poczet wpisu, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co by było, gdybym faktycznie była mamą, która sprząta codziennie ubrana w inną kieckę, z nienagannym makijażem z dziećmi u boku … Czy naprawdę musimy powielać stereotypy, jakoby Matka Polka, chcąc być PRAWDZIWĄ MATKĄ, musi mieć nadwagę, odrosty, być przysłowiowym „flejtuchem” i … zapomina o sobie? Że z chwilą, gdy staje się mamą, zatraca w sobie kobiecość i nie interesuje ją nic innego, niż swoje potomstwo? Że przestaje o siebie dbać, że ciągle nie ma czasu, albo ją już nie stać … No bo jak zrobiła się na bóstwo, ma ładną sylwetkę i hybrydy co 2 tygodnie inne, to znaczy, że robi to kosztem czegoś, czyli z pewnością kosztem dzieci … Ach, biedne dzieci, biedne …

A tymczasem okazuje się, że MOŻNA być mamą, w dodatku mamą zadbaną, seksowną, fajnie ubraną i … dalej mamą. Nie potrzeba wcale wydawać na to fortuny, bo kluczem do sukcesu jest zrozumienie jednej podstawowej zasady, a mianowicie, jeśli chcesz, to możesz. Tak. Możesz adekwatnie do swojej sytuacji. Bo wszystko zaczyna się w głowie. To tutaj uświadamiamy sobie, że bycie mamą to nie tylko bycie dla dzieci i rozmowy o kupkach. Bycie mamą nie oznacza ciągłego wpatrywania się w noworodka 24 h/dobę, choć wiem, że i tak czasem bywa … Być mamą, to też być kobietą, żoną, córką, siostrą, przyjaciółką, koleżanką czy sąsiadką. Każda z naszego „ja” powinna być ważna, bo w naszym życiu nie otacza nas tylko dziecko i nie tylko ono wymaga naszego zainteresowania. Bo tuż obok jest mąż, mama, siostra czy przyjaciółka, która właśnie bierze rozwód i potrzebuje nas bardziej niż kiedykolwiek …

I tak na przykład ja zaczęłam biegać. Niby nic takiego. Ale po raz pierwszy czuję, że robię coś tylko dla siebie. I żałuję, że nie zrobiłam tego po urodzeniu Mai, bo byłabym 1.5 roku na plusie z lepszą formą. Do większej aktywności namówiłam nie tylko swoją przyjaciółkę Kasię, o której wspomniałam Ci w TYM wpisie, ale też swoją siostrę, która po porodzie ciągle narzekała, że brakuje jej „tego czegoś„, sama nie wiedząc czego. Bo dla mnie nie ma wymówek. Sama ich nie wyszukuję, wierząc, że jeśli się chce, to nic nie powinno stanąć na drodze do spełnienia marzeń. A marzenia mogą być różne. Jedni marzą o wakacjach pod palmami, ciągle narzekając na to, że nigdy nie będzie ich stać na taką wycieczkę. A potem okazuje się, że mąż wypala 2 paczki dziennie … Wycieczka na drugą półkulę? Proszę bardzo. Rzuć palenie, a zobaczysz, że da się odłożyć nawet na dwie takie.

A może masz ochotę iść na studia? Albo zdobyć nowy zawód? Gdy zaczynałam dzienną kosmetykę, Wiki miała roczek. Karmiłam piersią. Dałam radę, choć wydawało się, że nie podołam. Spełniłam swoje marzenie, bo wierzyłam, że się uda!

A jeszcze inni marzą na przykład o tym, by być szczupłym (Nie bez powodu o tym piszę, bo wiele z Was pisze mi o swoich kompleksach związanych z wagą, więc mam nadzieję, że uda mi się po raz kolejny zmotywować Was do pewnych zmian). Mają dość ciągłego szukania fajnych ciuchów w sklepach BIG SIZE. Może tym kimś jesteś TY? Ty. Mama, która dobro innych przedkłada zawsze ponad swoje. Być może mówisz: „Schudnę jak podrosną dzieci … przecież nie mam czasu … ja i siłownia? Ja i ćwiczenia? Ja i rozmiar S?” Ciągle coś jest na nie … Ciągle coś stoi na przeszkodzie, choć tak naprawdę przeszkody nie ma żadnej. Przeszkodą dla samej siebie jesteś tylko TY. Dziś jest ten dzień, kiedy chcę, byś uświadomiła sobie, że masz MOC jakich mało. Chcesz być szczupła? Proszę bardzo. Mam dla Ciebie świetny plan. Zobacz sama. Może przydadzą Ci się takie wskazówki?

  1. Codziennie rano wstajesz i wypijasz szklankę ciepłej wody z cytryną – świetnie oczyszcza organizm, przyśpiesza metabolizm, ułatwia trawienie i dodaje powera.
  2. Dbasz o to, co ląduje na Twoim talerzu. Koniec bułek z szynką. Stawiając na owoce i warzywa, dbasz nie tylko o swoją linię, ale również o zdrowie.
  3. Ćwiczysz! Jeśli nie masz czasu i funduszy na siłownię, nic straconego. Możesz również ćwiczyć w domu, zobacz TUTAJ jakie to proste, prawda?
  4. Stosujesz suplementy, które są sprzymierzeńcem w walce ze zbędnymi kilogramami. Na przykład Therm Line, o którym już Ci wspominałam. Kasia zrzuciła 6 kg, a kto jest spostrzegawczy może zauważyć, że i Bartkowi waga drgnęła w dół (Bartek stosuje Therm Line Man)! I o ile kiedyś sama bym w to nie uwierzyła, o tyle dziś wiem, mając tego naoczne dowody, że ten suplement naprawdę działa. Nie bez powodu polecam go właśnie na moim blogu i cieszę się, że firma Olimp Lambs, dała mi sposobność przekonać kilka osób z mojego otoczenia do wypróbowania skuteczności tego produktu. Poza tym mam świadomość, że pokazuję ci produkt najlepszej jakości, a nie jakiś specyfik w stylu: „Tylko jedna tabletka i 10 kg w dół„. O nie. W takie cuda nie wierzę. Wierzę natomiast, że można schudnąć i zachować zdrowie, nie wracając do starej wagi, a Therm Line ma za zadanie nam w tym pomóc. Dziś pokażę Ci drugi produkt wspomagający proces odchudzania z linii Therm Line. Therm Line Pro to dwie tabletki. Tabletka na dzień zawiera unikalne połączenie kilku składników. Zielona herbata i kapsaicyna z ekstraktu pieprzu kajeńskiego, wzmagają procesy spalania niepotrzebnego tłuszczu. Imbir wspomaga trawienie, a chrom pozwala utrzymać prawidłowy metabolizm węglowodanów i tłuszczów. Z kolei tabletka na noc, to bakterie kwasu mlekowego Lactobacillus rhamnosus, tak zwane probiotyki, czyli przyjazne bakterie kolonizujące się w jelitach, dbające o Twoją florę bakteryjną. Nasze zdrowie zaczyna się własnie tam – w jelitach, dlatego suplementując Therm Line Pro dbasz o siebie jeszcze bardziej efektywnie. 
  5. I najważniejsze – myślisz pozytywnie! Nie szukasz wymówek. Nie myślisz, że się nie uda. Uda się, jeśli naprawdę to sobie zwizualizujesz i każdego dnia zawalczysz o swoje marzenia.

Wracając do mojej siostry. Jej również naszykowałam imienne pudełeczko motywacyjne, a w nim fajną książkę, notatnik, skakankę oraz THERM LINE PRO (produkt do kupienia np. TUTAJ), który na pewno pomoże jej ruszyć z miejsca i zmotywować się jeszcze bardziej. Bo kiedy widzisz fajne efekty swoich działań, to masz ochotę na więcej i o to chodzi, prawda? A już teraz zdradzę Ci, że postanowiłam przygotować dwa takie pudełka dla moich czytelniczek. Więc już jutro będziesz mieć szansę zawalczyć o Prezent – Motywacyjne Pudełko od Mamalife, które specjalnie dla Ciebie przygotuję samodzielnie. Jesteś chętna i zarazem ciekawa, jaka będzie jego zawartość?

Dwa słowa o mnie. Od dawna przykładam wagę do tego jak wyglądam na co dzień, nawet wtedy, kiedy nikt nie patrzy. Nawet jak męża nie ma w domu, lubię wyglądać dobrze i śmiało puszczam dzieciom bajkę, tylko po to by się umalować, uczesać i wyglądać po prostu fajnie. Nie chcę szukać wymówek, podkreślając, że nie mogę i nie mam czasu, bo … dzieci. Dzieci mają motywować, a nie być kulą u nogi. Nie robię z siebie drugiej Kim Kardashian i zdarza mi się chodzić po domu w piżamie. Doprawdy też sprzątając naprawdę nie zakładam na siebie sukienki z Zary, ale jeśli już coś robię, to robię to dla dla siebie. Ale też dla swoich dzieci. Chcę by dziewczynki widziały, że macierzyństwo nie musi oznaczać rezygnacji z siebie. Macierzyństwo to najlepsza motywacja, do tego by się rozwijać i iść w przód. W końcu masz obok siebie kogoś, dla kogo chcesz być przykładem. Nie chcę by za 15 lat powiedziały mi: „Mogłaś wtedy, kiedy byłyśmy małe, Mamo …”. Wtedy to dziś. Dziś to teraz. Teraz jest czas na to, by być szczęśliwą. Sama ze sobą. Z nimi u boku. Na przekór stereotypom …

Więc nie popełnij nigdy tego błędu, niedbania o siebie. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i ta jedna znana prawda jest zawsze na czasie …

*Partnerem wpisu jest firma Olimp Lambs, która zaprosiła mnie to tego, bym podzieliła się z Wami moimi przemyśleniami na temat spełniania swoich marzeń, będąc mamą, a także kobietą! 

 

  • Nina Miller-Bucka

    Sedno!! 🙂 🙂 🙂 zawsze dbalam o siebie, w sensie czyste pachnace wlosy, makijaz, raczej lekki ale zawsze, ubranko minimalistyczne, za to takie, w ktorym ciagle bylam soba. Po porodzie (a minęło juz 10mies! :-)) kontynuuje dbanie o siebie, spadly mi nadkilogramy, choc do wagi o ktorej marze pozostalo mi do zrzucenia ok...12kg. Niestety u mnie dochodzi chora tarczyca i obawiam sie, ze co bym nie zrobila,to efektu nie bedzie...poki co,mocno ograniczylam ukochane slodycze i b duzo spaceruje 🙂 🙂 no i wierze ze wskocze w M! 🙂

    • Żaneta Bogdziewicz

      Zgadzam się! Ja mam trochę do popracowania nad udami ale mezowi się takie podobają więc muszę to zrobić z głową. A tarczyca to faktycznie problem Ale moja friends schudła już 15 kg a ma insulino i tarczyca więc może i Tobie sie uda ❤

  • Anna M

    Popłakałam się, tu jest sama prawda... już przed ciążą miałam nadwagę, podczas ciąży przytyłam jakieś 50kg (sterydy i podjadanie zrobiły swoje) w dniu porodu ważyłam jakieś 120kg przy 163cm wzrostu, po porodzie waga spadała, rok później ważąc 90kg stwierdziłam, że biorę się za siebie, wykupiłam internetową dietę od słynej pani Ch. zaczełam ćwiczyć i w 3 miesiące zgubiłam 8kg? czułam się super chociaż nie był to mega wynik, ale pojechałam na wakacje, początkowo starałam się i tam ćwiczyć ale się rozchorowałam i wszystko trafił szlak 🙁 od tamtej pory próbowałam jeszcze kilka razy z dietami ale bez skutku, nie dawałam rady wytrzymać aż pewnego pięknego dnia okazało się że jestem znów w ciąży, strasznie się cieszyłam bo kolejne dziecko to moje marzenie, niestety pocieszyłam się niecały miesiąc, poroniłam i oczywiście nie wiadomo dlaczego, a możliwości jest wiele, od tego momentu (marzec tego roku) zaczęłam strasznie tyć i znow ważę ponad 90kg, mam wrażenie że już nic nie osiągnę i już nigdy nie będę miała kolejnego upragnionego dziecka, że jeśli ktoś mi nie pomoże to już nic nie zdziałam a na dietetyka i specjalne ich diety mnie po prostu nie stać 🙁 Jest mi strasznie źle z tego powodu że tak bardzo siebie zaniedbałam i nie potrafię wrócić na dobre tory 🙁

    • Żaneta Bogdziewicz

      Kochana! Czy badałaś sobie tarczycę?

  • Joanna Sok

    Kopniak w te cztery nieszczupłe litery! Bieremy się w garść baby!

    • Żaneta Bogdziewicz

      Hehe. Słowem w sedno ❤

  • Żaneta Bogdziewicz

    Super! Pamiętam jak pisałaś o tych przysiadach ❤ brawo Ty

  • Żaneta Bogdziewicz

    Słyszałam same dobre opinie o tych suplwmentach. Bartek zjechal już 5 kg na TL mam więc może i Tobie się uda ❤

  • Katarzyna Misiewicz

    Masz rację w tym co piszesz. Z narzekania nic dobrego nie ma. Ale tak jest... często przez to że zostajemy rodzicami zapominamy o sobie 🙂

  • Martuśka 1988

    Super wpis 🙂 w 100% sama prawda...chociaż jestem osoba,która słabo trzyma się swoich postanowień to jakiś rok temu.kiedy moja druga córka skończyła 3 lata stwierdziłam,że czas najwyższy zabrać się za siebie. Fakt jestem mamą pracującą,ale te 40 minut dziennie staram się poświęcić na trening dla siebie. Moja starsza córka motywuje "Mamuś jak Ty ładnie wyglądasz" i czasem ćwicz razem ze mną. Mimo swoich 9 lat uwielbia sport....trenuje,trzymam dietę....
    Chociaż mój mąż mówi,że nie lubi wieszaków :p ale ja nie chce wyglądać jak "wieszak" chce czuć się dobrze w swoim ciele 😀
    Więc kobietki głowa do góry zasuwamy 😀 Marzenia są po to by je realizować.....Nic nie zrobi się samo 😀

  • Żaneta Bogdziewicz

    Babomamocierpięctwa kapitalne ❤

  • Łukasz Patrycja Sałek

    Ja brzuch niestety dalej bede musiala wciagac bo ciezko sie go pozbyc. Tzn to nic ze troche schudlam ale on itak ma swoj owalny ksztalt takze zaczynam brzuszki oile wytrzymam taki wysilek 😉

  • Monika Flok

    Dzis go przeczytała i zrobiłam ćwiczenia- i tak pasuje codziennie go czytac i robic cwiczenia;) dziękuje:)

  • Joanna x

    Ja dałam sobie dwa tygodnie po porodzie na chodzenie w szerokich tunikach, legginsach, bez makijażu i z byle jak związanymi włosami. A że mimo cesarki szybko doszłam do siebie to kupiłam farbę, pozbyłam się odrostów, codziennie robię delikatny makijaż, noszę sukienki, jeśli legginsy to fajne i niewiszące tuniki, jak mnie dzieć ubrudzi to od razu się przebieram. Mała ma 3,5 mca a ja czuję się ze sobą świetnie, zostało mi jeszcze 3-4 kg, ale nie zamierzam się tym przejmować, powoli wrócę do figury 🙂
    Ale smucą mnie czasem komentarze innych kobiet "ale jesteś wymalowana" "dziecko małe a ty się stroisz", pomijając już fakt, że naprawdę nie przesadzam z wyglądem to kurcze zamiast się wzajemnie wspierać jako matki i kobiety to się kopiemy i dogryzamy. Oczywiście nie wszystkie, ale smutne to.