Jakiś czas temu opowiedziałam Wam o sytuacji, która miała miejsce tuż po 23.00 w naszym mieszkaniu, kiedy zadzwoniła do niego sąsiadka, sugerując zakłócanie ciszy nocnej telewizorem, po czym dodała, że w zasadzie moje dzieci przeszkadzają jej nawet w ciągu dnia. Bo biegają, krzyczą, a ona je słyszy…

Dziś sąsiad wezwał policję. Powód? Majka rozlała na balkonie wodę i mu pociekło do ogródka. Przeprosiłam, kiedy wparował do mnie bez koszulki w samych spodenkach, a na moje „Naprawdę jest mi przykro. To się już więcej nie powtórzy„, odrzekł: „Pani zawsze przeprasza za te dzieci i co?„. No właśnie. I co? Dobrze, że przepraszam. Następnym razem kupię koniaka. Mimo to policję wezwał.

Tych sytuacji mogę mnożyć mnóstwo. Kiedy wczoraj w kolejce do punktu mięsnego, poprosiłam o to, by 15 osób ustąpiło mi miejsca, bo chciałabym kupić kilka plastrów schabu, a dziecko marudzi na maxa, usłyszałam, że nie jestem emerytką. Co z tego, że Maja postawiła w pion cały sklep. I kiedy tak stanęłam na końcu kolejki i pozwoliłam jej płakać, nie umiejąc uspokoić, większość oburzyła się, że dziecko w sklepie przeszkadza innym i to wstyd takie wychowanie. A kiedy miła Pani ekspedientka poprosiła mnie, żebym pierwsza kupiła, rozpętała się kolejkowa wojna. 90 % osób zbulwersował fakt, że ktoś był w stanie poprosić mnie o to, bym kupiła pierwsza. Bo jakim prawem? „Ma dwie nogi, dwie ręce, niech stoi…„. Paradoks…

A zatem krótki apel…

Dzieci są normalną częścią społeczeństwa. Zawsze tak było. W rzeczywistości nie masz prawa do życia bez dzieci. Nie musisz ich posiadać, ale nie możesz oczekiwać, że będziemy trzymać dzieci z dala od Ciebie w świecie, który wszyscy dzielimy. Parki, chodniki, sklepy spożywcze, restauracje (tak, zabieram moje dzieci do restauracji i nie będę za to przepraszała), plaże, autobusy. To jest nasze. Wspólne. Od noworodka po osobę starszą. Masz wątpliwości?

Uczymy nasze dzieci szanować ludzi i nie zachowywać się jak dzikie zwierzęta (no czasem bywa, że one naprawdę są dzikie. Ale tylko czasem). Uczymy ustępowania miejsca osobom starszym. Uczymy ich, aby nie krzyczeli w nieodpowiednich miejscach, a innym mówili proszę i dziękuję. Nie zawsze wszystko robią perfekcyjnie, ale są w tym całkiem dobre, jak na pięciolatkę i dwulatkę przystało. Właśnie dlatego, że są częścią społeczeństwa i nie siedzą tylko w domu. Nie zamknę ich w czterech ścianach. Poza tym nie będę przepraszała za posiadanie dzieci i nie będę przepraszała za to, że moje dzieci są … dziećmi.

Nie będę też przepraszała za ich głośny śmiech podczas jazdy na rowerach w centrum miasta. Mówię im, żeby nie krzyczały, ale nie czuję się źle, gdy okazjonalne „okrzyki bojowe” ześlizgują się z ich ust. To dzieci. Dzieci są normalną częścią życia.

Takimi samymi dziećmi były dzisiejsze mamy, ciocie, babcie i sąsiadki.

Tak naprawdę to powinniśmy razem usiąść i napić się wina. Moje dzieci też mnie czasami denerwują. Tym samym, czym denerwuje Ciebie. Możemy sobie zatem nawzajem współczuć.
Nie na wszystko mam jednak wpływ. 

Jedno wiem. 
Dorosną.

A póki są małe, niech nie będą dla Ciebie niewygodne. Dziecko to nie fotel. Lecz niechaj będą radością i słońcem tego świata.

Dziękuję!