Byłaś kiedyś u psychologa? Ja nigdy. Nigdy nie czułam takiej potrzeby. Ale zdarzyło się tak ponad 3 lata temu, że do mojego domu wprowadziła się Pani psycholog. Znakomita. Jedyna w swoim rodzaju. Zna i analizuje każde moje zachowanie. Bacznie mnie obserwuje. Umiejętnie ocenia i rozpoznaje każdą moją dolegliwość natury emocjonalnej. Przed nią nic się nie ukryje. Ba. 4 miesiące temu do kompletu dostałam jej młodszą asystentkę. I muszę Ci powiedzieć, że ta młodsza jest jeszcze bardziej kompetentna niż starsza. Chyba czuje, że jak się weźmie w garść i opanuje ten fach od podszewki, osiągnie sukces. Zresztą co by tu mówić. Same się do mnie nie wprosiły. Mam co chciałam. I Ty pewnie też masz! I nawet nie zdawałaś sobie z tego sprawy. Teraz już wiesz. Najlepszym Twoim psychologiem jest … Twoje dziecko!

Najlepszy psycholog ever – od urodzenia!

Pamiętam, gdy zaraz po porodzie dano mi Wiki i dostawiono mi ją do piersi. Mała nie potrafiła z niej ssać, choć z kieliszka modyfikowane wcinała aż miło, a mi było mega smutno. No bo naprawdę wyobrażałam sobie, jeszcze leżąc na porodówce, że ona taka malutka u mej piersi, a tu? LIPA. Gdy po raz kolejny z bezsilności leżałam na szpitalnym łóżku i prawie płakałam, a obok leżała i płakała ONA, przyszła położna i rzekła „Proszę się nie denerwować. Mała to czuje”. To był kubeł zimnej wody. Zrozumiałam wtedy, to, co niby wiedziałam od zawsze, ale dopiero kilkuminutowa praktyka mi to uświadomiła w większym stopniu – ONA wyczuwa mój nastrój! Potem każdego dnia sobie o tym przypominałam. Bo gdy brałam ją na ręce i byłam zupełnie wyluzowana ona zasypiała słodko, a gdy coś nie było po mej myśli i czułam się z tego powodu źle, ona czuła się tak samo jak ja. Płakała, płakała, płakała. Of course to nie tak, że jak dziecko płacze, to dlatego, że z Tobą coś nie tak, wszak małe dzieci często płaczą, bo to jedyny ich system komunikacji ze światem, ale …

Ale zastanów się, ile razy czułaś, że faktycznie im bardziej Ty się denerwujesz, tym Twoje dziecko jest niespokojne i na odwrót. Im bardziej błogo czułaś się Ty, tym Twoje dziecko było najsłodszym, najspokojniejszym dzieckiem świata? Ja miałam tak kilka, a nawet i kilkanaście razy. A może nawet sama nie pamiętam ile. Ale miałam. Czasem bywało tak, że uspokoić Małą był w stanie tylko wyluzowany Tata, zwłaszcza, gdy po kolejnej mojej nieprzespanej nocy, czułam się niczym sflaczała dętka.

Co ciekawe w USA przeprowadzono badania, które miały na celu pokazać jak bardzo nastrój mamy udziela się dziecku. Co z tego wynikło? 

„W badaniu wzięło udział 69 matek i ich dzieci w wieku około 12 miesięcy. Dzieci spędzały czas w pokoju zabaw, a mamy wygłaszały referat na zadany temat, a następnie zostały poddane serii pytań z nim związanych. Niektóre kobiety były zachęcane do odpowiedzi, inne stanęły przed komisją, która marszczyła brwi i miała skrzyżowane ręce, a część kobiet wygłaszała referat w pustym pokoju. Następnie mamy spotkały się ze swoimi dziećmi. Okazało się, że kobiety, które spotkały się z negatywnym odbiorem swojego referatu w zaledwie kilka minut zestresowały się, ich tętno wzrosło. Co więcej, wzrosło także tętno dziecka, które mama trzymała na kolanach. Badania udowadniają, że dzieci reagują na zmianę głosu matki, na każdy gest i wyraz twarzy. Nawet zapach potu matki może mieć wpływ na samopoczucie dziecka.” *

Jaki z tego wniosek?

STRES jest ZARAŹLIWY!

Im mniej stresujesz się TY, tym mniej stresuje się TWOJE dziecko. Ono prawdę Ci powie. A nawet jeśli nie umie mówić, to swoim zachowaniem pokaże Ci, czy przypadkiem nie chce, byś na świat popatrzyła bardziej różowo. Słyszałaś kiedyś, będąc w ciąży – „nie denerwuj się, bo urodzisz nerwowe dziecko”? Ja słyszałam. Nie żebym denerwowała się każdego dnia, ale, spójrzmy prawdzie w oczy – stres był, jest i będzie jakąś częścią naszego życia. Niestety. Bo żyjemy w ciągłym pędzie i w przekonaniu, że wszystko musi być idealne, tymczasem, gdy idealne nie jest, zaczynają się negatywne emocje. Do czego zmierzam?

Często zastanawiamy się dlaczego moje dziecko jest wybuchowe? Dlaczego mnie nie słucha, dlaczego płacze i krzyczy i w ten sposób daje upust swoim emocjom. Szukamy przyczyny, analizujemy skutki. I za głowę zachodzimy, gdy tej przyczyny znaleźć nie możemy. Tymczasem wystarczy … przyjrzeć się sobie. Czy i Ty, każdego dnia tryskasz humorem od ucha do ucha? Czy nic ani nikt, nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi? Czy gdy Twoje dziecko ma jakiś bunt, Ty łagodnym głosem, starasz się je zrozumieć, pocieszyć, czy irytujesz się jeszcze bardziej? Jeśli powiesz „TAK” – gratuluję. Bliżej ci do ideału, niż mnie. Jeśli jednak powiesz „Masz rację, bywam nerwowa, nawet wtedy kiedy nerwowa być nie powinnam”, to znalazłaś odpowiedz na to, dlaczego i Twoje dziecko czasem jest dokładnie takie samo jak TY!

Pamiętam, jak nie tak dawno, byłam wkurzona, nie wiem dokładnie o co, a Wiki była wkurzona jeszcze bardziej. Myślę sobie „co za osy ja ugryzły” … a gdy po chwili siadłam na kanapie, złapać oddech , zamknęłam oczy, zrelaksowałam się, ona … przybiegła do mnie, przytuliła się i powiedziała „Kocham cię Mamusiu„. Zmieniła swoje zachowanie, proporcjonalnie do mojego. Eureka!

Takie spotkania z moimi psychologami mam codziennie. I odkąd uświadomiłam sobie te wszystkie zależności, staram się jak najczęściej, w domu, kiedy patrzą na mnie moje dzieci, oddychać spokojniej, bez niepotrzebnych frustracji i nie wiadomo czego jeszcze. Nie mam niestety takiej możliwości, by za zamkniętymi drzwiami, tłuc talerze dla poprawy humoru, ale gdy chcę sobie ponarzekać, robię to wtedy, gdy dzieciaki śpią. I zauważyłam, że żyje nam się lżej i lepiej … i jakby te moje dzieci spokojniejsze były i śpią noce całe. Taki prosty sposób, a tak bardzo działa …

Masz czasem takie same myśli?

nowe-1-147
nowe-1-141nowe-1-138nowe-1-137nowe-1-132nowe-1-131

nowe-1-148

nowe-1-136nowe-1-129nowe-1-140nowe-1-135

* sukienka Wiki – Mamunio