„Niedawno napisała do mnie stara znajoma prosząc o spotkanie. Już przez telefon powiadomiła mnie że jej mąż- ŚWINIA – zostawił ją. Zdziwiłam się, bo myślałam że choć jest ona charakterna, to tworzyli udane małżeństwo. Szczere mówiąc z góry pomyślałam sobie jakie to typowe zachowanie – pewnie znalazł młodszą, bez dzieci i odszedł …Na spotkaniu oczywiście tematem przewodnim był jej mąż drań – jaki to on nie jest okropny i w ogóle. Zaczęłam więc pytać szczegółowo od kiedy to się zaczęło i bardzo zaskoczona moim wnioskiem stwierdziłam, że … moja koleżanka popełniła podstawowy błąd. A mianowicie – ona robiła wszystko za niego, ponieważ wydawało jej się, że robi to lepiej, niż jej mąż by to zrobił. Od samego początku kiedy byli bezdzietni ona mu prała, bo on na pewno zepsuje pranie i pofarbuje, ona gotowała, bo przecież on nie potrafi. Im dłużej rozmawiałyśmy, tym „mąż drań” w moich oczach ukazywał się wręcz ofiarą, bo ileż możesz słuchać że do niczego się nie nadajesz, że to robisz źle, a to beznadziejnie, a ja to zrobię najlepiej, a w każdym razie dużo lepiej jak Ty. Gdyby to była kobieta na jego miejscu, to zapewne większość posądziłaby jej męża o psychiczne znęcanie się nad nią, ale doprawdy nie dziwię się, że facet wycofał się ze wspólnego życia, a w końcu po prostu odszedł, bo zapewne czuł się bezużyteczny i w dodatku beznadziejny, ale najgorsze jest to, że najczęściej świadomie lub mniej same do tego doprowadzamy …”

Kilka dni temu, takie oto słowa, napisała do mnie jedna z Was (raz jeszcze Ci dziękuję), opowiadając mi pewną historię, która stała się dla niej mottem przewodnim pewnych przemyśleń, które udzieliły się również i mi. Już kilka razy o tym pisałam, ale nie zaszkodzi napisać raz jeszcze.

Kochana! Posłuchaj …

Chciałyśmy równouprawnienia, a tymczasem idąc do pracy i pracując tak, jak pracują nasi mężowie, nie dajemy im szansy popracować w domu. Chcemy być perfekcyjne, więc wydaje nam się, że wszystko zrobimy lepiej. Że nasze dania są smaczniejsze, koszule bardziej doprane, a kanty w spodniach porządniej wyprasowane. A jeśli ON, przejawia wolę, by nam pomóc, my odsuwamy go od tego, tłumacząc, że sobie poradzimy, by za kilka dni mieć pretensje, że nam nie pomaga … Błędne koło, nie sądzisz?

To my kobiety jesteśmy winne temu, że nasi mężowie po pracy leżą i pachną. Tak. MY. To wina naszych mam i babć, które żyły w przekonaniu, że tak musi być i tak wychowały swoich synów, że teraz oni myślą podobnie. Ale jeśli zdarza się taki, który chce, który pragnie, który rozumie, a notabene jest takich wielu, to znów MY – kobiety – mówimy im – zostaw, zrobię, zobaczysz, zrobię to lepiej! W ostateczności przetkam nawet zapchane rury w łazience i pokażę Ci, że dam radę! Tak. JA KOBIETA – perfekcyjna żona i matka, zrobię to sama! Zobaczysz! …

A tymczasem wystarczy dać mu możliwość! Pozwolić mu się nauczyć, bo być może nigdy wcześniej nie miał takiej okazji. Jeśli mama prała mu majtki do ślubu, to po ślubie pokaż mu, co to jest pralka, do czego służy i jak się ją obsługuje. Jeśli mama robiła mu śniadanie, to weź go do kuchni i pokaż mu, gdzie jest lodówka i naucz go parzyć herbatę. O ile oczywiście jego „domowy leń” ci przeszkadza. Jeśli nie masz problemu z tym, że po pracy, on ogląda Tv, a Ty zasuwasz na szmacie, nie rób nic … Możesz czuć się wyśmienicie w swojej roli, tylko proszę, nie miej potem pretensji, że jesteś zmęczona … Sama jesteś sobie winna …

Zobacz. Nie musisz być złotą rączką na własnym M. Ale jeśli pod nieobecność męża, próbowałabyś naprawić cieknący kran, robiąc to tak, jak potrafisz, choć nie do końca idealnie, a on na końcu powiedziałby Tobie: „Błagam, zrobiłbym to lepiej …„, to powiedz szczerze? Leciałyby wióry? Z pewnością …

A tymczasem to właśnie Ty, codziennie dajesz mu to do zrozumienia, że wszystko zrobisz lepiej od niego. Lepiej wykąpiesz dzieci, lepiej im przeczytasz bajkę, lepiej umyjesz podłogę Czy lecą wióry? Nie wiem. Ale być może tworzy się mur, który z czasem może pęknąć … Bo ileż można? No ileż … Nie jesteśmy pępkiem świata.

Daj więc mu szansę. Nie wyręczaj. Nie krytykuj. Zachęcaj i chwal.

Tak. Facet też potrzebuje Twoich pochwał.

Nawet jeśli Ty zrobisz to lepiej, on zrobi to dlatego, że Cię kocha.

A gdy zgasną światła, najwyżej poprawisz …