Pamiętasz mój wpis o niepracujących matkach, które siedzą w domu i nic nie robią? Znajdziesz go TUTAJ. 50 tysięcy odsłon pokazało mi, że najprawdopodobniej ten temat nie jest ci obcy. Bo być może właśnie jesteś taką mamą, która zamiast kariery, z musu lub z wyboru wybrała pracę w domu – od świtu do nocy. Jak ja. 

Ileż ja się nasłuchałam po publikacji tego artykułu … Pisały do mnie koleżanki i czytelniczki. Były słowa zrozumienia, coś na zasadzie: „Przybij piątkę. Mam tak samo„. Pisały też mamy pracujące poza domem, że one mają gorzej, że chciałyby móc być z dzieckiem w 4 ścianach, bo to czysta idylla i my domowe zwyczajnie „przesadzamy„.  Było też sporo całkiem brzydkich słów. Cóż. Nauczyłam się, że co człowiek to sytuacja i nie mi oceniać, kto w tym wypadku jest górą – te pracujące w korpo, czy te domowe kury. Bo w zasadzie żadna z nas nie ma sielanki. Przyznajmy – życie w pędzie potrafi przytłoczyć każdego – bez wyjątku, więc w sumie darować sobie można porównania, no nie? Ale wśród tych wszystkich komentarzy i wiadomości była też jedna od faceta – męża i ojca, którego na potrzeby tego wpisu nazwiemy Jackiem. Otóż Jacek napisał do mnie krótki poemat o takiej treści:

„Cześć. Dziś żona, która nie pracuje podsunęła mi Twój artykuł. Przeczytałem z ciekawości, by dowiedzieć się, jak wygląda Wasze życie. I wiesz co? Czy Wy naprawdę uważacie, że macie tak źle? Kiedy wracam do domu, zmęczony po pracy, w której spędzam 10 godzin dziennie, oczekiwałbym ciepłego obiadu na czas. Jak w moim rodzinnym domu. Moja mama miała nas czworo i zawsze wszystko było na czas. Co prawda mieszkaliśmy z babcią, ale i tak obiad był każdego dnia tuż przed szesnastą. A moja żona zajmuje się tylko bliźniakami. Mają 9 miesięcy. W domu nie zawsze jest czysto, czasem prosi mnie bym w drodze powrotnej zjadł sobie na mieście, bo cytuję: „nie zdążyłam”. A gdy wracam, to co widzę? Dzieciaki śpią, a ona siedzi na internecie. Serio jest aż tak źle? Nie sądzę.”

gra-18gra-19gra-17gra-16gra-20gra-22gra-21gra-24

Gdy zobaczyłam wiadomość od Jacka postanowiłam porozmawiać z nim od razu. Szybko przeanalizowałam treść jego „orędzia’ i zaczęła się nasza dyskusja. Ciekawa jesteś jakich argumentów użyłam, by pokazać Jackowi, dlaczego jego żona, zajmująca się w domu również jego dziećmi i nie mająca momentami czasu przygotować mu obiadu, ma czas na to, by przeglądać internety? To posłuchaj.

Krótka historia matki i komputera

Po pierwsze rozmawiając z Jackiem spytałam, czy jego żonie ktoś pomaga. Niestety nie mają rodziny blisko. Nie ma takiej mamy i babci, która pomoże gdy potrzeba, jak w jego rodzinnym domu. Po drugie, to czy można porównać wychowanie 4 dzieci z różnicą wieku około 3,4 lat z wychowaniem  energicznych 9 – miesięcznych bliźniaków? Nie sądzę. Szczerze mówiąc to podziwiam jego żonę, bo jak pomyślę o tym, że miałabym mieć obok Mai jeszcze jedną Maję, to nie wiem jak bym to ogarnęła, a zwłaszcza w sezonie Bartka. Dowiedziałam się też, że w zasadzie jego żona nie narzeka na taką pracę. Nie mówi, że jej źle czy ciężko. Jest szczęśliwa, jak większość z nas.  Tylko Jacka martwi ten brak obiadu na czas… czasami i ten nieporządek w domu… czasami. Czy słusznie?

No więc drogi Jacku! (albo Jasiu, Stasiu, czy jak Ci tam – tu wpisz imię mężczyzny, od którego usłyszałaś kiedykolwiek takie słowa)

Wiesz dlaczego Twoja żona ma czas na internet?

Bo ona też potrzebuje rozrywki. Proste? Proste. Zwyczajnego „odmóżdżenia się” lub też nabrania dystansu do spraw codziennych. Czy przypadkiem nie jest tak, że gdy Ty pracujesz w korpo, co chwila zaglądasz na tablicę swojego Facebooka? Nie powinieneś, bo przecież jesteś w pracy, a jednak nadal to robisz … I wiesz? Ona robi to samo. W ciągu dnia próbuje złapać kontakt ze światem, który w tym jednym momencie ogranicza się do całodobowej opieki nad dwójką dzieci. Wykorzystuje więc swoją hipotetyczną przerwę lunchową i grzebie. Odpala internet i zapomina o bożym świecie. Może zamienia dwa zdania z przyjaciółką, a może szuka rozwiązania na przedłużające się kolki u Waszych dzieci? Być może Ty nawet o tych kolkach nie wiesz, zwłaszcza jak pracujesz na nocną zmianę. Być może nie masz pojęcia, że szuka sposobu na rozszerzenie ich diety, albo szpera i szuka przyczyny wysypki, która właśnie dopadła jednego z bliźniaków. Ty nawet jej nie zauważyłeś, prawda? A może szuka namiarów na dobrego ortopedę? Wiedziałeś, że Twoje dziecko ma problem z lewą nóżką? Ona tak. Zauważyła i się martwi. Ale nie chciała martwić Ciebie, bo wyczytała gdzieś na forum, że to pewnie błahostka. Poprosiła więc byś zjadł na mieście, sama odmawiając sobie obiadu. Tego jednego dnia zjadła kanapkę z masłem, bo zwyczajnie zabrakło jej czasu przygotować Wam coś bardziej wartościowego. Ale o dzieci zadbała. Tu podwieczorek, tam zupka. Ale Ty tego nie widzisz. Ty widzisz tylko chwilę. Ten moment, kiedy wracasz, dzieci śpią, a ona siedzi obok komputera… Przykre to, wiesz? Bo widzisz małą chwilę, nie widząc co było przed nią. 

Jestem niepracującą mamą. To znaczy pracuję w domu. Ogarniam dzieci. Piszę bloga. Sprzątam. Piorę. Gotuję. A czasem nie gotuję. Nie zawsze mam na to czas i chęci. Wtedy, kiedy czuję, że moja rzeczywistość mnie przytłacza, bo nadmiar obowiązków bierze górę nad zwykłymi przyjemnościami, wtedy siadam, otwieram komputer, włączam dziewczynkom bajki, a sama łapię chwilę dla siebie. Czytam pudelka, śmieję się ze świata show biznesu, włączam sobie jakiegoś tasiemca, albo … gram w gry. Nawet jeśli ta chwila trwa tylko 15 minut… Nie jakieś tam godziny długie. Minuty wygospodarowane gdzieś pomiędzy kupką, wołaniem na rączki, płaczem z powodu wyżynających się ząbków, czy noszeniem na rękach z powodu gorączki. Minuty… To są naprawdę minuty.

Co do gier – Znalazłam ostatnio taką jedną i odpędzić się nie mogę, więc musiałam Ci o tym napisać – Wiejskie życie nad morzem. Już sama nazwa mnie zaintrygowała. Pomyślałam sobie, że to by było coś – mieszkać nad morzem i prowadzić domowe życie wśród kur i własnych plonów. Mieć małą chatkę z kuchnią, w której tętni rodzinne życie … Marzenie. Ale póki nierealne, to sobie gram. Zbieram plony, hoduje kury, sprzedaję jajka. Gdy mam chwilę, gram sama. Ale ponieważ to typowa gra rodzinna, bez przemocy, za to z dużą dawką humoru i pewną strategią, to bardzo ją polubiliśmy całą familią. Wciągnął się Bartek i Wiki. I co z tego, że pranie czasem poleży? Przecież życie nie polega tylko i wyłącznie na pracy. Przyjemności są równie istotne i należą się każdemu. Jakbyś chciała rozpocząć swoją wiejską przygodę, to grę możesz ZA DARMO pobrać TUTAJ. Pozytywnie Was zaskoczy – gwarantuję. Ps. Moje ID Farmy to FEQDOWZ 🙂 A jak Twój mąż zagra razem z Tobą, to może wybaczy Ci ten brak obiadu na czas…? I zabierze na kolację do restauracji? Wszak i matce wychodne się należy. 

gra-26gra-25gra-27gra-28gra-29gra-30gra-31

Wracając do naszych rozważań. Każdemu z nas należy się chwila relaksu. Nie musimy być na wysokich obrotach 24 godziny na dobę. Inaczej byśmy się wypaliły. To, że my kobiety pracujące w domu, czasem lubimy posiedzieć na internecie, nie znaczy, że mamy masę wolnego czasu i nie wiemy co z nim zrobić. Po prostu łapiemy oddech. Równie dobrze mogłybyśmy czytać książkę lub przeglądać gazety. Po internet jednak najłatwiej sięgnąć. Skrollując tablice na Fb, to jak obejrzeć wszystkie kanały z najnowszymi wiadomościami. Tam jest wszystko. Więc czemu mielibyśmy sobie tego odmawiać?

Jedno jest pewne. Gdy nasi mężowie wracają z pracy, a my w tym czasie byłyśmy w domu, to mamy takie same prawa i obowiązki. On ma prawo odpocząć. Tak samo jak my. Nie latajmy więc na miotle przez cały czas. Spędźmy ten czas razem. Pobawmy się, wyjdźmy na spacer. Zagrajmy w coś. Obejrzyjmy jakiś film. Bądźmy rodziną znajdującą szczęście w tych rzeczach, które tworzą wspomnienia. A najpiękniejsze wspomnienia nie pamiętają kurzu za kanapą… za to pamiętają uśmiech i bycie „dla”, a nie tylko „obok”…

Zgadzasz się?

Co Ty robisz mając 15 minut wolnego? Oglądasz? Grasz? Cz pijesz ciepłą kawę? 

gra-2gra-3gra-6gra-7gra-8gra-9gra-11gra-12gra-13gra-14gra-15