Kiedy byłam żoną swojego męża, nie mającą jednego, a tym bardziej dwójki dzieci, mój dzień wyglądał mniej więcej tak:

  1. Budziłam się rano, wyspana, zrelaksowana, gotowa do boju
  2. Robiłam śniadanie, parzyłam kawę, jadłam śniadanie, piłam kawę
  3. Poranna toaleta, staranny make up
  4. Sprawy służbowe, praca
  5. Powrót do domu, w międzyczasie zakupy
  6. Szykowanie obiadu (każdego dnia coś innego) jedzenie obiadu
  7. Sprzątanie, prasowanie, przeplatane plotkami z koleżanką przez telefon
  8. Kolacja
  9. Kąpiel relaksująca, z tymi wszystkimi pachnącymi kuleczkami
  10. Seans Tv z Bartkiem, sączenie drinków i takie tam inne sprawy
  11. Sen – błogi, spokojny, niczym nie zakłócony

Tak było, gdy dzieci nie było. Byłam jedną z tych dziewczyn, o których mówi się „Wow – kurcze pracujesz, ogarniasz dom, równa babka z Ciebie„. Do czasu. Przyszła ciąża, planowana, do domu wprowadziła się Wiki, za nią po 3 równiutkich latach Maja, i mój dzień z grubsza nieco się zmienił. Doba pozostała 24 godzinna, a ja już nie jestem tą dziewczyną, kobietą, którą się podziwia. Jestem tą, o której się mówi : „Siedzisz w domu, co Ty robisz w ogóle? Gdybym ja miała tyle czasu co Ty …”

No właśnie. Postanowiłam więc przybliżyć Wam jeden dzień mojego życia. I jeśli jesteś Mamą pracującą w domu, podejrzewam, że Twój wygląda podobnie. 

  1. Budzę się rano. Nie sama. Jestem zbudzana siłą. A raczej radosnym oświadczeniem „Mamo wstawajjjj … Jest już dzień. Wyspałam się„. „Serio? Jest dzień?” – myślę sobie … Dopiero co się położyłam … Wolno zamykam powieki, by usłyszeć :”No wstawaj, no …„!
  2. Patrzę – Młodsza śpi, idziemy robić śniadanie. Muszę zdążyć, nim się obudzi, bo inaczej Starsza zje z lekkim poślizgiem czasowym 
  3. Parzę kawę
  4. W międzyczasie robię śniadanie Starszej. Gdy jej ulubione placki lądują na stole słyszę „łeeeeeee„. Tak, tak. Budzi się Młodsza. Jest głodna. Zaczynamy karmienie.
  5. Starsza kończy jedzenie, po czym chwyta mojej piżamy i woła „Idziemy się bawić?„. „To ja jeszcze jestem w piżamie” – myślę …
  6. „Zaraz, Twoja siostra, zrobiła kupę” – wołam i w trójkę biegniemy do toalety
  7. „Mamo, mamo – chcę siusiu” – woła Wiki. Ogarniam Wiki.
  8. Ubieram obie. I siebie. 
  9. Jem śniadanie, po czym piję zimną kawę
  10. Znów coś śmierdzi. To Młodsza. Znów poszła kupa. Po kupie znów jest głodna. Karmimy się.
  11. Starsza woła „Mamo, chcę jeść”. Robię jej jedzenie.
  12. Młodsza zasypia. Bawię się ze Starszą  trybem przerywanym : 10 minut zabawy – 10 minut gotowania obiadu – 10 minut zabawy – 10 minut gotowania. Gdy ja gotuję Starsza ogląda YT.
  13. W międzyczasie budzi się Młodsza. Zasikana. Zmieniamy pieluchę.
  14. Obiad gotowy. Obie dziewczyny wyspane, radosne, czas na spacer. Ubieramy się na spacer. Godzinę …
  15. W międzyczasie Młodsza zasypia. Na spacerze śpi. Ufff. Podczas spaceru załatwiam sprawy związane z pracą. Oddzwaniam, odpisuję na maile. Gdy siadam na chwilę w parku, zaglądam na FB.
  16. Wracamy do domu. Jemy obiad i znów coś śmierdzi. Domyśl się co 🙂
  17. Sprzątam po obiedzie. Młodsza śpi. Bawię się z Wiki.
  18. W tle słychać Młodszą. Płacze. Biorę na ręce. Zaczyna płakać Starsza. „Jestem śpiąca Mamusiu„. Nie zasypia. Po półgodzinnym usypianiu słyszę „Żartowałam”
  19. Ogarniam pranie, prasowanie, podczas gdy Bartek bawi się ze Starszą. Młodsza dalej śpi. Pół godziny. Szybkie mycie podłogi, by za chwilkę Starsza poroznosiła po całym domu ciastkoline. Nie kończę mycia. Nie ma sensu. Umyję po północy.
  20. Parzę kawę
  21. Wymyślam coś słodkiego. Robię. Cykam zdjęcia. 
  22. Starsza płacze. „Mamo, chce mi się spać”. Kąpię Majkę. Zaraz potem Wiki. Albo kąpiemy je obie. Ubieram Starszą w piżamę. Tuli, tuli. Idziemy spać. Leżymy 10 minut, po czym słyszę „Mamo, jestem głodna„. No tak. Matka – gapa. Jeść dziecku nie dała. Idę naprawić swój błąd.
  23. Robię kolację Wiki. Młodsza w międzyczasie płacze. Jest głodna. Karmię Młodszą. Wiki ogląda Tv. Ja robię kolację nam. Jemy. Bartek jedząc trzyma na rękach Młodszą, ja Wiki. Wiki ziewa. Woła „Chcę spać„. Nie kończąc kolacji – idę uspać Wiki.
  24. Starsza zasypia, znów coś śmierdzi. Bartek zmienia pieluchę. Ja w międzyczasie sprzątam po kolacji. Wylewam do zlewu zimna kawę, zaparzoną po obiedzie.
  25. Idę pod prysznic. Mam 3 minuty, bo w tle słyszę Młodszą. Jest głodna. Karmię.
  26. Wracam. Patrzę na zegarek. Wybija 23.
  27. Siadam na kanapie. Jestem głodna. Idę jeść.
  28. Myję podłogę.
  29. Zasiadam do pracy … Wybija 1 w nocy … Młodsza jest głodna …
  30. Zasypiam, czasem na kanapie w salonie, z Młodszą na piersi … gdzieś tam w nocy karmię z jednym okiem otwartym 
  31. Godzina 8 rano. „Mamo, wstawaj, Jest już dzień” – słyszę. „Wyspałam się„. Suuuppperrr. Choć jedna osoba w tej rodzinie
I niech mi ktoś kurde powie, że ja w domu nic nie robię … Siedzę i czytam gazety … 
A Świstak siedzi i zawija papierki 🙂

Czy i Twój dzień wygląda podobnie?:)

EPILOG

Jeśli jesteś Mamą, która pracuje w domu, nie daj sobie wmówić, że jesteś gorsza. W dzisiejszych czasach utarło się, że Kobieta musi mieć 100 twarzy. Musi ogarniać dom, być Mamą, Żoną, Kobietą, Ale też Niańką, Kucharką, Ekspertem od DIY. Musi się znać na rachunkach i bankowości. No i oczywiście MUSI przynosić do domu pieniądze. Bo równouprawnienia chciałyśmy? To mamy. Dlatego powstały żłobki i punkty całodobowej opieki nad dzieckiem. Bo Mama musi wracać do pracy. Najszybciej jak się da. Oczywiście kiedy nie ma innej opcji i praca kobiety to must have, to nie ma gadania. Ale gdyby praca, była jedynie Twoją aspiracją to daj na luz. I pomyśl. Ileż cudownej pracy wykonujemy my wszystkie w domu. Pracy za zamkniętymi drzwiami. Pracy, za którą nikt nam nie płaci. Pracy, która wydaje się być niezauważona. Zobacz też, ile wysiłku wymaga to wszystko od kobiety, która dodatkowo pracuje na etacie. Ona ma do ogarnięcia wszystkiego tylko kilka godzin … gdy padnięta, zestresowana wraca z roboty do domu …

I choć lubię samorozwój … ja znalazłam sposób na to, by pracować w domu. Może i Tobie się uda? Może masz ukryte talenty, które w Tobie drzemią i czekają tylko, aż je wykorzystasz? Może uda Ci się na nich zarobić?

Ale nawet jeśli życie zweryfikuje Twoje plany, ciesz się każdą minutą „domowej pracy”. Bo dzięki niej jesteś z dzieckiem 24 godziny na dobę. Widzisz pierwszy uśmiech, pierwsze kroczki. Ty. Nie – nikt inny. I uwierz mi, Mamusie, które pracują dałyby dużo, by się z Tobą zamienić. Więc piersi do przodu, cycki w górę i z dumą mów, że jesteś „domową kurą”. W dodatku sexowną kurą 🙂

A! I ja też czasem padam na pysk. Ale jestem szczęśliwa 🙂

stock-image-67088245