Wsiadłyśmy do tego samego pociagu. Dzielą nas tylko stacje. Każda wskakuje na swojej i swą podróż zaczyna wcześniej lub później od tej, siedzącej obok. Pociąg jest długi. Ma tysiące wagonów zdolnych pomieścić miliony kobiet. Jest tłoczno. Momentami mam wrażenie, że brakuje nam powietrza, ale cel, który nam przyświeca, a który znajduje się na ostatniej stacji, sprawia, że niewygody wydają się być błahostką. Poza tym jedziemy z takimi samymi jak my – z mamami, więc wydaje nam się, że cała droga minie na luźnych rozmowach po blady świt, z lampką wina w ręku i uśmiechem na ustach. Te same radości, podobne problemy. Nawet jak spojrzenie na życie inne, to zawsze jest to coś, co sprawia, że choć zupełnie różne, niektóre krępe, inne chude, blondynki, czy rude – to jednak lepione jakby z tej samej gliny – z całą gamą kolorystyczną uczuć, które sprawiają, że jesteśmy wyjątkowe.

Tymczasem na każdej kolejnej stacji dziesiątki z nas chcą uciekać. Nie ma rozmów, nie ma wina. Jest cisza. A wśród niej płacz przeraźliwy, ale i ciche łkanie, stłumione głośnym wyzwaniem sąsiadki „Ci nie wypada”. Podróż życia zaczyna przypominać koszmar … Matka matce zgotowowała ten los …

Czemu właśnie ONA? Dlaczego ta, która wie, czym jest macierzyństwo, zamiast poklepać po ramieniu i powiedzieć „Wiem. Znam to. Nie jesteś sama”, stoi obok i uśmiechając się mówi: „Sama, to co najwyżej jesteś sobie winna”?

Czemu TA, która zna cienie i blaski, a to co najtrudniejsze ma już za sobą, zamiast powiedzieć „To minie Kochana”, mówi: „Nigdy tego nie przeżyłam”?

Zamiast powiedzieć: „Dasz radę! Jesteś Mamą! Wiesz co jest najlepsze dla Twojego dziecka”, udziela Ci rad, wpędzając Cię w poczucie winy, bo przecież ona radziła sobie lepiej niż Ty?

Chce Ci na siłę pokazać, że była lepsza, samodzielniejsza i bardziej oczytana …

A wystarczy …

Wystarczy wiedzieć, że też ma się wady, a nie tylko te wady widzieć u innych.

Wystarczy pamiętać, że w życiu nie raz wpadło się w dziurę i szukało się pomocy. I ktoś tą pomoc dał. Wyciągnął dłoń.

Wystarczy okazać zrozumienie i zwykłą ludzką życzliwość … Radzić, a nie krytykować.

Wystarczy być człowiekiem … Być mamą, która wierzy w to, że każda Mama jest tą jedyną. 

Dla swojego dziecka najlepszą …

Wystarczy tak niewiele, by Matki wśród innych Matek czuły się sobą …

A jak się czują? Odpowiedz sobie sama …

  • Agata Wierzgacz

    Kochana trafiłaś w samo sedno .Nie wiem dlaczego tak się dzieje , zazdrość , zawiść przemawia przez większość mam .Jak tylko mogę to zawsze wyciągam pomocną dłoń , nie oceniam , nie krytykuje , nie wtrącam się , radzę jeśli ktoś mnie o to prosi .Jedyne obok czego nie mogę przejść obojętnie , to gdy ktoś używa siły wobec dzieci , wtedy się wtrącam .

  • Monika Flok

    Świetny wpis,zauważyłam teraz ze matka z matka konkuruje a to o wygląd dzieci,swój o zdolnosci dzieci…jedna druga napedza…nigdy nie bylam taka nigdy nikogo nie osadzalam i nie robie tego.Gdy ktoś zapyta pomoge ale sama nie wyracam sie.Jedno na co reaguje to tak jak Agata-gdy ktos bije krzyczy na dziecko obojetnie nie6przechodze

  • pani Mondro

    ludzie w ogóle jacyś zawistni i zazdrośni są, nie tylko matki, ale fakt- to wkurza najbardziej, bo każda matka chce być najlepsza dla własnego dziecka i we własnych oczach oczywiście, a znajdzie się ktoś kto jej tą pewność zwyczajnie podepcze