Cześć!

Widziałam Cię dziś na placu zabaw. Siedziałaś mając nos w telefonie, by za 5 minut odłożyć go do torebki i patrzeć w siną dal bez celu. Nie słyszałaś nawet wołania swojego dziecka. Dopiero, gdy podbiegło otrząsnęłaś się z tego transu, w którym tkwiłaś od kwadransu. 

Widziałam Cię dziś w sklepie. Nawet nie wiesz, co pakowałaś do koszyka. Wrzuciłaś banany, avokado, marchewkę i jabłka, by za chwilę dorzucić popcorn i paczkę chipsów. Znam to. Dla dzieci starasz się zdrowo, a w szafkach upychasz paczkę czekolady, żeby wieczorem ratowała Twój dzień. Miewam tak samo. 

Rankiem też Cię widziałam. Ledwo wieczorem zasnęłaś, a już musiałaś wstawać. A w nocy nie było lekko. Twoje młodsze dziecko płakało, a starsze z gorączką. Mąż zasnął twardo, a Ty czuwałaś. Znam Twoje zmęczenie. 

Czuję, że będę Cię miała dziś przed oczami. Będę widziała, jak ostatkiem sił będziesz robiła kolację, a gdy wszyscy zasną, zapakujesz jeszcze zmywarkę, może po drodze uronisz łzę i zapytasz – „dlaczego życie bywa takie ciężkie”… Może dziś będę Tobą?…

Chcę Ci powiedzieć, że nie jesteś sama. Wiem, że wieczory są dla Ciebie najtrudniejsze. Wchodzisz przejrzeć internet, a tam wszędzie o motywacji, o tym, że można jak się chce, że wszystko rodzi się w głowie… czytasz i zastanawiasz się „ej! Ze mną aż tak jest źle?”. Bo Ty chcesz, myślisz pozytywnie, a życie wcale się nie zmienia. Starasz się i wciąż się potykasz. Żyjesz od wypłaty do wypłaty, może w miejscu, w którym wcale nie chciałabyś być. Stawiasz sobie poprzeczki, których nie umiesz przeskoczyć, a w dodatku wciąż je podnosisz. Chcesz być jak ONA. I ONA. I ONA też. Te to mają życie…

Znam to. Nie jesteś sama. Jesień jest dla mnie wyjątkowo trudna. Gdy za oknem ciemno i ponuro brakuje mi energii. Czuję się nic nie warta. W głowie myśli, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. A przecież jeszcze miesiąc temu góry przenosiłam. Robiłam rzeczy niemożliwe. Tryskałam radością. Oczy śmiały się same. 

Dziś jestem inna…

I kiedy zaczęłam zadawać sobie te same pytania co Ty… co ze mną nie tak… wtedy zobaczyłam Ciebie. W Tobie zobaczyłam siebie. Potem takich jak my było więcej. Takich które cierpią w ukryciu. Które nie wiedzą jak ogarnąć dzień. Które miewają doły i myślą, że są w tym same. Takich, które czują się najgorsze.  

I wiesz co? Nie walcz z tym. Pozwól sobie mieć gorszy dzień. Nie udawaj przed światem, że jesteś niezniszczalna. Nie ma twardych ludzi. Są tylko tacy, co dobrze udają. I cierpią w samotności. 

Dlatego dziś… kiedy poczujesz, że masz dość… zostaw to, co masz zrobić. Zjedz tą paczkę chipsów, napij się wina, obejrzyj jakiś film. Pranie nie ucieknie, dom to nie muzeum. Ważniejsze niż porządek jest zdrowie. I miłość. I szczęście. Rozejrzyj się dookoła. Może nie masz wszystkiego, co mają inni, ale masz wszystko to, co jest tylko Twoje. I choć życie bywa okrutne, to jest cudem. Pozwól sobie na chwilę słabości, by za dzień lub dwa, a może za tydzień… wróciła siła, nadzieja i optymizm…

Z tą myślą zasnę. Z tą myślą wstanę. A Ty?