Jeśli mnie obserwujecie od dawna, z pewnością wiecie, że uwielbiam medycynę naturalną, alternatywną do popularnych, syntetycznych metod zapobiegania chorobom i ich leczenia. Staram się regularnie zdobywać wiedzę na interesujące mnie kwestie zdrowotne, a później tą wiedzę wprowadzać w życie.

Kiedy więc Wydawnictwo Aromat Słowa zaprosiło mnie do współpracy przy okazji ich nowo wydanej pozycji, powiedziałam „wchodzę w TO„. Już po samym tytule wiedziałam, że ta książka będzie ze mną na dłużej, niż tylko na czas, kiedy chciałabym Wam ją zaprezentować.

Zanim opowiem Wam więcej o tej praktycznej lekturze, napiszę w trzech słowach – musisz ją mieć. Rzadko kiedy używam słowa MUSISZ, bo przecież nic nie musimy, kiedy nie chcemy, ale chciałabym, żeby każdy miał możliwość zapoznać się z jej treścią, a żeby tak się stało, to naprawdę trzeba ja kupić. To będą najlepiej wydane pieniądze przed jesienią, kiedy zapowiadają wzrost zachorowań w związku z szalejącym koronawirusem. A ja mam nadzieję, że dzięki praktycznym radom z tej książki, jesień będzie dla nas łaskawa…

Apteka natury ma leki na wirusy


Już sam tytuł mocno zachęca do zakupu. „Apteka natury ma leki na wirusy„. Bo prawdą jest, że wirusy były z nami, są i będą, więc musimy się nauczyć z nim funkcjonować. I choć wydawałoby się, że współczesna medycyna upatruje sukces w walce z COVID-19 tylko w lekach syntetycznych, to jednak prawdą jest, że w tej sytuacji popiera szukanie metod i sposobów na walkę właśnie w tym, co oferuje nam przyroda. A oferuje dużo. I właśnie ta książka pomaga nam to dostrzec.

Zbigniew T. Nowak – bo książkę napisał ekspert

Przede wszystkim jest to książka napisana przez eksperta. Zbigniew Nowak to ceniony znawca z zakresu ziołolecznictwa. To autor ponad 60! książek o tej tematyce i przeszło 1500 artykułów prasowych. To właśnie on, śledząc najnowsze badania naukowe, napisał książkę, choć dla mnie to bardziej bardzo praktyczny poradnik, która ukazuje działanie przeciwwirusowe wielu różnych roślin, dostępnych niemal na wyciągnięcie ręki. Bo czy nie jest tak, że kurkumę, czosnek, bez, zieloną herbatę czy cynamon mamy na co dzień w swoich domach? Wystarczy kilka prostych przepisów, by wykorzystać bogactwo aloesu, cebuli czy pora do walki z wirusem, który w tym roku sporo namieszał w naszym życiu.

I przyznaję. Choć nie czuję przed nim strachu, to jednak od jakiegoś czasu myślałam, jak wzmocnić przed jesienią siebie i dziewczynki, by ta jesień, jak napisałam wyżej, była łaskawa dla naszego zdrowia. Więc ta książka niemal spadła mi z nieba.

Co znajdziecie w książce „Apteka natury ma leki na wirusy”?

Przede wszystkim ogromną dawkę wiedzy, na temat popularnych roślin leczniczych. Książka jest podzielona na około 30 rozdziałów, z których każdy to omówiona dokładnie jedna roślina. Na przykładzie kurkumyznajdziecie informacje, co wyjątkowego zawiera kurkuma, kiedy nie powinno się po nią sięgać oraz dwa przepisy – na kurkumę w najczystszej postaci oraz alkoholowy wyciąg z kurkumy. W przypadku goździków w książce znajdziecie przepis na krople czosnkowo – goździkowe na trudne do leczenia infekcje. A z oliwek, z pomocą autora, sporządzicie lek z liści oliwki i miodu. Brzmi fajnie, no nie?

Największym zaskoczeniem był jednak dla mnie por. Co roku jak większość w okresie jesienno – zimowym robię syrop z cebuli i miodu, a w książce proponują połączyć to właśnie z porem. Czy wiedziałaś, że por zawiera dużą ilość związku z grupy lektyn o nazwie aglutynina, które to związki wykazują aktywność zaburzania białka szczytowego S, stanowiącego otoczkę wirusa SARS-CoV? Uwierzcie mi, że czytając tą książkę, chce się zrobić te przepisy choćby na JUŻ.

Bo kiedy ma się świadomość, że mamy broń do walki z wieloma chorobami tego świata i to broń na wyciągnięciu naszej ręki, to chce się tą walkę podjąć czym prędzej. I ja mam w planach zrobić to po powrocie z wakacji!

Książka, która nie utknie na półce…

Apteka natury ma leki na wirusy” to książka całoroczna. To też ważne, bo często bywa tak, że kupujemy książki, a potem okazuje się, że przeczytamy raz i rzucamy w kąt. Tutaj nie ma takiej opcji, żeby ta książka porosła kurzem. Nawet jeśli pandemię będziemy mieli daleko za sobą, każdego roku walczymy z wieloma wirusami i bakteriami, które spędzają nam sen z powiek. A ta książka nie ma terminu ważności. Rośliny, które w niej opisano i ich właściwości są znane od lat. Od stuleci i pokoleń. Dlatego warto sobie o tym przypomnieć, właśnie czytając tą lekturę.
Mówiąc inaczej – kup i miej zawsze przy sobie. Nawet na wakacjach tak jak ja. Nie pożałujesz ani jednej złotówki, którą na nią wydasz.

I nie będę Ci zdradzała wszystkiego, bo nawet jeśli Ci podpowiem kilka przepisów, to i tak zapomnisz. A ja chcę, by każdy, kto ceni zdrowie swojej rodziny, miał tą wiedzę, o którą jestem bogatsza ja, odkąd ta książka jest ze mną. Podam ci tylko jeden przepis w nadziei, że rozbudzę Twój apetyt an więcej. Co Ty na to?

Syrop z pora i cebuli na czas infekcji

Składniki

3 średnie pory
2 średnie cebule
cukier trzcinowy
miód – najlepiej lipowy lub spadziowy

Por (białą część) zetrzyj na tarce. Cebulę tak samo. Układaj warstwami w słoiku, przesypując cukrem. Odstaw na około 6 h. Następnie przecedź przez sitko, przelej do wyparzonego słoika i dodaj tyle miodu, by uzyskać gęsty syrop. Specyfik przechowuj w lodówce.
Syrop ma właściwości przeciwkaszlowe, pomocny przy chrypce. Uodparnia na jesienne infekcje i pomaga w walce z koronawirusem. Dzieciom po 5 roku życia dawkujemy po 1-2 łyżeczki, 4-5 razy dziennie. Dorośli biorą 1-2 łyżki również 4-5 razy dziennie.

Prawda, że proste? Wiedziałaś o takich właściwościach pora?

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Cię do kupna. Jak wspomniałam – ta wiedza jest tego warta. Książkę możesz kupić TUTAJ, teraz w promocyjnej cenie 39,90! Wchodzisz w To?

Lubisz takie naturalne sposoby? Wierzysz w ich MOC? Jestem ciekawa Twojej opinii.