Świat oszalał na punkcie eko. Ja sama wpadłam w tą pułapkę. Lubię eko styl, bo dla mnie oznacza on pełną świadomość konsumencką. Eko, bio, organic to słowa, które często przewijają się w naszym domu. Mam takie produkty, które zawsze kupuję BIO, bo wiem, że robiąc to inwestuję w nasze zdrowie. Nie mam oporów mówić o tym głośno i cieszę się, że mogę pozwolić sobie czasami na zakup takich rzeczy, bo niestety za taką jakością idzie najczęściej wyższa cena. Niestety, choć nie zawsze tak jest…

Ale…

Ponad tydzień temu przekonałam się, że nie wszystko złoto, co się świeci…

#Sprawdzone – udowodnione, czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci

Ile razy zastanawiałaś się stojąc w sklepie przed półką wypełnioną kosmetykami dla dzieci, który kosmetyk naprawdę kupić? Który będzie dobry, nie będzie zawierał parabenów, konserwantów, pegów, sls ani żadnych substancji, które mogłyby zaszkodzić Twojemu dziecku? Na ich dźwięk włosy jeżą Ci się na głowie, a skóra zaczyna pocić się niemiłosiernie. Ze strachu. Znam to uczucie. Stawałam przed takim wyborem milion razy. Nigdy nie czytałam składu kosmetyku, bo zwyczajnie nie potrafiłam tego robić. Zawsze kierowałam się etykietką i hasłem: „bez kosnerwantów„. Eko to była kropka nad i.
A i tak zawsze życie weryfikowało, czy dany kosmetyk naprawdę był dobry. Fajnie jak pomagał. Gorzej, jak pomimo zapewnień, że jest super i bezpieczny i w ogóle naj, problemy skórne się nasilały. A bywały i takie.
Kilka razy przeszła mi przez głowę myśl, czy oby na pewno nikt nie robi mnie w balona? Czasem ta myśl nie dawała mi spokoju…

Kiedy więc zaproszono mnie na konferencję poświęconą kosmetykom dla dzieci #Sprawdzone – udowodnione, nie zastanawiałam się ani sekundy. Tym bardziej, że temat poświęcony był całej prawdzie o kosmetykach z udziałem niezależnych ekspertów miedzy innymi Katarzyny Bosackiej, znanej z programu „Wiem co jem„., dr inż. Magdaleny Sikory, pracownika naukowego Politechniki Łódzkiej, eksperta w zakresie surowców i półproduktów kosmetycznych oraz Agnieszki Machnio, ekspertki marki JOHNSON’S.

I powiem Ci, że to był bardzo dobrze wykorzystany czas. Kilka godzin wykładów i warsztatów, oraz możliwość przeprowadzenia wywiadu z Kasią Bosacką. Zebrałam dla Ciebie najbardziej rzetelną, sprawdzoną wiedzę, dzięki której nie zgubisz się w gąszczu kosmetyków dla dzieci i być może oszczędzisz sobie nerwów poszukując tego jedynego produktu, który będzie Wam służył.

Dziś przygotowałam dla Ciebie odpowiedzi na kilka najczęściej zadawanych pytań, które być może i Ciebie nurtowały. Bo mnie na pewno. Gotowa?

  1. Czym jest SLS? SLS oraz SLES to anionowe środki powierzchniowo czynne o właściwościach myjących i pianotwórczych. Znajdujemy je przede wszystkim w  kosmetykach spłukiwanych. Są bezpieczne i akceptowane do stosowania w produktach myjących. SLS może mieć działanie drażniące, ale tylko wtedy, gdy jest stosowany jako pojedyncza substancja w wysokich stężeniach i przy długotrwałym kontakcie ze skórą. W kosmetykach nigdy nie stosuje się takich układów.
  2. Czy ilość konserwantów użyta w kosmetyku ma znaczenie? Tak. Dawka ma znaczenie. Zbyt mała dawka nie chroni produktu przed rozwojem grzybów i bakterii. Zbyt duża ilość może powodować podrażnienie skóry, a odpowiednia ilość chroni konsumenta, zapewniając bezpieczeństwo i czystość mikrobiologiczną kosmetyku.
  3. Czy istnieją kosmetyki, które są wolne od składników chemicznych? Nie ma ani jednej rzeczy, która nie zawierałaby chemii. Każda substancja na Ziemi jest substancją chemiczną albo połączeniem substancji chemicznych. W potocznym rozumieniu substancje chemiczne są wytwarzane wyłącznie syntetycznie. W rzeczywistości bezpieczne lub niebezpieczne dla zdrowia mogą być zarówno substancje pochodzenia naturalnego lub te uzyskiwane w laboratorium. I tak jak w naturze śmiertelnie niebezpieczne mogą być np. alergeny roślinne, tak w laboratoriach mogą powstać substancje bezpieczne np. witaminy czy leki.
  4. Czy w dermokosmetykach występuje olej parafinowy? Olej parafinowy z uwagi na to, że jest bezwonny i całkowicie obojętny dla organizmu oraz nie podlega procesom psucia jest składnikiem wielu kosmetyków o działaniu natłuszczającym zwanych emolientami.
  5. Czy wiesz, jak może dojść do zanieczyszczenia kosmetyku? Zanieczyszczenie może nastąpić na kilka sposobów, poprzez przenikanie wody do produktu, mikroorganizmy w powietrzu, wkładanie palców do pojemnika, dociskanie dłoni do dozowników.

Masz już mniejszy mętlik w głowie? Bo ja tak. A to tylko 5 pytań i 5 rzeczowych odpowiedzi. Przede wszystkim uświadomiłam sobie, że chemia w kosmetykach była, jest i będzie. 100 % produkt naturalny to po prostu bajka, bo po pierwsze wykonuje się go w warunkach laboratoryjnych, a nie miesza składniki wzięte prosto z pola, a po drugie muszą zostać dodane do niego pewne substancje, które sprawią, że nie zepsuje się po kilku dniach. Podczas warsztatów na własne oczy miałam okazje oglądać produkt „naturalny„, który został zaatakowany przez drobnoustroje, które każdego dnia przenosimy do kosmetyku chociażby dotykając odkręconej tubki, niesterylnymi przecież dłońmi. Uwierz mi. Nie chciałabyś czegoś takiego aplikować na skórę dziecka.

fot. Jak Ona To Robi

I tu dochodzimy do sedna. To nie konserwanty i parabeny są złe. A co?

Przede wszystkim liczą się proporcje. Dobry kosmetyk będzie miał krótki skład, ale znajdować się w nim będą  tylko te substancje, które są niezbędne do tego, by miał on przepisywane mu działanie i spełniał odpowiednie kryteria jakości. Na przykład produkty JOHNSON’S spełniają 15 kryteriów jakości i bezpieczeństwa obowiązujących na całym świecie, w tym również w Unii Europejskiej. Są tworzone tak, by były jak najbardziej bezpieczne dla wymagającej skóry malutkiego dziecka, na podstawie prowadzonych regularnie badań naukowych, zlecanych przez pracowników służby zdrowia.

Spójrzmy więc prawdzie w oczy. Producenci kosmetyków dla dzieci nie chcą im zaszkodzić. Latami opracowują „przepis” na tzw. „dobry skład„. I fajnie jak nie czarują niedoświadczonych Mam hasłami, które często bywają tylko chwytem marketingowym. Bo przyznaję. Złapałam się na tym nie raz. A teraz przeglądam skład i oczom nie wierzę, że wcześniej dawałam się nabrać.

A już teraz mam dla Ciebie jeszcze jedną dawkę informacji, czyli wywiad z Kasią Bosacką. Poświęcisz nam 10 minut?