Na pomysł kolorowej skrzyni na zabawki wpadłam… wczoraj! Pomyślałam sobie, że taki element dekoracyjny byłby fajną ozdobą pokoju dziewczynek, a docelowo wiosną powędruje na podwórko Babci i będzie idealnym miejscem do przechowywania gadżetów typu łopatki, pudełka, kredy itd…

Nie jestem mistrzem DIY, o czym pisałam Wam wczoraj, więc nie zrobiłam skrzynki sama. Kupiłam ją w Castoramie za niecałe 90 zł. Złożyliśmy ją, po czym po prostu…pomalowałam. Do malowania użyłam farby Śnieżka z serii „Moje Deco”, za 15 zł, z tego względu, że farba ta jest bezpieczna dla dzieci.

Wahałam się pomiędzy miętą, a różem, ale ostatecznie wygrał róż. Skrzynia, którą Wam prezentuję, jest po jednym malowaniu, a dziś będę malowała ją drugi raz i poprawiała niedoskonałości. Wieczorem nie wszystko widziałam.
Minusem tego typu skrzynek jest zamykanie. Podczas otwierania i zamykania trzeba uważać na palce, więc sprawdzi się ona w pokojach u dzieci, które same nie kombinują. Choć Majka mająca 2 latka zamyka ją i otwiera bezpiecznie.

Ostatecznie taka skrzynka może być fajnym dodatkiem na balkon, a tam na pewno znajdą się rzeczy, które do niej trafią. A ponieważ dziewczyny, co właśnie słyszę pisząc ten wpis, zaczynają się kłócić, która ma wejść na skrzynkę i na niej siedzieć, to kto wie, czy nie będę zmuszona naprawdę dać ją na balkon. Przynajmniej na jej widok, zagości w sercu wiosna…

Jak Wam się podoba?