Kiedy miałam kilka lat, jak większość dzieciaków w moim wieku miałam wielu znajomych. To były dzieciaki z ulicy, koledzy i koleżanki ze szklonej ławki. Wszyscy czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie, choć nie brakowało między nami zgrzytów i spięć. Wiadomo. Każdy z nas był inny.
Ale pamiętam coś, co tkwi w mojej głowie do dziś. To była ONA. Zawsze smutna… niemająca wokoło siebie nikogo. Widzieliśmy, że chce się z kimś zaprzyjaźnić, ale nigdy nie zrobiła pierwszego kroku. Ja też. Nigdy natomiast nie wiedziałam dlaczego. Dziś pewnie powiedziałabym, że miała taki charakter i taką osobowość. Ale kiedy któregoś razu zobaczyłam jej Mamę… To była bardzo elegancka kobieta,  ładnie ubrana, o bardzo surowym wyrazie twarzy… Z czasem im bardziej stawałam się dorosła i wspominałam tą dziewczynkę, zrozumiałam, że to jej Mama chciała w jej życiu kontrolować wszystko…
Uświadomiłam sobie to dobitnie pewnego razu, kiedy przeczytałam artykuł o helikopterowych rodzicach… Sama byłam już wtedy Mamą. I obiecałam sobie, że nigdy nie będę takim rodzicem…

Rodzic, który chce kontrolować wszystko…

Sama nie wiem, skąd wzięło się to pojęcie – rodzic helikopter. Choć pamiętam tę sytuację z dzieciństwa, takich „przypadków” nie było dużo. W zasadzie na przykładzie moich rodziców, my jako dzieci mieliśmy dużą dawkę swobody i niejako sami decydowaliśmy gdzie i z kim spędzamy czas. I nie chodzi o to, że rodzice w ogóle nie interesowali się nami. Wręcz przeciwnie – w domu rodzinnym dużo rozmawialiśmy o wszystkim, w tym również o tym jak mądrze dobierać sobie przyjaciół.  Rodzice uczyli nas jakie cechy powinien mieć prawdziwy przyjaciel, którym stawaliśmy się również i my. No i dużo rozmawialiśmy. O wszystkim. W tym również o dyskryminacji, o tym jak nikogo z dzieci nie dyskryminować na przykład z powodu tego jak wygląda lub co ma i co posiadają jego rodzice. Takie podejście naszych rodziców sprawiło, że obdarzyli nas zaufaniem. Najpierw w małych kwestiach, a później, w dorosłym wieku, również w tych większych…

Ale nie każdy rodzic taki był i taki jest. Widzę to zwłaszcza odkąd sama zostałam Mamą. I choć Wiki ma dopiero 7 lat to już spotkała się z pewnego rodzaju niesprawiedliwością, kiedy ktoś nie chciał, by moje dziecko bawiło się z jego pociechą.
To bardzo przykre, kiedy rodzic chce decydować o wszystkim. I tak rodzice wybierają za dzieci obszar ich zainteresowań. Wybierają im przyjaciół. Wybierają hobby. Odhaczają kolejne pozycje z ich życiowej listy „must-have”, którą ułożyli jeszcze zanim dziecko przyszło na świat. Takie dzieci żyją pod kloszem, gdzie nie muszą się o nic martwić, bo rodzice wszystko za nie załatwią. Trzymają za rękę, sprzątają pokój, pomagają w lekcjach. Pomagają w dokonywaniu wyborów – tych trudnych i tych na pozór błahych. W zasadzie w każdych, bo w drodze na szczyt nie ma miejsca na jakiekolwiek błędy. Dziecko ma się tylko uczyć tak, jak mu każą dorośli…

Jak uszczęśliwić dziecko, nie decydując za niego?

Tymczasem prawdą jest, że nasze dzieci, z naszą pomocą mogą wyrosnąć na szczęśliwych ludzi. Takich, którzy są świadomi swojej wartości i mają wokoło siebie ludzi, którzy ich cenią i kochają. Przyjaciół przede wszystkim, bo rodziny się nie wybiera.  I naprawdę od naszej postawy i od tego, co zaszczepimy w dziecku za młodu, zależy w dużej mierze jego przyszłość. Bo albo będziemy wspierać, albo krytykować. Albo pokażemy, albo nakażemy. Mamy wybór. I ten wybór należy do nas…

Jak JA pomagam dziewczynkom mądrze dobierać sobie przyjaciół?

  1. Przede wszystkim szanuję ICH wybory i nie decyduję za nie. I tak jak wspomniałam wcześniej… nie wygląda to tak, że zupełnie nie interesuje mnie z kim się chcą spotykać teraz i w przyszłości. Jestem bardzo zainteresowana dziewczynkami, tym co robią, kogo lubią. Ale wiem, że moje działania, to jak pomagam im pomimo ich młodego wieku wyciągać pewne wnioski z ich jeszcze krótkiego życia i sytuacji, które je spotykają, w dużej mierze rzutuje na to, że dokonują często mądrych wyborów, co szalenie cieszy moje serce.
  2. Wykorzystuję rozrywkę, by pokazać im pewne wartości. Staram się mieć kontrolę nad tym, jaki przekaz niosą za sobą bajki, które oglądają w telewizji. A ponieważ jesteśmy teraz w temacie przyjaciół (Wiki coraz częściej rozmawia ze mną o swoich koleżankach z przedszkola…), cieszę się, że od 1 maja będziemy oglądać (tak! Zdarza się, że oglądamy bajki razem) jedną z ulubionych bajek dziewczynek „LEGO Friends: Przyjaciółki z Hearthlake City”, która pojawiła się niedawno na kanale POLSAT JimJam. Seria przedstawia przygody pięciu przyjaciółek, z pewnością Wam znanych. Olivia, Emma, Mia, Stephanie oraz Andrea zamieszkują miasteczko Heartlake City, zbudowane wokół jeziora w kształcie serca. I choć każda z nich jest inna, ma inny kolor włosów, a nawet kolor skóry, chociaż mają różne charaktery i inne osobowości, to łączy je coś wyjątkowego – przyjaźń i miłość do zwierząt. Przyjaźń, która jest ponad podziałami. Dlaczego akurat bajka LEGO Friends? Bo dziewczynki uwielbiają LEGO. Mamy kilka zestawów i często układamy je wspólnie w domu. Tym bardziej cieszy nas, że od teraz będą miały okazję poznać całą historię ich ulubionych bohaterek. Począwszy od tego jak się poznały, poprzez ich szalone przygody dające dużo do myślenia. Wiem, że oglądając tę bajkę, będę miała okazję rozmawiać z dziewczynkami o przyjaźni. O tym, że przyjaźń oparta na wzajemnym szacunku jest czymś bardzo wartościowym. I choć każdy z nas popełnia błędy, to każdy też zasługuje na drugą szansę. Bo problemy można rozwiązywać wspólnie – czasem w bardzo kreatywny sposób. Myślę, że ta bajka rozbudzi w nich rozmyślanie o pięknych wartościach, które są i zawsze będą ich udziałem. Nawet nie myślę. Ja to wiem!

A od 17 maja na POLSAT JimJam pojawią się dodatkowo odcinki specjalne z tej serii LEGO  Friends „Moc przyjaźni”. Już sam tytuł zachęca i wiem, że z pewnością zasiądziemy razem przez telewizorem… A może nawet nieraz razem się wzruszymy?
Na spotkania z przyjaciółkami z Hearthlake City POLSAT JimJam zaprasza każdego dnia o godzinie 7.00, 11.30, 16.33 oraz o 20.00. Będziecie śledzić te przygody razem z nami?

  1. Czytamy bajki o przyjaźni. Mamy w swojej biblioteczce kilka pozycji, które wyjątkowo pomagają mi rozbudzać w dziewczynkach pozytywne uczucia względem swoich koleżanek czy przyjaciół. Na czytanie poświęcamy czas każdego dnia…
  2. Rozmawiamy. To jest ten punkt moich starań, co do którego mam pewność, że przyniesie dziewczynkom najwięcej. To zapamiętałam z dzieciństwa. Nasi rodzice bardzo dużo z nami rozmawiali. Przy dużym stole… z kubkiem herbaty w ręku. Taka mamą pragnę być. Taką, by moje córki wiedziały, że kiedy przyjdą do mnie… wysłucham… a potem pokażę i wesprę. I staram się to robić niezmiennie od 6 lat…

W wirze życia codziennego, nie jest łatwo być rodzicem,, który szanuje to, że rozmawia z młodszym od siebie dzieckiem, będącym przede wszystkim drugim człowiekiem. Mamy tendencję do tego, by traktować dzieci, z racji ich wieku, jako te, które wiedzą najmniej, albo nie wiedzą wcale. Prawda jest natomiast taka, że nasze dzieci wiedzą bardzo dużo. Może nie mają takiego doświadczenia jak my, ale my na to doświadczenie pracowaliśmy przez lata. A teraz pozwólmy, by nasze dzieci tak samo budowały swoją życiową historię i róbmy to będąc obok, a nie latając nad głowami naszych dzieci niczym helikoptery…
I tego życzę Wam i sobie.

*do podzielenia się z Wami tym ciekawym tematem zaprosił mnie POLSAT JimJam – kanał telewizyjny przeznaczony dla dzieci w wieku od 2 do 7 lat oraz ich rodziców i opiekunów. Telewizja prezentuje bezpieczne, inspirujące i angażujące programy, które wspomagają emocjonalny, intelektualny oraz społeczny rozwój dziecka. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat programów, które znajdziecie na tym kanale, odwiedźcie ich stronę WWW – TUTAJ albo fanpage na Facebooku TUTAJ