Kiedy słyszysz, że jakaś mama mówi…

Jestem zmęczona… To wiedz, że ona naprawdę jest zmęczona.  

A kiedy słyszysz, że potrzebuje odpoczynku, to wiedz, że ona naprawdę potrzebuje odpoczynku. Nie chce opuścić swojego dziecka. Chce odpocząć. Usiąść. Włączyć film. Wyjść na kawę. Nie myśleć na chwile o niczym innym. Nawet o dziecku. Ale to nie znaczy, że go nie kocha. To znaczy, że potrzebuje odpoczynku.

A gdy słyszysz, że potrzebuje chwili dla siebie, to znaczy, że potrzebuje tej chwili dla siebie. To nie znaczy, że nie kocha swojego dziecka, tylko że potrzebuje chwili wolnego. Ona nie mówi, że nienawidzi macierzyństwa. Że bycie matką to najgorsza rzecz, która się jej przytrafiła. Ona mówi, że w tej jednej chwili potrzebuje samotności.

A gdy słyszysz, że jakaś mama mówi, że potrzebuje pomocy, to znaczy, że potrzebuje pomocy. To nie znaczy, że jest niezdarna. Że nie nadaje się na matkę. To znaczy, że potrzebuje pomocy. Przy dzieciach. Przy zakupach. Przy ugotowaniu obiadu.

A gdy widzisz jakąś mamę, która na placu zabaw siedzi z telefonem w nosie, to nie znaczy, że ona to robi 24 godziny na dobę. To nie znaczy, że jest zła matką i nie bawi się ze swoimi dziećmi w domu. To znaczy, że w tym jednym momencie zobaczyłeś jeden ułamek z jej życia i poza tym nie wiesz nic.

A gdy jakaś mama wychodzi ze znajomymi sama, to nie znaczy, że się nie interesuje dziećmi. To znaczy tylko tyle, że jest nie tylko mamą, ale też człowiekiem i ma swoje potrzeby.

A gdy widzisz jakąś mamę z dzieckiem na pizzy, to nie znaczy, że ona jest zła mamą. Że nie potrafi gotować. Że kupuje dziecku sam syf. To znaczy, że spędza miło czas ze swoimi dziećmi nawet poza domem. Bo nie jest jego niewolnikiem.

A gdy jakaś mama stoi w supermarkecie i wyciąga z koszyka lizaki, to nie znaczy, że jej dzieci jedzą tylko słodycze i nie znają smaku owoców.

A gdy wchodzisz do domu jakiejś mamy i widzisz syf, to nie znaczy, że jutro też go będzie miała. To naprawdę nie znaczy, że jest bałaganiarą i zaniedbuje własną rodzinę. 

A gdy widzisz jak jakaś mama jest zdenerwowana, to nie znaczy, że na co dzień to potwór, a nie matka.

A gdy widzisz, że jakaś mama płacze, to nie znaczy, że jest problematyczna beksą, zaburzoną emocjonalnie. Nie wiesz nic.

A gdy widzisz, że krzyczy, to nie znaczy, że krzyczy ciągle. Widzisz tylko tyle, że krzyknęła raz.

A gdy jakaś mama mówi, że nie daje rady, to nie znaczy, że nie nadaje się na matkę. Być może przeżywa emocje, o których nie masz bladego pojęcia.

Bo gdy widzisz inną mamę, widzisz tylko sekundę z jej życia. Nie oceniaj. Nie dorabiaj ideologii. Nie twórz scenariuszy, które nie istnieją. Nie jesteś tą mamą. Nigdy nią nie będziesz. Jedyne co możesz zrobić to wesprzeć. Słowem lub czynem. I nie wymagaj ideału. Bo sam ideałem nie jesteś.

Bo wiesz czym jest macierzyństwo? Częścią życia, a nie bajką z happy endem. Czasem świeci słońce, czasem pada deszcz. Bywa lekko, ale są dni, że pod górkę ledwo się toczysz. A i czasem ześlizgujesz się i próbujesz jeszcze raz. Bywa pięknie, ale czasem smutek dopada. Ogrom myśli, z którymi najłatwiej byłoby walczyć nie z kieliszkiem wina, ale z cała butelką.
Mama to nie żaden heros. To człowiek. Szczęśliwy, a czasem załamany rzeczywistością.

Bo gdy widzisz inną mamę, widzisz tylko sekundę z jej życia. Nie oceniaj. By samemu nie być ocenianym…