Ostatnio jedna z Was zapytała mnie, kiedy i czy w ogóle mam zamiar przebijać Majce uszy. Nauczona doświadczeniem naszym własnym (Wiktoria ma przebite uszy) i doświadczeniem innych osób, dziś odpowiem Wam, kiedy moim zdaniem najlepiej to zrobić.

Kiedy kończyłam kurs przebijania uszu, Pani instruktorka opowiedziała nam pewną sytuację. Przyszła do gabinetu młoda Mama ze swoją roczną córeczką i poprosiła o przebicie jej córce uszu. Choć dziewczynka na widok Pani w białym fartuchu, zaczęła głośno płakać, jej Mama była przekonana, że to jest TEN dzień, kiedy jej córka MUSI mieć przebite uszy. Na nic zdały się tłumaczenia, że może jednak to za wcześnie, a już na pewno, że robienie tego w takim stanie dziecka, nie przyniesie nic dobrego.

Ale stało się. Przebijanie temu dziecku uszów (mama wręcz tego zażądała) zakończyło się prawie utratą przytomności u dziecka, ale Mama po wszystkim wyszła dumnie z salonu. Dopieła swego.

Nie jestem ekspertem. Ale wiem jedno. Nigdy nie zgodziłabym się na przebicie uszu u moich dzieci bez ich uprzedniej zgody na ten zabieg. NIGDY.

Dlatego z pełną stanowczością stwierdzam, że najlepszym momentem do tego jest czas, kiedy dziecko SAMO zdecyduje, że chce by coś świecącego zdobiło jego uszy. Gdy SAMO podejmie taką decyzję.

Wiktoria zdecydowała się na to mając 4.5 roku. Od kilku miesięcy mówiła nam, że to jej pragnienie i w końcu uznaliśmy, że jej decyzja jest jej WŁASNĄ, a nie moim widzimisię.

Dziś, kiedy ktoś mnie pyta, kiedy przebiję uszy Mai, odpowiadam to samo – kiedy sama zechce. A jeśli nie zechce, to tego nie zrobię. To jej uszy, nie moje. I doprawdy to, czy one mają kolczyki czy nie, nie wpływa na to, jak je postrzegam.

Dla mnie są piękne takie, jakie są. Ze złotkiem w uszach, czy bez …

A Ty? Przebiłaś swojemu dziecku uszy?