Każdej jesieni to samo… Ale zamiast wizyty u lekarza, wybrałam TO!
Po tym jak Wiktoria zaczyna się budzić w nocy z uczuciem „zapchanego noska” i kichać, codziennie rano, kiedy wychodzimy z domu, wiem, że zbliża się jesień. Ma to samo rok w rok. Od początków września. I kiedy inni zwiastują jej chorobę, ja wiem, że to żadne przeziębienie. To alergia. I to nie taka typowa wiosenna, ale alergia od alergenów aktywnych jesienią – kiedy jeszcze jest ciepło, ale już wilgotno. Wiesz jaka?

W kalendarzu pylenia roślin, jesienią widnieją dwie nazwy – Alternaria oraz Cladosporium. Te łacińskie terminy określają nadwrażliwość na grzyby pleśniowe, zamieszkujące glebę, żywiące się resztkami roślin i zwierząt. Ich aktywność przypada właśnie na czas od maja do października. Prócz tego dochodzą inne alergeny jak na przykład roztocza kurzu domowego i mam gotową receptę na typowo alergiczny katar i dziecko przypominające chorowitka.

Ogólnie całą jesień borykaliśmy się u Wiktorii z problemem, o którym napisałam Wam wyżej – cieknący nosek, łzawiące oczy i nocne pobudki z powodu uporczywego kaszlu. I nigdy nie wiedziałam dlaczego. Nie pomagał lekarz, leki pomagały na krótką metę. Dramat. Ale od kiedy Dr. Google podpowiedział mi, co należy robić w przypadku takiej jesiennej alergii, co roku zamiast wizyty u lekarza, wybieram TO. Czyli co?

Oczyszczacz powietrza – czy warto?

Mogłabym zakończyć to pytanie, stwierdzeniem – TAK. Ale wiem, że nie wystarczy Tobie samo słowo „tak”, kiedy nie jesteś przekonana, czy warto zainwestować w taki gadżet. Moje doświadczenie może jednak pomóc Ci podjąć decyzję o zakupie takiego urządzenia, tym bardziej, że z reguły jest to zakup na lata – przy dobrej inwestycji.

W tym roku zaproszono mnie do przetestowania nowości na rynku polskim, a mianowicie oczyszczacza powietrza szwedzkiej marki Blueair. Zgodziłam się z AŻ czterech powodów – po pierwsze niesamowicie urzekł mnie design oczyszczaczy, które pięknie komponują się z każdym wnętrzem. Po drugie cena oczyszczaczy wydała mi się bardzo atrakcyjna („na każdą kieszeń”) i byłam niesamowicie ciekawa, jak ma się do jakości, którą oferuje producent. Po trzecie połączenie oczyszczacza z aplikacją mobilną, wydało mi się świetnym rozwiązaniem i koniecznie chciałam przetestować jak to działa. A po czwarte – do tej pory korzystałam z oczyszczacza z filtrem wodnym. Chciałam przekonać się, jak oczyszczacz powietrza będzie sprawdzał się w zupełnie innej technologii.
Z przyjemnością podjęłam się testowania tego produktu. Jest z nami od jakiegoś czasu i dlatego dziś chętnie podzielę się swoją opinią.

Oczyszczacz powietrza Blueair

Szwedzka marka Blueair od początku swojej działalności wierzyła w ideę czystego powietrza. Chciała, by dostęp do niego miał każdy mieszkaniec ziemi, niezależnie od kraju w którym mieszka. I choć nie mają bezpośredniego wpływu na to, czym oddychamy na zewnątrz, postawili sobie za cel, żeby to, czym oddychamy w środku było jak najlepszej jakości.
Zgodnie z ideą, która przyświecała im od podstaw, powstały oczyszczacze powietrza, przystosowane do biur, mieszkań i domów, które bazują na najlepszych systemach oczyszczania powietrza na świecie. I choć dla wielu z nas same słowa typu „najlepsze” brzmią zbyt mocno marketingowo i często bywają przereklamowane, to jednak, jeśli za nimi idzie jakość, widoczna w efektach, to śmiało można ich używać.

A jakie efekty widać dzięki korzystaniu z oczyszczaczy Blueair?

Ciężko gołym okiem ocenić stan naszego powietrza w mieszkaniu przed pojawieniem się Blueair i po. Ale kiedy widzę, że z każdym dniem używania oczyszczacza, poprawia się przede wszystkim komfort snu dziewczynek, to wiem, że to działa. Takie namacalne efekty są najlepszą opinią dla marki. Niemniej nie chciałam, żeby była to tylko moja opinia, dlatego wyjeżdżając na wakacje użyczyłam oczyszczacz swojej sąsiadce, która również ma syna alergika. I wiecie, że po tygodniu, nie chciała mi go oddać?

Ania nigdy nie miała styczności z oczyszczaczem, a jej przygoda z Blueair zaowocowała zakupem urządzenia.
Nie będą zanudzała Cię pełną specyfikacją urządzenia. Od razu odeślę Cię do strony TUTAJ, gdzie zobaczysz jakimi oczyszczaczami powietrza dysponują i znajdziesz wszystkie potrzebne informacje, które warto prześledzić. Ja do naszego M3 wybrałam Blueair Sense+ w kolorze białym (zobacz proszę jakie piękne są kolory, inne niż biel – ZOBACZ TUTAJ!). Spodobał mi się jego wygląd, bezdotykowe sterowanie -wystarczy ruch ręką nad urządzeniem oraz właśnie cena. Dzięki wspomnianej na początku funkcji Wi-Fi i aplikacji mobilnej możesz zdalnie sterować oczyszczaczem – włączać i wyłączać oraz zwiększać lub zmniejszać obroty wentylatora, a także aktywować blokadę dziecięcą (to super sprawa, bo Majka na początku codziennie chciała się nim bawić). Warto dodać, że testowałam tą opcję na odległość ponad 100 km. Będąc poza Opolem, mobilnie włączyłam oczyszczacz, zastanawiając się, czy po powrocie będzie działał. 100 km. I jak? Działał! Super patent przy powrocie do domu!

Wspomnę natomiast o filtrze (wymiennym). Technologia Blueair HEPA Silent wychwytuje aż 99,97 % szkodliwych zanieczyszczeń powietrza, łącząc filtrację mechaniczną i statyczną. I choć nie musisz wiedzieć o co chodzi, tak samo, jak ja, najważniejsze jest w tym to, że w warunkach domowych dzięki temu filtrowi, oddychamy powietrzem o bardzo dobrej jakości, a to przedkłada się na stan zdrowia całej rodziny!

Zakup oczyszczacza to ważna decyzja i nie warto jej podejmować spontanicznie. Niemniej przeanalizowanie wszelkich za i przeciw, gdzie naprzeciw zakupowi może tak naprawdę stanąć jedynie cena… pozwala dojść do wniosku, że to świetna inwestycja na nadchodzącą jesień, zimę, wiosnę i lato… zdecydowanie lepsza niż inwestycja w lekarzy i lekarstwa dające poprawę na krótką metę…

I nie chcę Was czarować. Nie widać różnicy gołym okiem. Ale za to ją czuć!

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie oczyszczacza Blueair – pytajcie. Odpowiem na każde, na które będę znała odpowiedź. Sama bowiem kiedyś byłam w takim punkcie, kiedy nie wiedziałam, czy TO naprawdę pomoże. Czy dzięki temu będzie mniej chorób u dziewczynek, czy będą lepiej spały i nie będą się budziły z kaszlem… Dziś nie wyobrażam sobie nie posiadać oczyszczacza powietrza w domu i mam nadzieję, że tej jesieni nasz Blueair sprawi nam naprawdę mnóstwo satysfakcji.

A jak On wygląda… a mówią, że wygląd się nie liczy.

A na koniec rabat – jeśli szukacie dobrego oczyszczacza za rozsądne pieniądze mam dla Was kod zniżkowy w sklepie Oddech to życie – TUTAJ. Macie też link bezpośrednio do mojego modelu – TUTAJ.

Do 4 października włącznie, 10 % na oczyszczacze Blueair z wyłączeniem filtrów i serii pro, na hasło „mamalife„. Warto skorzystać 🙂