Z góry dziękuję Tobie i Tobie za masę ciepłych słów, które od Ciebie dostałam po wczorajszym wystąpieniu w Pytanie na Śniadanie. To mega uczucie, kiedy ktoś, kto mnie nie zna na żywo, pisze mi, że oglądając mnie w TV miał wrażenie, jakby siedział na kawie z kumpelą. Coś takiego dodaje wiary. Serio. Wiary w siebie i w drugiego człowieka. Że sa na tym świecie osoby życzliwe, które widzą w Tobie zwyczajną dziewczynę, wiesz, taką z podwórka obok i życzą Ci jak najlepiej. Dziękuję!

Ale. No właśnie. Zawsze jest jakieś ale. Kiedy wczoraj na fun page PNŚ pojawił się link z dyskusją, w której brałam udział, posypały się komentarze. Rzecz normalna. Temat ciekawy, a nagłówek „Karmiła córkę 5 lat!”, nawet i mnie przyciągnąłby przed ekran.

Wiem, że nie każdemu dogodzę. Żadna z nas tego nie zrobi. Żadna Matka nie zadowoli innej Matki i właściwie nie powinna tego robić. Od „robienia komuś dobrze” jest własna rodzina, a nie inna Matka, mieszkająca na drugim końcu Polski. Znana tylko z profilu na Fb. Być może nawet lewego.

Ale czy serio musimy w stosunku do siebie sypać jadem na prawo i lewo, tylko dlatego, że nie podoba nam się to, że ktoś zrobił coś inaczej niż my? Czy zasługujemy na to, by mówić o nas, o Mamach, które dbają, kochają i nie krzywdzą: „nienormalna„, „patologiczna” lub „chora„?

Ileż ja się naczytałam, w kontekście wczorajszej wypowiedzi …
że to obleśne …
że to patologiczne …
że to chore …
że będę mieć patologiczną więź z córkami …
że na siłę wkładałam córce cyca du buzi …
że ją wiązałam i kazałam pić moje mleko …
że na siłę próbuję udowodnić swoją rację, podczas gdy jej nie mam …
że to nadaje się na terapię psychiatryczną …
A co na to mój mąż? Oglądać karmiące cycki – rzecz staraszna …
A córki? Pewnie będą mieć zaburzenia na stare lata … psychiczne rzecz jasna.
i tak dalej i tak dalej …

I nie. To mnie nie rusza. Nie drgnęłam ani razu czytając te komentarze. Ani razu nie skoczyło mi ciśnienie. Wiesz czemu? Nie dlatego, że myślę, że ja jedyna mam rację. Jeśli masz inne zdanie, pewnie też masz rację. Bo to co dobre dla mnie i dla mojej rodziny, niekoniecznie musi być dobre dla Was i nie będzie dobre, jeśli nie będziesz tego czuła.

Moja wiedza w temacie karmienia, oparta na rzetelnych artykułach medycznych, pozwala mi sądzić, że zrobiłam dobrze. Nie czuję z tego powodu żadnego żalu czy smutku. Ani nie czuję się wyjątkowa. Robiłam to, co uznałam za słuszne. Tak jak nie podaję córkom mleka krowiego i jego substytutów (poza kilkoma wyjątkami czasem), tak samo karmienie moim mlekiem, było moim świadomym wyborem, podyktowanym troską o córki, które kocham tak samo, jak Ty, kochasz swoje dzieci, a nie własną przyjemnością. Jeśli uznasz to jednak za chore czy obleśne, to świadczy to tylko o Tobie. Dla mnie nie jesteś obleśna, bo dawałaś dziecku butlę. Jesteś Mamą! Cudowną Mamą!

Wiem, że świata nie zmienię. Ale każda z nas może zmieniać siebie. Nasz stosunek do innych, nie tylko Mam. Nawet jeśli mamy inne zdanie, wyrażajmy je. Owszem. Ale bez obrażania na dokładkę.

Ale z tymi Mamami, to tak to wygląda, że im więcej mamy wsparcia od kogoś, kto nas rozumie, tym świat wydaje się być piękniejszy … A kto inny zrozumie inną Mamę, jak właśnie nie Mama?

Postarajmy się. Odrobina zrozumienia jeszcze nikogo nie zabiła …

Czy jesteśmy na to gotowe, my Matki Hejterki? … 

Oby tak …

„Bo jest coś co nas powinno w tym macierzyństwie łączyć. Macierzyństwo samo w sobie. Ono jest piękne bez względu na to, czy w buzi dziecka jest pierś czy butelka.” 
Mamalife