O tym, że wszyscy zawsze wiedzą wszystko lepiej niż Ty, z pewnością zdążyłaś się już przekonać. Nawet to imię, które daliście swoim dzieciom, niespecjalnie mu pasuje. Przeproś. Powiedz jak bardzo żałujesz, że zamiast Jaś ma na imię Franek. Nie chciałaś. Następnym razem postarasz się zapytać o zdanie nie tylko męża, ale też sąsiadkę i koleżankę z podstawówki. Co trzy głowy, to nie jedna. Pamiętaj. Ale to nie wszystko. Jest kilka rzeczy, za które zawsze musisz innych przeprosić. Serio. Wypada powiedzieć to tajemnicze słowo, a wtedy świat staje się piękniejszy … Nie wierzysz? Zobacz sama.

  1. Gdy postanawiasz nakarmić w miejscu publicznym, wstań i powiedz „przepraszam”. Przeproś za to, że Twoje dziecko jest głodne. Powiedz, że jest Ci niezmiernie przykro, że musisz wyciągnąć pierś i podać maluchowi pokarm …
  2. Gdy idziesz z dzieckiem do restauracji, przekroczywszy jej próg – przeproś. Przeproś za to, że masz ochotę zjeść coś innego niż kurczak w panierce. Naprawdę wpada podać innym powód Twojej szalonej decyzji.
  3. Jeśli stoisz w kolejce sklepowej i nagle Twoje dziecko budzi się z płaczem, głośniejszym niż turkot samolotowego silnika – przeproś. Przeproś za to, że jego płacz przeszkadza innym. Przeproś za to, że się obudziło. Ono tego innym nie powie, ale Ty jako jego mama, masz obowiązek przeprosić. Serio. Ono nie miało prawa obudzić się właśnie teraz. Przeproś. Ale już.
  4. Spotkałaś w sklepie koleżankę i jej pierwsze pytanie brzmi: „A gdzie masz dziecko?”. Przeproś ją. Wytłumacz jej, że niestety tym razem nie mogło wyjść z Tobą, bo skoczyłaś tylko na minutę. No może na dwie. Ej. Serio wyszłaś z domu bez dziecka? Wstyd. Musisz przeprosić. Najlepiej zrób to zaraz po opuszczeniu lokum i zamknięciu za sobą drzwi. Powinno to wyglądać tak: „Bardzo wszystkich przepraszam, że poczułam nieodpartą chęć wyjścia z domu bez swojego tygodniowego dziecka.”. A dziecko też przeprosiłaś?
  5. Jak już wyszłaś z domu, ale zapomniałaś zrobić sobie makijaż, to wiedz, że i za to powinnaś przeprosić. Przeproś za to, że nie wyglądasz jak milion dolców, przecież wcale nie spodziewałaś się tego, że kogokolwiek spotkasz na ulicy.
  6. Ale powiedzmy, że wyszłaś z dzieckiem na spacer. Piękny dzień, piękni Wy, rodem z journala. I nagle ni stąd, ni z owąd Twoje idealne dziecko zrobiło nieziemską histerię, bo … no właśnie. Bo co? Tego nie wie nikt. Nawet ono. Przeproś. Przeproś wszystkich, którzy byli świadkami tej sceny, że zafundowałaś im taki widok. Najlepiej zrób to osobiście, dając w nagrodę tabliczkę czekolady, by mogli ten widok wymazać z pamięci. Przecież to nie mogło się zdarzyć … Przeprosiłaś?
  7. Przeproś tych, co widzą jak Twoje dziecko je frytki z Macka. Że też nie zabrałaś mu w podróż frytek z surowej marchewki?
  8. Włączyłaś dziecku Tv albo dałaś tableta? Przeproś. Przeproś natychmiast, bo przecież ewidentnie widać, że robisz to każdego dnia od świtu do nocy. Odbierasz dziecku możliwość spędzania czasu tylko z Tobą. Najpierw przeproś go, a potem inne mamy, bo dajesz im naprawdę zły przykład …
  9. Posłałaś dziecko do przedszkola? Przeproś. Nie chciałaś.
  10. Nie posłałaś dziecka do przedszkola? Przeproś. Naprawdę chcesz, by było „cofnięte”?
  11. Nosisz po porodzie XL zamiast S? Objadasz się. Przeproś! Na początku siebie …
  12. Jesteś zmęczona? Powiedziałaś o tym komuś? Przeproś! Czy nie wiesz, że jako MAMA musisz zawsze wyrabiać 100 % normy na najwyższych obrotach? A jeśli naprawdę tego nie wiesz, to po co rodziłaś dzieci, Kochana?

I tak dalej …

I tak dalej …

Czy czasem nie odnosisz wrażenia, że będąc mamą, inni oczekują od Ciebie przeprosin niemal za wszystko? Zawsze coś się komuś nie podoba, ktoś zrobiłby coś inaczej, a tym samym lepiej od Ciebie? Ludzie potrafią wzbudzać w nas poczucie winy, a my – jak to kobiety – nakręcamy się, wpadając w wir wyrzutów sumienia.

A tymczasem za nic nie musimy przepraszać, a tym bardziej za rzeczy i sytuacje, które wpisują się w kanon macierzyństwa każdej z nas. Cóż. Niektórzy się o tym dopiero przekonają, inni o tym najwidoczniej zapomnieli.

Bo przepraszać za życie nie mam zamiaru, a przeżyć zamierzam je po swojemu. Nawet z 5 kilogramami na plusie, zajadając się pączkami. A co! Nikomu nic do tego!