Kiedy kilka dni temu odwiedziłam koleżankę, która miesiąc temu urodziła dziecko, zdałam sobie sprawę, jak szybko zapominamy o tych słodkościach, które w malutkim dziecku są niepodważalne.

Miałam ochotę powiedzieć jej, że pragnę przeżyć to jeszcze raz. Kiedy zapytałam ją, jak odnajduje się w nowej roli, a ona odpowiedziała, że wszystko jest cudowne, poza tym, że prawie w ogóle nie śpi, nie powiedziałam jej: „Łap chwilę. Jeszcze zdążysz nadrobić zaległości„. Widziałam w jej oczach szczęście połączone ze zmęczeniem i byłam pewna w 100 %, że na tamten moment nie potrzebuje żadnych słów. Rzekłam tylko: „Rozumiem…
Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że moje dziewczynki są już samodzielne. W miarę. Wiki ma prawie 6 lat, Maja we wrześniu będzie miała 3. Nie potrzebują mnie mieć ciągle koło siebie. Ile razy bywa, że Wiktoria woła Majkę do zabawy i podkreśla, że to jest ICH zabawa, a nie moja, więc mam sobie iść. Oczywiście idę i cieszę się, że mam czas dla siebie.
Ale właśnie takie momenty sprawiają, że mam ochotę zapytać: „Dlaczego?”

I o ile Majka jest jeszcze mała i rozkoszna, o tyle na Wiktorię nie patrzę już przez pryzmat niewinności. Chyba wiesz co mam na myśli…
Gdy obie zachowują się podobnie, Majkę jeszcze usprawiedliwiam, a na Wiki patrzę bardziej krytycznym okiem, bo „przecież jesteś starsza„…
Dorastają…
Ona już nie chce siedzieć ze mną pod kocem… Ona chce oglądać Barbie…
Gdy proszę by mi pomogła zrobić obiad, pyta czy może pograć w grę…
Kiedy to się stało? Dopiero co ją urodziłam…

Myślę sobie w takich sytuacjach, że fajnie by było gdybym w domu miała je obie w dwóch wersjach: mini i w wersji dorastającej. 
Cieszę się z ich umiejętności, a jednocześnie moje matczyne serce opłakuje ich rozwój…

I wiem. Powiesz, że to jest super, bo w końcu można odetchnąć.
Że przecież matka to nie tylko matka, ale i kobieta.
Masz rację.

Bo gdyby one takie małe miały zostać na zawsze, to czy kochalibyśmy ich dzieciństwo?
Czy chcielibyśmy łapać piękne momenty na kadrach, by za paręnaście lat ze łzą w oku oglądać je w rodzinnym albumie?

Gdybyśmy nie widzieli jak rosną, dojrzewają i stają się dorośli, to jak moglibyśmy kiedykolwiek zobaczyć owoc naszej pracy?

Pracy, która nigdy nie pójdzie na marne…