Jak zdołować swoje dziecko i odebrać mu radość z dnia, który stał się też jego udziałem?
Jak sprawić, że będzie mu smutno?
Co zrobić, by nie było szczęśliwe?
Jak się zachowywać, by powiedziało Ci, niby po cichu, ale tak, że jednak słyszałaś: „nie lubię Cię …„?
To proste.

Wystarczy, że …

… nakrzyczysz, że za wolno się ubiera.
… zapytasz podniesionym głosem, kiedy w końcu nauczy się wiązać sznurówki.
… kiedy zechce zejść schodami, powiesz mu: „nie teraz!”.
… i to „nie teraz„, będziesz tego dnia powtarzać do znudzenia.
… a tuż po „nie teraz„, powiesz: „nie wolno„, „nie tak„, „źle„, żeby na końcu dnia powiedzieć: „daj mi spokój. Święty spokój„,
… założysz mu na plac zabaw najlepsze ciuchy jakie masz dla niego w szafie, a następnie nie pozwolisz mu siedzieć w piaskownicy. „Wstań, bo się pobrudzisz” – rzekniesz. Weźmiesz za rękę i pójdziecie dalej.
… na jego pytania podczas spaceru, odpowiesz: „pytałeś mnie wczoraj o to samo. Zapamiętaj w końcu, że … i nie pytaj mnie o to tysiąc razy„. Tylko dziwne. Dlaczego Ty sama wiecznie zapominasz, gdzie położyłaś klucze od samochodu?
… a kiedy zapyta, czy może Ci pomóc powiesz śmiało: „nie dziś. Śpieszę się„. Jutro też będziesz się śpieszyć. I pojutrze. I za rok i za dwa. Przecież pomoc od dziecka, nie zając. Nie ucieknie, prawda?
… i znów nakrzyczysz.
że pobrudziło coś, że wylało, że ubrało się nie tak. Że zamiast oglądać bajkę, ono wolało wyciągnąć wszystkie ciuchy z szafki, które wczoraj, kiedy ono spało, poukładałaś. Przecież bajka byłaby zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, niż syf, który w pokoju osiągnął swoje apogeum, prawda?
… a później wystarczy, że siądziesz na kanapie zmęczona. Nie będzie Ci się chciało pograć w tą grę, którą kupiłaś tydzień temu na promocji w sklepie, ani poczytać książki, ani siąść na podłodze i po prostu popatrzeć.
A gdy Cię poprosi o farbki, spojrzysz zrezygnowana i powiesz: „nie dziś„.
A gdy zapyta, czy może ciastolinę, Ty, widząc w swoich myślach, jak ona wala się po mieszkaniu, dosłownie w każdym kącie, powiesz śmiało i z uśmiechem na ustach, licząc, że się zgodzi: „To może jednak pogramy?”
a potem pójdziesz zrobić sobie herbatę i … zapomnisz … Siądziesz. Weźmiesz komórkę w rękę, a jemu dasz tableta.
Przed snem, zdążysz jeszcze kilka razy powiedzieć „nie„. Kilkanaście razy krzykniesz: „uważaj„, „nie wchodź„, „nie dotykaj„, „zostaw” …
A w myślach powiesz sobie: „Gdyby tylko było inne … mniej energiczne, bardziej spokojne. W ogóle, skąd ono takie się wzięło?” i westchniesz …
A przed snem, dasz buziaka. Nie znajdziesz czasu na długie przytulanki, bo przecież gdy Ty byłaś dzieckiem, o tej porze już dawno spałaś.
Poprosisz, by odwróciło sie na boczek i zasnęło. Tylko szybko, bo Mama ma tyle do zrobienia …

Więc zaśnie. Ale o czym pomyśli przed zamknięciem oczu, wie tylko ono …

A tymczasem ten dzień mógł wyglądać zupełnie inaczej.
Może najwyższy czas go zmienić?

 

 

  • Agata Wierzgacz

    Ech jakie to prawdziwe

  • Monika Flok

    Widziałam ostatnio taki filmik krążącyw sieci cos ale to co napisałaś....to jak traktujesz dziecko teraz zaprocentuje w przyszłości.Codziennie staram sie pamiętać o tym.

  • Kinga

    Dziecku wiele radości może sprawić nowy plecak