Zdarza się, że ulubionym zajęciem dziecka jest granie nam na nerwach. Może się to zdarzyć, gdy idziemy na spacer lub udajemy się do supermarketu. Ale w jaki sposób można zachować spokój w sytuacjach, gdy dziecko zaczyna źle się zachowywać i nie umiemy sobie z tym poradzić?

Poznaj odpowiedź na to pytanie, w historii jednego dziadka, który znał tajemnicę jak radzić sobie z  kapryśnym dzieckiem w sklepie.

Krótka historia pewnego dziadka …

Pewna kobieta natknęła się w sklepie spożywczym  na dziadka i jego rozkapryszonego wnuczka. Dziadek, na oko około 60 – letni szedł z dużą torbą i wypchanymi nią zakupami, a jego wnuczek krzyczał na cały sklep. A to o cukierki w potem ciasteczka, a będąc na owocach i warzywach krzyczał, że chce banany.

Tymczasem dziadek idąc obok wnuczka powtarzał kontrolowanym głosem: „Spokojnie Stasiu, To nie będzie trwało długo. Spokojnie, chłopcze.” Potem przyszedł kolejny wybuch, a kobieta usłyszała jak mówi spokojnie:” To jest w porządku Stasiu. Jeszcze kilka minut  i wyjdziemy stąd. Trzymaj się, chłopcze.”

Przy kasie, mały chłopiec zaczął wyrzucać przedmioty z koszyka, a dziadek powiedział, ponownie w taki sam sposób łagodnym głosem: „Stasiu, zrelaksuj się kolego. Nie denerwuj się. Będziemy w domu w ciągu pięciu minut. Bądź spokojny Stasiu”

Kobieta obserwowała ich w sklepie i była pod wrażeniem. Wyszła więc na zewnątrz, gdzie dziadek ładował  swoje zakupy i chłopca do samochodu, po czym podchodząc bliżej rzekła: „Wie Pan, proszę Pana, to nie moja sprawa, ale to było niesamowite. Nie wiem, jak Pan to zrobił. Cały czas był Pan taki opanowany i nie ważne jak głośny i uciążliwy był Pana wnuczek, Pan spokojnie powtarzał, że wszystko będzie w porządku. Stasiu musi być bardzo szczęśliwy, że ma Pana jako swojego dziadka.”

Dziadek zaś rzekł:

„Dziękuję proszę Pani. Ale to ja jestem Staś. Stanisław mam na imię. Sprawca małego terroru ma na imię Kuba”.

Jaki z tego morał?

Opanowanie ponad wszystko, Kochani! 🙂

Buziaki!

nowe-1-2051

Źródło