Jednym z najczęściej zadawanych pytań, które pojawiają się na moich profilach, jest to jak na nowo odbudować pewność siebie po rozwodzie. Tego nie da się zrobić w jeden dzień. Ale mam nadzieję, że ten krótki wpis pomoże Ci ruszyć. Choćby dziś.

Rozwód to jedno z najbardziej emocjonalnych doświadczeń, które wpływa na naszą samoocenę. Pamiętam, że kiedy dowiedziałam się o pewnych rzeczach… moje poczucie własnej wartości i świadomość swojego JA jako KOBIETA, legło w gruzach jak domek z kart. W głowie miałam tysiąc myśli. Zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Czy kiedykolwiek ktoś mnie jeszcze pokocha? Rozwódkę z dwójką dzieci? 35 letnią kobietę? Doświadczoną przez życie?
Wiele myśli nie dawało mi wtedy spokoju. Patrzyłam w lustro i widziałam brzydką siebie. Dosłownie. Czułam się brzydka fizycznie. Nie widziałam pięknych oczu, pięknego koloru włosów, który urzeka innych, za to wciąż miałam przed oczami kiepski zgryz, cienką czuprynę, czy wcale nie idealną cerę. Psychicznie wcale nie było lepiej.

Ten stan trochę trwał. Większość dni upływała mi na dręczących myślach. Byłam sfrustrowana. Nie czułam nadziei na lepsze jutro. Nie wiedziałam jaki krok zrobić, by poczuć się lepiej sama ze sobą. Dlatego teraz, kiedy od rozwodu minęło półtorej roku, doskonale czuję kobiece emocje, kiedy wiedzą, że będą się rozwodzić. Byłam taka jak WY. Czułam się nikim.

Pierwszy przełom przyszedł zaraz po wyprowadzce B. z domu, kiedy sama powtórzyłam sobie na głos „Jeśli ktoś mnie nie chce, czy jest wart moich łez?„. Usiadłam, wtedy jeszcze w Opolu i zaczęłam myśleć o tym, na pozór błahym stwierdzeniu. Jeśli ktoś, z kim dzieliłam życie, odchodzi gdzie indziej, nie jest warto moich łez. Powtarzałam to jak mantrę. Pamiętam, że podeszłam do lustra, spojrzałam w nie i zobaczyłam kobietę, która traci radość życia. Miałam smutne, podkrążone oczy, ciało stawało się coraz bardziej chudsze podczas gdy „powód” mojego kiepskiego samopoczucia, wcale się tym nie przejmował. Ja gasłam, a on się rozwijał.

Wtedy zrozumiałam, że to, gdzie i kim będę za rok czy dwa zależy tylko ode mnie.
Miałam wybór – albo pochłonie mnie czarna rozpacz, albo zacznę żyć. Albo stanę się nieszczęśliwą wersją samej siebie, albo będę przeżywała swoje życie z dziećmi najpiękniej jak potrafię. Wybrałam szczęście.

I choć w dniu, w którym całkowicie zmieniło mi się życie nigdy bym tego nie powiedziała, dziś uważam, że rozwód choć początkowo druzgoczący, okazał się dla mnie zwykłym dobrem.
Przede wszystkim uruchomił we mnie pewne procesy, które trwają do tej pory. Nigdy bym nie sądziła, że konsekwencją rozwodu, będzie pokochanie samej siebie. Czas pozwolił mi zrozumieć, że jestem WARTA tego, by okazywać mi szacunek, miłość i zainteresowanie. I musiałam zacząć w tym wszystkim od siebie.

Każdego ranka od niemal dwóch lat, budzę się i mówię – „jestem wystarczająco dobra, zasługuję na to, co najlepsze„. Choć w samodzielnym macierzyństwie brakuje czasu na wiele rzeczy, to od czasu rozstania, zaczęłam siebie sama traktować z ciepłem, uwagą i starannością. Pozbyłam się z szafy workowatych ubrań. Zaczęłam bardziej o siebie dbać. Zrobienie hybrydy na paznokciach było dla mnie pierwszym krokiem do pokazania sobie, że mam prawo do drobnych przyjemności. Tak staram się teraz żyć. Wymaga to ode mnie wielu wyzwań, luzowania w codzienności czy odrzucenia samokrytyki, ale wiem, że to się po prostu opłaca.

Dziś, dwa i pół roku od momentu, od kiedy zrozumiałam, że zakończył się pewien 10 letni okres w moim życiu jestem inna. Jestem najlepszą wersją siebie. Wciąż mam ogrom wad, nad którymi staram się pracować, ale wiem, że NIKT nie będzie w stanie podkopać mojej wartości. Bo zbudowałam ją samodzielnie. Krok po kroku.

Jeśli jesteś przed rozwodem, daj sobie CZAS. Tylko czas pomoże Ci zrozumieć, że każda porażka, może być początkiem czegoś pięknego. Tylko czas pomoże Ci dostrzec swoje błędy i pozwoli Ci je naprawić.
Choć dziś możesz tego nie czuć, kiedy łzy lecą po policzku, a w głowie tli się pytanie „dlaczego„, to kiedy zrozumiesz, że za swoje szczęście odpowiadasz tylko TY, odnajdziesz spokój, a on z kolei pomoże Ci zrozumieć, że na świecie jest mnóstwo osób, które pokochają Cię za to, za co ktoś Cię znienawidził.

A na koniec kilka słów…

Jesteś przed rozwodem? Zastanawiasz się jak to ogarnąć? Pamiętam, że czułam się w tym zagubiona. Odnalezienie w sieci przypadkowo Tomka, stało się dla mnie nadzieją na to, że DAM RADĘ. Dzięki jego wsparciu, zdołałam się rozwieść i walczyć o swoje. Robię to pewnie po dziś dzień. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy prawnej – odnajdziesz go TUTAJ. Polecam go, bo swoją wiedzą i doświadczeniem staje #pojejstronie i robi to naprawdę profesjonalnie. Nie znam kogoś równie dobrego jak ON, a ilekroć staję obok niego na sali sądowej czuję spokój…

A jeśli nadal masz w głowie milion myśli, Monika, znana w sieci jako Tekstualna, kobieta po przejściach… napisała ebooka „Rozwód na spokojnie„. To kompendium wiedzy, która pomoże Ci przebrnąć przez cały proces rozwodu, od A do Z. 174 strony wiedzy popartej doświadczeniem Moniki i jej czytelników. Znajdziesz w nim wiele cennych wskazówek, których brakowało mi, gdy się rozwodziłam. Jak chociażby to, jak ubrać się na rozprawę rozwodową. Ale nie tylko. Monika udowadnia, że można spokojnie się rozwieść i zamknąć ten etap za sobą raz na zawsze. Znajdziesz też rozdział o tym, jak odbudować pewność siebie lub jak radzić sobie z zazdrością o nową partnerkę ex-a. Albo jak radzić sobie z samotnością. Jak ruszyć od nowa? Da się! Ja udowadniam, że tak i Monika to potwierdza. Żałuję, że 2 lata temu nie miałam tego poradnika u siebie. Jest wart każdej złotówki.
Jeśli czujesz potrzebę go mieć zawsze pod ręką, kupisz go TUTAJ, a korzystając z mojej zniżki „MAMALIFE” masz 15 % rabatu do końca września. Może warto rozwieść się na spokojnie i zacząć od nowa?

Chciałabyś pobrać plakat do druku? Kliknij TUTAJ –  WIEM DOSKONALE, ŻE JEŚLI CHCĘ POCZUĆ MIŁOŚĆ, MUSZĘ TRAKTOWAĆ SIĘ Z MIŁOŚCIĄ. MAM MOC, WIĘC JESTEM WYJĄTKOWA