Stało się! Już mam nadzieję w przyszłym tygodniu ruszy sprzedaż mojego pierwszego ebooka „Jak gotować, żeby dzieci jadły”.
Pisałam go ROK.
Dokładnie tyle czasu zajęło mi napisanie prawie 200 – stronicowego poradnika dla całej rodziny.

O czym będzie ebook? Zobacz fragment…

W mojej kuchni przywiązuję dużą wagę do tego, co jemy – ja i moje dziewczynki. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że moje córki nie jedzą słodyczy, a na talerzu ląduje zawsze ekologiczne jedzenie.

Staram się codziennie przemycać im warzywa i owoce w posiłkach, chociaż próbowanie nowych produktów idzie im opornie. Często mi się to udaje, ale bywają dni, kiedy zabieram je do baru na pyszne pierogi i nie przejmuję się, że nie są domowe.

W kuchni kieruję się zasadą: jedzenie ma nam pomóc żyć. Nie żyjemy po to, aby jeść. I takie myślenie chciałabym zaszczepić dziewczynkom – jemy, czerpiemy z tego przyjemność, dbamy o dobre składy, ale zachowujemy (jak we wszystkim) umiar. I kiedy zdarzy się zjeść kolorowe żelki, to nie płaczemy, tylko żyjemy dalej.

Pisząc tę książkę, pytano mnie wiele razy, czy wszystkie przepisy będą „zdrowe”. Okazuje się jednak, że dla każdego pojęcie „zdrowia” oznacza coś innego, gdy mówimy o spożywaniu różnych produktów. Dla jednych wyznacznikiem będzie brak cukru, dla drugich brak glutenu, dla trzecich mała ilość tłuszczu, dla czwartych brak jajek, a dla piątych brak składników odzwierzęcych jak mięso lub nabiał. A dla kolejnej grupy to będzie brak czegokolwiek, na co mają uczulenie. Jak widzisz, w życiu nie dogodzisz nikomu.

Przede wszystkim poradnik ten ma pomóc Ci zrozumieć, że żywienie dziecka jest ważnym aspekt życia każdego rodzica, jednak nie powinien go zdominować. Bo czasem w gonitwie za „zdrowiem”, tracimy z oczu coś zupełnie innego. Jak chociażby radość ze wspólnego spędzania czasu w kuchni i poza nią„.

Co znajdziesz w ebooku „Jak gotować, żeby dzieci jadły?”

Setki porad, przepisów i moich autorskich zdjęć.
Znajdziesz też część mnie i fragment mojego serca…

Tak. Bo to właśnie była część mojego życia przez ostatni rok.

Dawniej słyszałam, że nic nie osiągnę. Słyszałam to nawet całkiem niedawno.
Że do niczego się nie nadaję. A ja chciałam udowodnić, że potrafię robić wszystko – pisać, tworzyć, gotować, stawiać sklep, a to wszystko pomiędzy sprawami w sądzie, sprzedażą mieszkania i opieką nad dziewczynkami. I nie chciałam udowadniać tego komuś.
Tylko sobie.

Bo z chwilą rozstania utraciłam część siebie.
I tą część odbudowałam tworząc mój pierwszy produkt. Samodzielnie. Od A do Z.
Spełniając swoje małe marzenie…
I krok po kroku zaczynając nowy etap życia…