Problematyczna cera, to wyzwanie każdej kobiety. Chyba nie znam takiej, która w 100 % byłaby zadowolona z tego, co codziennie ogląda w lustrze. Jak nie sucha, to przebarwiona, albo tłusta z niedoskonałościami. Tu zmarszczka, tam pryszcz, albo łuszcząca się skóra. Znam to z własnego doświadczenia. A Ty?

Jaki jest stan mojej cery?

Moja cera jest mieszana, czyli sucha na policzkach, a w tzw. „strefie T” świeci się zdecydowanie za bardzo. Zwłaszcza teraz, kiedy hormony po ciąży zaczęły mi się stabilizować, a pół roku temu powrócił okres, zaczynam odczuwać zmiany na twarzy związane właśnie z mocą hormonów. Przed okresem stan mojej cery się pogarsza, po okresie wszystko wraca do normy, by za 20 dni znów powodować smutek w moich oczach. Z moich obserwacji wynika, że takie problemy ma wiele z nas. Być może również i Ty. A może masz inne, ale stawiam wszystko na jedną kartę, że na pewno jakieś problemy z cerą masz. I dziś podpowiem Ci, jakie nowinki w mojej kosmetyczce sprawiły, że stan mojej skóry na twarzy, poprawił się w niespełna miesiąc.

Naturalne, hypoalergiczne kremy Bleuet

Uwilbiam testować kosmetyki. Nie poprzestaję na jednym sprawdzonym kremie, bo dobrze wiem, że jak wiele dobrego może zrobić zmiana dotychczas stosowanego kremu. Zmiania się bowiem ich skład, a tym samym docierają do naszej cery inne składniki aktywne, które mogą zdziałać cuda.

Tak było tym razem. Markę Bleuet znalazłam przypadkiem, kiedy poszukiwałam dobrych jakościowo kosmetyków, przeznaczonych do stosowania w gabinetach kosmetycznych. To, co przykuło moją uwagę, to dwa fakty. Po pierwsze jest to nasza rodzima, polska firma, a po drugie wszystkie kosmetyki, które wychodzą „spod ich ręki” są naturalne, a ten nurt, zwłaszcza w salonach kosmetycznych jest nadal gdzieś w tyle, a szkoda.
Przy okazji więc, natknęłam się na ich sklep online i postanowiłam przekonać się, czy faktycznie naturalne kremy mogą zdziałać więcej i lepiej niż ich chemiczne odpowiedniki.

Testuję kremy Bleuet

Od ponad miesiąca, 2 razy dziennie smaruję twarz trzema rodzajami kremu. Rano stosuję Krem z liści brzozy, przeznaczony do skóry mieszanej, o działaniu antybakteryjnym, natomiast na noc używam na zmianę Kremu z olejem z czarnuszki o działaniu łagodzącym (ten krem stosuje również Bartek, który ma bardzo wrażliwą cerę), oraz Kremu z chabra bławatka, do cery suchej, o działaniu nawilżającym.

Taka kombinacja stosowanych kremów, pozwala mojej skórze zarówno cieszyć się odpowiednim nawilżeniem i brakiem jakiegokolwiek świądu, który odczuwałam czasami po umyciu twarzy wodą, podczas kąpieli, jak również zapobiegać powstawaniu zmian trądzikowych. A te ostatanie … zawsze były moją prawdziwą zmorą …

Minął miesiąc, a moja cera jest w tak dobrym stanie, że sama poczułam się zaskoczona zmianami, które są widoczne gołym okiem. A przynajmniej dla mnie, bo wiadomo, oko kobiece, dla siebie samej jest zawsze najbardziej krytyczne. Teraz, kiedy rankiem wstaję z łóżka i przeglądam sie w lustrze, czuję się dobrze sama ze sobą. Do tego stopnia, że ostatnio nawet nie nałożyłam make-up’u. Fajnie jest się akceptować siebie taką, jaką się jest, prawda?

Co do samych kremów … pachną naturalnie.
Dzięki temu czujesz, co w nim jest. O naturalności kosmetyków pisze na stronie sama pomysłodawczyni marki Barbara Lenart, takimi oto słowami:
Udało się opracować bazy kosmetyczne pozwalające na stworzenie produktu spełniającego wyobrażenia o idealnym kremie – w stu procentach naturalnym i hypoalergicznym, którego recepturę napisała sama przyroda. Skuteczność ekstraktu z bławatka – zapomnianego i niedocenianego kwiatu – natchnęła mnie do zweryfikowania właściwości innych roślin, od pokoleń stosowanych w ziołolecznictwie. Metodą wielu prób ulepszania formuł i testowania nowych ekstraktów, wyselekcjonowaliśmy najlepsze i najskuteczniejsze z nich, które dziś można odnaleźć w naszych kosmetykach.

Naturalne kremy mają niższy termin przydatności, dlatego po otwarciu należy je przechowywać około 6 miesięcy, zgodnie z terminem ważności na opakowaniu.

A co do opakowania. Ja zamówiłam kremy, które dostałam w pudełkach, które od teraz będą dostępne jedynie w aptekach i gabinetach kosmetycznych, ale … widzę na stronie, właśnie TUTAJ, że jeśli Ty zamówisz je dla siebie, dostaniesz je w materiałowym eko woreczku. Tak zapakowany krem może być również świetnym prezentem. W końcu nie tylko my zasługujemy na odrobinę luksusu … Nasze Mamy, Babcie, Siostry czy Przyjaciółki, z pewnością ucieszyłyby się z takiego cuda. A nawet nasi M. 🙂

Więc co Ty na to Kochana?

A może chciałabyś przekonać się sama, jak działają kremy, które mojej cerze „zrobiły dobrze” i weźmiesz udział w konkursie, w którym będziesz mogła zdobyć dla siebie wybrany krem? Obserwuj mój Fb!

  • Monika Flok

    No powiem Ci szczerze ze nie stosuje nic innego jak tylko pod oczy pietruszkowy i tam od czasu do czasu na noc jakis.Musze zacząć dbać bardziej o buzke

    • Aleksandra Jadwiga

      Jaki to krem pietruszkowy? I tylko pod oczy? Ja jednego dnia bez kremu bym nie przeżyła:)

  • Agata Wierzgacz

    Oprócz płynu miceralnego i kremu z kwasem punktowo na te „paskudy ” z którymi już nie mam siły walczyć nic innego nie stosuje.Po terapii hormonalnej nie potrafię sobie poradzić z tym problemem.Próbowałam wszystkiego a teraz odpuściłam bo już nie wierzę w cuda i zawsze będę mieć paskudną buzie 🙁

    • Aleksandra Jadwiga

      Chyba czas postawić na naturalną pielęgnację:) To najlepszy sposób na zachwianą równowagę skóry -hormony, złe nawyki, złe kosmetyki etc etc 🙂