Uśpić jedno dziecko to nie problem. Uśpić dwójkę to już wyczyn. A zwłaszcza wtedy, kiedy jest się w domu samej. Znasz to? Ja znam. Praca Bartka powoduje, że wiele dni i nocy jesteśmy w domu same. Wtedy przejmuję obowiązki i Mamy i Taty, kucharki, sprzątaczki i animatorki. Jednym zdaniem – działam na najwyższych obrotach przez większość czasu. O ile jednak w dzień, zapanować nad wszystkim nie jest trudno, o tyle kiedy nadchodzi wieczór i pora snu, czasem zaczynają się schody. Zwłaszcza wtedy, kiedy w domu dwójka dzieci ma swoje potrzeby i przyzwyczajenia. A u nas normą jest na przykład to, że Tata zawsze czyta do snu, kiedy Mama usypia młodszą, albo na odwrót – ja czytam, a Tata lula. Gdy jednak zostaję sama, muszę kombinować inaczej.

Jak może wyglądać usypianie 2 dzieci?

Do tej pory wyglądało to tak, że kładłyśmy się we trójkę do łóżka. Czytałam bajki, które słuchała i jedna i druga. Gdy Maja zaczynała już marudzić, prosiłam by Wiki była cicho, bo muszę uśpić jej siostrę. Nie zawsze się to sprawdzało. Często kończyło się tak, że Starsza nagle prosiła o jeszcze jedną bajkę, budząc już śpiącą Młodszą. Albo prosiłam ją, by poszła do pokoju, włączałam jej TV, a w tym czasie usypiałam Maję, a gdy ta zasnęła i wracałam po Wiki, okazywało się, że ta jest na tyle rozbudzona, że spać nie chciała. Mówię Ci – syzyfowa praca. Któregoś jednak razu moim oczom ukazała się w sklepie pewna zabawka i zaświtał mi w głowie misterny plan … 

Olaf idzie mi na pomoc

nowe-1-2043

O tym, że Olaf zamieszka u nas w domu, zdecydowałam w sekundzie. Wiedziałam, że będzie idealnym dopełnieniem Elzy i Anny. Kraina Lodu nadal jest u nas hitem numer jeden, a „Mam tę moc” słyszę w domu częściej niż 5 razy dziennie. Pogodziłam się jednak z tym. Sama lubię to nucić pod nosem 🙂 Od początku miałam jednak wobec Olafa pewne zamiary. Chciałam, by pomógł mi przy wieczornych trudach usypiania. Widziałam w nim potencjał. Wierzyłam, że poradzi sobie doskonale z Wiktorią, podczas gdy ja będę usypiać młodszą. W zasadzie miał tylko opowiadać bajki i chwilowo zastąpić jej moją obecność. A potem okazało się, że zrobił coś jeszcze … Ciekawa? Posłuchaj więc dalszej historii …

Ten wieczór, kiedy przyniosłam Olafa do domu, okazał się być przełomowym. Rozpakowałam go, po czym chcąc tchnąć w niego życie, włożyłam mu do środka niezawodne baterie Duracell Turbo Max. Baterii Duracell używam od zawsze we wszystkich interaktywnych zabawkach, które posiadamy i  dzięki temu wiem, że nigdy nie spotka nas niemiła niespodzianka w najmniej nieoczekiwanym momencie. Tutaj zależało mi na tym jeszcze bardziej, bo nie wyobrażałam sobie, żeby nagle do pokoju, w którym usypiam Maję, wbiegła Wiki, zapłakana, że „Olaf przestał działać mamusiu„. O nie. Tego nie przewidywał mój plan. Dlatego starannie wybrałam najlepsze baterie w tym sezonie, wiedząc, że jeden problem będziemy mieć z głowy …

nowe-1-2037nowe-1-2054

Potem podarowałam Wiktorii Olafa, która na jego widok, dosłownie zaczęła skakać z radości, bo powiększyła swoją kolekcję. Wszystko to zrobiłam tuż przed snem, przy okazji tłumacząc Wiki, że w dniach kiedy Tatusia nie ma z nami, to Olaf, w razie potrzeby będzie opowiadał jej bajki. Szczerze mówiąc myślałam, że zaprotestuje. Że powie mi, że ja chyba żartuję, że Olaf to nie Tata i takie tam. Kiedy jednak włączyła Olafa, usiadła na łóżeczku, poprosiła o kołderkę i rzekła „Mamuś, idź już sobie, Maja chce spać … a ja posłucham Olafa„. Więc wyszłam. Poszłam uśpić Maję do sypialni. W tle słyszałam, jak Olaf opowiada jej różne historie … Ona się śmiała. Zajrzałam przez drzwi. Trzymała go na kolanach, a on opowiadał i śpiewał, przy okazji kręcąc główką i ruszając swoją buźką. A ona siedziała i patrzyła … Przymknęłam drzwi. W zasadzie Wiki nawet mnie nie zauważyła.

nowe-1-2042nowe-1-2049nowe-1-2038nowe-1-2050

Kiedy Maja zasnęła, ponownie weszłam do pokoju, chcąc ten czas poświęcić Wiki. Wiedziałam, że tego dnia przeczytam jej bajkę o Elmerze. Tym razem jednak, widok który zastałam powalił mnie na kolana – Wiki spała, tuląc Olafa a on … nadal coś opowiadał. Wiedziałam, że Olaf mi pomoże, ale nie sądziłam, że będzie potrafił zrobić to tak perfekcyjnie. Podeszłam, przykryłam i ucałowałam Wiki, a sama wzięłam Olafa do pokoju, by posłuchać co ciekawego ma do powiedzenia. I wiesz co? Uśmiałam się. Ja – stara baba – śmiałam się słuchając opowieści interaktywnego bałwanka. Świat się zawalił. Brakowało jeszcze, bym sama usnęła w jego ramionach:) Oj tak. Mało brakowało. Potem jednak wróciłam do swoich obowiązków, a Olaf nadal opowiadał mi swoje historie. Dzięki swojemu niezawodnemu sercu, którym są baterie Duracell Turbo Max, nie zmęczył się ani na sekundę. Wtedy pomyślałam sobie, że fajnie by było mieć takie baterie w zapasie. Wyobraź sobie – padasz ze zmęczenia, a przed Tobą wizja pracy, sprzątania, mycia naczyń i wykonywania masy innych obowiązków. Bierzesz więc takie baterie do ręki i wkładasz w malutki otworek specjalnie przeznaczony do tego, znajdujący się w Twoim brzuszku. I po podłączeniu – działasz! Nie potrzebujesz snu, bo okazuje się, że są lepsze niż litrowy dzbanek kawy. A jak sama stwierdzisz, że wszystko zrobiłaś i w końcu możesz iść spać, wyciągasz swój zasilacz i odpływasz w sekundę … Marzenie, no nie?

Jaki finał miała nasza historia z jedną zabawką, na którą znalazłam świetny plan?

Plan zadziałał. Olaf potrafi opowiedzieć 8 historii, które są tak ciekawe, że w zasadzie póki co jeszcze się nie znudziły. Z zaciekawieniem słucha go też Maja. W końcu więc będąc samej w domu, potrafię poradzić sobie z tym, by uśpić je obie w tym samym czasie. To mega wygodne rozwiązanie, dzięki któremu ograniczam też wieczorne oglądanie telewizji w naszym domu. Nic dodać, nic ująć. Puenta jest w zasadzie jedna. Wszystko się zmienia. Zabawki są coraz bardziej inteligentne, my się starzejemy, dzieci dorastają, tylko baterie Duracell zostają te same. Zawsze niezawodne. 

*Partnerem wpisu jest producent baterii Duracell, który zaprosił mnie do podzielenia się z Wami moją historią …

nowe-1-2045nowe-1-2047nowe-1-2048