Sytuacja miała miejsce jakiś czas temu podczas robienia zakupów. Celowo wybraliśmy ranek, aby uniknąć tłumów wieczorem, kiedy to wracając z pracy wszyscy gnają do sklepów, a kolejki ciągną się długimi minutami. Zawsze kiedy jestem z dziewczynkami sama, robię zapasy tuż przed 12, bo wtedy na palcach jednej ręki można spotkać kogoś, kto robi to samo co ja.

Ale ledwo co weszłyśmy z dziewczynami do sklepu, zaczęła się akcja „kup mi coś mamo„.  Tym razem pozostałam nieugięta i odmówiłam zakupu kolejnej pierdółki. Całe szczęście obyło się bez histerii, bo faktycznie gadałabym do siebie: „Spokojnie dziewczynko, jeszcze tylko 5 minutek„. O tej metodzie pisałam Ci TUTAJ. Zgodziłam się jednak na coś słodkiego. Poszłyśmy więc na stoisko z biszkoptami, a gdy obie zobaczyły szeleszczące papierki, Wiki zrobiła się nagle głodna i miała chęć na wszystko TU i TERAZ, a tuż za nią Maja zaczęła mówić „am, am„. Zrobiłam więc to, co robię często. Wzięłam z półki ciasteczkowe Misie, rozpakowałam je i podałam im do dłoni. Papierki włożyłam do koszyka, by móc je w kasie skasować. Jednak tuż obok mnie stała inna Mama i doprawdy uszom nie wierzyłam, że byłam świadkiem takiej oto sceny.

W sklepie stała ze swoim synem, który na moje na oko miał około 7 lat. Po jej stylu ubierania wnioskuję, że była dość zamożną kobietą. Pachniało od niej na kilometr i gdyby zapach mógł zabić, byłabym martwa. Jej syn miał modne markowe ciuchy. Stała tuż obok mnie i wcale nie cicho powiedziała do niego: „Zjadłeś? To odłóż papierek„. W tym momencie mnie zatkało. Nie specjalnie chciałam podsłuchiwać, ale to było słychać. Pomyślałam, że może się mylę, że jednak źle słyszałam, ale patrzę – on idzie dalej i odkłada ten papierek, wciskając go gdzieś między czekoladowe batoniki. Papierek po wafelku za 2 złote. Wciska między półkę. Po czym oboje wolno odchodzą. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że nic z tym nie zrobię, ale potem uzmysłowiłam sobie, że właśnie jestem świadkiem kradzieży i muszę coś z tym zrobić. Tym bardziej, że temu wszystkiemu przygląda się też moja córka i o ile nie wszystko może rozumieć, o tyle, a nuż widzi to i właśnie TO rozumie. Zagadnęłam więc do tej Pani: „Przepraszam, czy Pani zamierza w kasie zapłacić za tego wafelka?”. W odpowiedzi usłyszałam: „Nic Pani do tego”. Ponieważ wiedziałam, że dalsza dyskusja raczej nie ma sensu, rzuciłam dyskretnie: „Czy naprawdę czuje się Pani z tym dobrze?„. W tej chwili poprosiła – z wielkim fochem – syna, by wziął papierek, być może w obawie, że zrobię większy szum, po czym powiedziała mu, tym razem nieco ciszej: „Widzisz synku, to są właśnie kapusie. Jak ta Pani„. A Syn chwycił ją za rękę, odwrócił się i powiedział dość szyderczo „Kapuś, Kapuś„. Wiesz co zrobiła wtedy Wiktoria? Nie wiem co usłyszała i czy w ogóle rozumie co oznacza słowo kapuś, ale krzyknęła: „Moja mama nie kłamie” i zrobiła tą swoją groźną minę, którą robi, jak jest naprawdę zła … Poczułam dumę z powodu jej reakcji … Choć nikt nie nazwał mnie kłamcą, a jedynie kapusiem, w totalnie bezsensownej sytuacji, która nie powinna mieć miejsca, ona stanęła w mojej obronie. A ja? 

A ja nadal stałam wryta w posadzkę.

Właśnie byłam świadkiem idealnego anty-wychowania nie swojego dziecka. Tak. Nic mi do tego, co zrobiła ta Kobieta, ale … Po pierwsze byłam świadkiem kradzieży cudzego mienia i miałam prawo zareagować, bo na to patrzały również moje dzieci. Nawet gdyby ta pani była bardzo biedna, to kradzieży, nawet drobnostki, nic nie usprawiedliwia. Tylko wtedy zaproponowałabym jej, że zapłacę za tego wafelka, a jeszcze zrobię jej zakupy. Choć z reguły wiem, że biedne osoby bywają naprawdę uczciwe. A po drugie, czy ona zdawała sobie sprawę z tego, czego uczy swoje własne dziecko? To wpajanie 7 latkowi, że zło jest dobre, a dobre jest złe, to jakiś totalny kosmos! Na kogo on wyrośnie? Na kogoś mądrego? Na szanowanego człowieka z zasadami? Czy może gdzieś po drodze te zasady, którymi powinien się kierować w życiu każdy człowiek, zostają mu odebrane i przedstawione jako coś nienormalnego i to przez własnych rodziców? 

Przeraziłam się. Nie często zdarza mi się taka sytuacja. Ale często jestem świadkiem tego, jak dzieci nie mają szacunku ani do starszych wiekiem, ani do rówieśników … ani nawet do własnych rodziców. I te problemy nie biorą się z znikąd. To wynosi się z domu. To tam zaczyna się wychowanie. To tam zaczyna się nauka nazywania uczuć po imieniu. To tam dziecko zaczyna swoją historię …

Którą droga pójdzie? 

Czy po latach TY, drogi rodzicu, będziesz szczęśliwy z jego wyborów?

Czy może zapłaczesz, bo nie tak wyobrażałeś sobie jego życie?

Tymczasem właśnie TERAZ jest czas na to, by zbudować jego kręgosłup moralny. To wymaga czasu. To wymaga poświęceń. Ale zaprocentuje. Uwierz mi. I jeśli widzisz, że coś możesz zmienić – zrób to jeszcze dziś!

Ps. Jeśli masz ochotę wygrać jedną z 3 płyt „Barbie – Gwiezdna Przygoda” z autografem Basi Kurdej Szatan, to do końca jutrzejszego dnia masz taką szansę właśnie TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułTe zabawki są NIEZNISZCZALNE!
Następny artykułNie myśl za dużo …
Matka, Żona i Blogerka. Z wykształcenia magister Fizjoterapii i Kosmetolog. Z głową pełną niebanalnych pomysłów, energią i pozytywnym myśleniem. Autorka wszystkich tekstów na blogu. Zakochana w swoim Canonie :)