Niespełna dwa tygodnie temu, w ciągu zaledwie kilku godzin, spakowałam się w jedną dużą walizkę, wsiadłam w samochód i pojechałam z dziewczynkami w góry! To była decyzja chwili. Mając przed sobą kilka dni samotności, podczas gdy Bartek w pracy, oraz to, że dziewczynkom katar gromadził się pod nosem, stwierdziłam, że nic tak dobrze nam nie zrobi, jak zmiana klimatu i kilkudniowy reset.

Bartek gdy dowiedział się o moich planach, powiedział: „jedź śmiało, tylko nie zapomnij zatankować samochodu„. Ha. Dobrze, że mi o tym przypomniał, bo faktycznie raz jechałam na bardzo dużej rezerwie, nie mając przed sobą żadnej stacji. Cała ja. W zasadzie w pierwszej chwili sama pomyślałam, czy to oby na pewno dobry pomysł. Ja sama i one dwie. Ale potem przypomniałam sobie, że podobnie myślałam jadąc do Warszawy, a wyjazd był naprawdę fantastyczny. Potem bałam się równie mocno, kiedy w ciągu kilku godzin wylądowałam w Łodzi, a po powrocie do domu nie żałowałam ani chwili tam spędzonej, więc i tym razem nie mogło się nie udać. Doszłam do wniosku, że nie ma się co bać, najwyżej będę siedzieć w Hotelu i kwiczeć. Ale równie dobrze mogłabym kwiczeć w domu, a to była ostatnia czynność na jaką wtedy miałam ochotę. To pokwiczę sobie w Świeradowie. Tam przynajmniej nie będę musiała gotować.

Jak zatem wyjechać z dwójką dzieci na kilka dni, odpocząć i nie zwariować? To proste! Wystarczy poszukać miejsca, gdzie nuda będzie ostatnim słowem, które przychodzi nam do głowy …

Szybko znalazłam Hotel, który ogłasza się jako ten przyjazny rodzinom, co oczywiście chciałam sprawdzić na własnej skórze, zadzwoniłam i udało mi się znaleźć wolny pokój. Na nasz pobyt wybrałam Villa Cottonina & Mineral SPA Resort w Świeradowie Zdrój. Hotel mieści się w samym sercu Gór Izerskich (Sudety), do których pałam ogromną miłością, od czasów naszego pierwszego wypadu do Karpacza w podróż poślubną. Uwialbiam tamtejszy klimat i widoki, które zapierają dech w sercu. I wcale nie mam na myśli wysokich szczytów górskich. Te zawsze napawają mnie szacunkiem. Natomiast Sudety kojarzą mi się z sielanką, błogością, ciszą i harmonią. Tam życie płynie zupełnie inaczej. Tam nawet kawa smakuje lepiej, bo ilekroć ją piję, nigdzie się nie śpieszę. Widoki pasących się krów i dzieci, które biegają za traktorem ubrane w gumiaki i bluzę z kapturem. Trochę w tym nostalgii i tęsknoty za dzieciństwem. Lubię to …


Dziś chcę Cię zabrać na naszą małą, wielką przygodę. Mam ochotę razem z Tobą przeżyć to jeszcze raz! Chętna?

Z Opola wyruszyłyśmy samochodem w środę po południu. Całe szczęście Majeczka przespała większość trasy, więc było spokojnie i w miarę szybko. Jechałyśmy niecałe 3 godziny, z dwiema przerwami na 10-minutowy postój. Po drodze spotkałyśmy deszcz, grad, słońce i wielką tęczę. Trochę obawiałam się, jaką pogodę zastaniemy na miejscu, ale zawsze po chwili uświadamiałam sobie, że mamy wszystko co potrzebne, by bawić się niezależnie od tego, czy będzie świecić słońce, czy nie. Nawet śnieg nie byłby nam straszny.

Do Cottoniny przyjechałyśmy tuż przed 18, więc załapałyśmy się na pyszną kolację. I tutaj już na samym początku wspomnę, że karmią wyśmienicie. Śniadania i obiadokolacje są prze-py-szne! Mam trochę porównania do innych Hoteli i muszę przyznać, że Cottonina na ich tle, wypada rewelacyjnie. W zasadzie nie jadłam tam niczego, co by mi nie smakowało. Począwszy od pysznej jajecznicy i sałatek z makaronem na śniadanie, skończywszy na idealnie doprawionych zupach i gustowanie przyrządzonych daniach obiadowych. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Mięso, ryba, dania wege. I oczywiście coś dla dzieciaków. Moje dziewczyny, jak to na wyjeździe, najbardziej zadowolone były rankiem z nutelli i płatków śniadaniowych, koniecznie w kolorowych miseczkach. A na obiad życzyły sobie rosół, więc cieszyłam się, że pomimo wykupionej opcji obiadokolacji, mogłyśmy zamówić coś z karty i tym czymś był właśnie rosół. Każdego dnia. A co! W ogóle w Hotelu było bardzo dużo rodzin z dziećmi, ku mojemu zaskoczeniu, bo to ani Ferie, ani Wakacje. Miały więc dziewczyny radochę, jak na śniadaniu, w przerwie od przegryzania parówki, organizowały sobie z innymi dzieciakami skoki w dal. A ja mogłam spokojnie dopić … ciepłą kawę!

Po obiadokolacji musiałyśmy koniecznie zaliczyć basen. Wiecie dobrze, że Wiki uwielbia pływać, dlatego zawsze staram się znaleźć takie miejsce, gdzie albo basen jest na miejscu, albo jest w pobliżu. W Cottoninie mają własny basen. A w środku jest i brodzik dla maluchów i jaccuzi na dworze i sauna, a nawet tzw. ścieżka Kneippa. Generalnie zasada jest prosta. Chodzi się naprzemiennie w brodziku, raz z ciepłą wodą, a raz z zimną, po to by pobudzić krążenie i zahartować się. A ponieważ dziewczyny się nie rozchorowały po przyjeździe, a wręcz przeciwnie, wróciły do domu prawie całkowicie zdrowe, śmiem twierdzić, że ten zabieg bardzo im pomógł. Jakoś tak czuję po kościach … ja Mama!

Po basenie, jeszcze przed 21 zaliczyłyśmy plac zabaw, a następnie padnięte … zasnęłyśmy szybciej niż zdążyłam o tym pomyśleć …

Villa Cottonina & Mineral SPA Resort – dzień 1

Nasz czwartkowy pobyt, ze względu na ładną pogodę, rozpoczął się od wycieczki rowerowej do Czech. Wiedziałam, że w okolicy jest wiele tras rowerowych Single Track (kompleks leśnych ścieżek rowerowych, ze zróżnicowanym stopniem poziomów trudności, choć nie wiedziałam, że jest ich aż! 80 km! i nie byłabym sobą, gdybym nie zechciała wsiąść na dwa kółka i pokazać dziewczynkom okolice z innego punktu widzenia, niż szyba samochodu. W Hotelu można wypożyczyć rowery i wszystko co potrzebne jest do rowerowej wycieczki z dziećmi, w tym również darmowy fotelik dla malucha. Podwieziono nas busem pod szlak i zaczęła sie nasza przygoda. Majce tak się spodobało, że … usnęła. Wiki dała radę pokonać samodzielnie całą trasę i na koniec nie mogła się nadziwić, że naprawdę pojechała rowerem do Czech. Jeśli uwielbiacie tę formę aktywnego spędzania czasu z rodziną, to Villa Cottonina będzie świetną bazą do tego, by zaplanować taki aktywny weekend. Hotel jest bardzo przyjazny rowerzystom, a więcej o rowerowych udogodnieniach i atrakcjach przeznaczonych dla rowerzystów w Świeradowie i okolicy przeczytasz TUTAJ.


Po powrocie do Hotelu, zjadłyśmy obiad, a po krótkim odpoczynku pojechałyśmy zwiedzić okolice. Zawitałyśmy do centrum Świeradowa – Zdrój i zrobiłyśmy sobie krótki spacer, zakończony wizytą w cukiernii. Potem już tylko basen i wieczorny seans na placu zabaw. I oczekiwanie na kolejny dzień …

 

Villa Cottonina & Mineral SPA Resort – Dzień 2

Po śniadaniu zaplanowałam dziewczynkom wizytę w Baby Eco SPA. To był ten punkt programu, na który Wiki czekała z wypiekami na twarzy. Nie za często ma możliwość być masowaną i rozpieszczaną do granic możliwości. Więc, gdy przeczytałam, że Hotel oferuje zabiegi skierowane dla dzieci, z wykorzystaniem naturalnych kosmetyków firmy Momme, które miałam okazje testować w domu, wiedziałam, że tego odmówić im nie mogę. Baby Eco SPA w Cottoninie, to pierwsze takie SPA w Polsce, którego oferta skierowana jest dla maluszków już od pierwszego roku życia, właśnie ze względu na stosowane tam ekologiczne produkty. Dziewczynki najpierw wzięły kąpiel w bąbelkach, a następnie zostały wymasowane, od stóp, aż po czubek głowy. Gdybyście widziały minę Wiktorii … tą rozmarzoną, której w tamtym momencie do szczęścia nic innego potrzebne nie było … Nie chciała wyjść. Powiedziała mi wtedy, że mogłaby tak codziennie … Wierzę jej. Zresztą zabiegi w SPA, przeznaczone są też dla Mam, więc nie pozostawiono mnie, bym tylko patrzała na radość swoich dzieci. Wzięto mnie w obroty i wymasowano całe plecy. Ach, co to był za relaks, mówię Wam. Coś cudownego. Tym razem to ja nie chciałam wychodzić, a czas niestety nas gonił …
Co do SPA, godne uwagi jest to, że mają zabiegi przeznaczone dla kobiet w ciąży i dla … Panów. Co powiecie na zabieg o nazwie „Teqila Sunrise„? Czyli wysokoprocentowy zabieg dla mężczyzn będący połączeniem odświeżającego limonkowego peelingu z dynamicznym, pobudzającym krążenie masażem wykonywanym na bazie tradycyjnej meksykańskiej wódki? Brzmi ciekawie, prawda? Takie cuda tylko w Cottoninie! Więcej o ofercie SPA w Hotelu znajdziesz TUTAJ.

Po SPA, zabrałam dziewczynki do Pracowni Pierników Isabell, położonej tuż obok naszej miejscówki. „Pracownia Piernikowa Isabell to miejsce wyjątkowe, stworzone przez Izabelę Janiak – pasjonatkę słodkich wypieków, mistrzyni zdobienia lukrem królewskim oraz miłośniczkę zwyczajów, kuchni i smaków „Młodej Polski” oraz  dwudziestolecia międzywojennego„. To tutaj można poznać niezawodny przepis na pyszne pierniczki oraz nauczyć się tego, jak pięknie je ozdabiać. I choć początkowo nie byłam w 100 % przekonana, czy dziewczynkom się spodoba, okazało się, że były zachwycone! Zwłaszcza Wiktoria, która garnie się do tego typu robótek ręcznych. Jeśli będziecie w Cottoninie, koniecznie umówicie sie do Pani Izy! z Hotelu to naprawdę rzut beretem.

Po powrocie z pracowni, zjadłyśmy obiad i postanowiłyśmy znów pozwiedzać okolicę – tym razem nieco dalszą. Szybko zorientowałam się, że 20 km od Hotelu znajduje się Zamek Czocha. Wpakowałam więc dziewczynki do auta i pojechałyśmy przed siebie. Udało nam się wejść na ostatnie zwiedzanie o 18.30 z przewodnikiem i tym oto sposobem, niczym prawdziwe księżniczki, zakończyłyśmy dzień. Po drodze milion razy zatrzymywałam sie oglądać krowy, łapiąc cudne kadry, piękne widoki i ten zapach słomy unoszący sie w powietrzu … Czujesz go?

Villa Cottonina & Mineral SPA Resort – Dzień 3

Sobota obudziła nas deszczem. Nim zastanowiłam się co robić, Wiki wyprzedziła mnie pytaniem: ” Może na plac zabaw?”. No i tak się stało. Poszłyśmy na plac zabaw, który zaskoczył mnie już w pierwszym dniu swoją pomysłowością. Warto dodać, że w Hotelu znajduje się też plac zabaw na zewnątrz, a ten w środku ma chyba wszystko, co potrzebne jest dziecku do szczęscia. Łącznie z bazą wspinaczkową. Zresztą. Zobacz na zdjęcia. One oddadzą więcej, niż moje słowa … Tak sobie czasem marzę, że mieć taki pokój zabaw dla dziecka w domu …

Kiedy dziewczynki sie bawiły, ja planowałam z kawą sobotni dzień. Postanowiłam, że najpierw nasze kroki skierujemy na kolejkę górską SKI & SUN i wjedziemy nią na szczyt, by obejrzeć panoramę Sudetów, a nastepnie wyruszymy poza Świeradów i zwiedzimy Zamek Śląskich Legend w Pławnej. Co prawda panoramy nie widziałyśmy, bo na samym szczycie przywitała nas gęsta mgła, ale przejazd gondolą był dla dziewczynek frajdą samą w sobie. A jak było w Pławnej? Przyjemnie. Co prawda mogłam trafić na lepszą pogodę, bo niestety było dość zimno, ale dałyśmy radę trochę pozwiedzać. A nawet zobaczyłyśmy … Arkę Noego i prawdziwą … kozę! Tak. widok kozy okazał się najlepszą atrakcją dnia. W zasadzie nie sądziłam, że w okolicach Cottoniny jest tyle atrakcji dla dzieci. A ponieważ nie zdążyłyśmy zobaczyć wszystkiego, co chciałabym pokazać dziewczynkom, będe mieć wymówkę, by znów tu wrócić. Koniecznie na wiosnę. A może na ferie?

No własnie. Ferie. To już chyba ten czas, kiedy warto je planować. Myślałaś może jak je spędzicie? Jeśli wybór kierunku na rodzinny reset jest wciąż przed Wami, warto rozważyć, czy nie spędzić ich właśnie w Sudetach. Powiem Wam, że to nie nasza pierwsza wycieczka w te okolice i za każdym razem wracam, choć zmęczona, niesamowicie zadowolona. Uwielbiam ten klimat, tutejszą kuchnię i te widoki warte miliony. A teraz mam kolejną miejscówkę, w której warto się zatrzymać. O ciekawej ofercie Hotelu na ferie więcej poczytasz TUTAJ. Villa Cottonina & Mineral SPA Resort to Hotel przyjazny rodzinom i dzieciom, co miałam okazję sprawdzić na własnych oczach i kubkach smakowych podczas naszego pobytu. 4 dni wystarczyły mi, by zakochać sie w tym miejscu. By chcieć do niego wrócić całą rodziną. Daję im 10/10. Za co? Podpiszę się słowami organizatorów IX edycji Konkursu Hotel Przyjazny Rodzinie, którzy po raz kolejny przyznali Cottoninie statuetkę w kategorii najlepszy hotel na wypoczynek z dziećmi, Certyfikat Hotel Przyjazny Rodzinie i dyplom uznania: „Za to, że łączy w odpowiednich fantastycznych proporcjach: relaks i aktywność. I daje szanse prawdziwego odpoczynku całej rodzinie: od najmłodszych do tych co nieco starszych”. I to najlepsze podsumowanie tego miejsca. Ono ma w sobie naprawdę wszystko! O wielu ciekawostkach, o których nie dałam rady napisać przeczytasz na blogu prowadzonym przez Hotel, o TUTAJ.


Nasza wycieczka zakończyła sie w niedzielę. Po śniadaniu i wizycie w pokoju gier iBOX’a w Hotelu, wyruszyłyśmy do Karpacza. Wiktoria koniecznie chciała zobaczyć magiczną górkę antygrawitacyjną… To pojechałam. Tylko po to, by jej ja pokazać. A potem dowiedziałam się, że w Świeradowie jest identyczna. Cóż. Czasem warto baczniej badać okoliczny przewodnik 🙂

Z Karpacza już tylko droga do domu i nuta tęsknoty, że to już koniec …

A może dla Ciebie, to dopiero początek Waszej przygody?

 

 

 

 

  • Cudowne miejsce dla rodziców z dziećmi. Byliśmy tam w tym roku i również polecam!

  • Izabela Janiak

    Cieszę się, że warsztaty w Pracowni Piernikowej Isabell podobały się 🙂 i dziękuję za relację, okraszoną licznymi zdjęciami. Pozdrawiam i zapraszam ponownie. Izabela Janiak Pracownia Piernikow Isabell.